Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Znowu WTR pod most w Ispinie

d a n e w y j a z d u 74.49 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 3 października 2020 | dodano: 18.10.2020



https://photos.app.goo.gl/ZjSVvLM8dNGrvNEA8

https://www.alltrails.com/explore/map/sun-01-nov-2...

Ten sam zestaw co wczoraj, powrót DK79, ale już bez przejażdżki po mieście. Rehabilitacja.

16.35 - 23.15


Kategoria > km 050-099

WTR pod most w Ispinie

d a n e w y j a z d u 106.87 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:17.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Piątek, 2 października 2020 | dodano: 18.10.2020



https://photos.app.goo.gl/dAfoVhs13hJEinam8

https://www.alltrails.com/explore/map/sun-01-nov-2...

A powrót Sandomierką, DK 79. Wiało w plecy, pierwszy raz po glebie zapiąłem blat w szosówce. Niesamowite uczucie :) Pojeździłem jeszcze trochę po mieście w nocy. Wszystko w ramach rehabilitacji nóżki po glebie.

17.10 - 1.40


Kategoria > km 100-149

Czołg pażdziernik 2020 (zbiorówka) - część 2/2

d a n e w y j a z d u 249.47 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Czołg
Czwartek, 1 października 2020 | dodano: 01.11.2020

(Podzielone na dwie części, żeby nie wskoczyło na główną).


Kategoria Zbiorówka :(

Triban październik (zbiorówka)

d a n e w y j a z d u 85.92 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Czwartek, 1 października 2020 | dodano: 18.10.2020

Zbiorcze km z szoski za październik. Na razie tylko jedną traskę zebrałem:

11.10 30,84km miasto w mżawce
21.10 1,63km Testowa mila ;) szosówki po większym serwisie. Gra i bucy.
24.10 53,45km miasto wieczorem, dla odmiany na szosce. (Tak naprawdę dlatego, że mi się nie chciało lampki przekładać do MTB).




Kategoria Zbiorówka :(

Czołg pażdziernik 2020 (zbiorówka) - część 1/2

d a n e w y j a z d u 249.47 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Czołg
Czwartek, 1 października 2020 | dodano: 18.10.2020

(Podzielone na dwie części, żeby nie wskoczyło na główną).

1.10 27,91km praca dłuższą drogą +miasto wieczorem
2.10 14,58km ino praca dłuższą drogą
5.10 50,48km praca dłuższą drogą +miasto wieczorem
6.10 4,58km ino praca. Nowy lokal mamy. Od teraz mam do pracy 2-2,5km w jedną stronę :/ Na szczęście jak pojadę na pocztę listy nadać to jest plus 9, a nawet plus kilkanaście km :)
7.10 30,78km praca +PP +M1
8.10 7,64km ino praca
9.10 19,67km ino praca +PP
12.10 5,64km ino praca. deszcz
13.10 17,94km ino praca +PP. LEJE.
14.10 14,05km praca +Go Ride. pada
15.10 26,54km praca +M1. pada
16.10 14,78km ino praca +PP. znowu pada
18.10 50,07km miasto, test roweru po większym serwisie
19.10 5,03km ino praca
20.10 17,7km praca +PP
21.10 12,99km praca +PP
26.10 53,09 praca +miasto wieczorem (Bonarka)
27.10 51,8km praca +PP +miasto wieczorem (M1)
28.10 56,26km praca +miasto wieczorem (przyjrzeć się protestom)
29.10 13,07km praca +PP. deszcz.
30.10 4,34km ino praca


Kategoria Zbiorówka :(

WTR do Uścia Solnego

d a n e w y j a z d u 109.27 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Niedziela, 27 września 2020 | dodano: 18.10.2020



https://photos.app.goo.gl/o5yXfPANczXTqdqk9

https://www.alltrails.com/explore/map/sun-01-nov-2...

Plus skok w bok na Orlen w New Brzesku, po drugiej stronie Wisły. Pierwsze setka po glebie - rehabilitacja.


Kategoria > km 100-149

Triban wrzesień (zbiorówka)

d a n e w y j a z d u 50.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 26 września 2020 | dodano: 18.10.2020

Tak właściwie to nie ma czego zbierać, ot jedna pierwsza przejażdżka na szosce po mieście. Pierwsza po glebie. Końcówka w silnym deszczu, aż licznik nawalił. Km przybliżone.


Kategoria Zbiorówka :(

BĘC

d a n e w y j a z d u 157.90 km 0.00 km teren h Pr.śr.:0:00 km/h Pr.max: km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 5 września 2020 | dodano: 18.10.2020



To samo co w ub. tyg. miało być - PKP do Radomia, potem zwiedzanie Wawy nocą i gdzieś dalej może.

Noc, ucieczka przed burzą, deszcz, kałuże, nic nie widać, droga świeci blaskiem latarni. Stało się. Szlif na przechodzącym na ukos przez jezdnię torze kolejowym. W żaden sposób nieoznaczonym, to jest dawny, zlikwidowany przejazd kolejowy. Powiesić za jaja tego co taką pułapkę na rowerzystów na drodze zostawił.
https://www.google.com/maps/@51.8961161,20.8976596...
DW między Grójcem a Piasecznem, koło Lesznowoli. Koło wpadło w szynę, ja przeleciałem przez kierownicę w kierunku przednio-prawym. Uderzyłem prawą stroną: barkiem, łokciem, dłonią i kolanem. Pierwsze trzy to niegroźne obicia. Kolano natomiast - niegroźne obicie plus coś konkretnie chyba naciągnięte/naderwane. Przez pierwszą chwilę nawet nie bolało, natomiast w ogóle czucia nie miałem w tej nodze, nie mogłem na niej ustać. Doczołgałem się na ławkę używając roweru jako laski, jako balkonika dla starych dziadków. Czucie wróciło, ale zaczęło boleć i coraz bardziej puchnąć. Dowlokłem się jakoś do Wawy, 40km o jednej nodze, druga tylko bezwładnie leżała na pedale. Najboleśniejsze było ruszanie, bo nie umiem ruszać z lewej nogi, i uczenie się tego teraz chyba nie byłoby dobrym pomysłem. Dlatego też gdy turlałem się przez Wawę po ścieżkach/chodnikach na każdym czerwonym świetle robiłem kółka, ósemki, na chodniku. Byle tylko się nie zatrzymać i nie musieć startować. Na szczęście w Wawie chodniki szerokie jak ulice w Krakowie, więc się tak dało ;) Od razu na Centralny, poszukiwania windy na peron, jakiś Pan pomógł mi wnieść rower do wagonu. Powrót pierwszym pociągiem o świcie. I dylemat - wysiadać w Płaszowie czy na Głównym? Z Płaszowa mam do domu 4,5km. Ale są niskie perony i trzeba zejść po schodach z wagonu. Na Głównym perony wysokie, na równi z wagonem. Ale do domu 9km. Wybrałem drugą opcję ;) Kolano zginało się coraz gorzej. Na prawym pedale stopa podparta już na pięcie musiała być, inaczej ból był zbyt duży. Oczywiście pedałowałem tylko lewą. Jakoś dowlokłem się do domu.

Do lekarza oczywiście nie poszedłem, to nie w moim stylu. Do pracy w pon. jechałem tramwajem. 3km w linii prostej, droga zajęła mi 1h 25min ;) Bo tramwaje jeżdżą na około. Bo czekałem na niskopodłogowe, i czterema jechałem (ostatni i tak był wysokopodłogowy). Bo nie wiedziałem jak się kupuje bilety, skąd mam wiedzieć jak nie korzystam z MPK. Bo niby tramwajem ale ze 2km musiałem kuśtykać i tak, na/z przystanek. Jeden krok na kilka, kilkanaście był bardzo bolesny. Dwupasmówki przechodziłem na dwie raty, jak stare babcie. Najpierw jedna jezdnia, potem wysepka, odpoczynek od bólu, i na kolejnym zielonym druga jezdnia. Do tego wszystko w cholernym deszczu. Nie miałem siły omijać dużych kałuż, szłem przez środek, potem siedziałem w pracy mokrych butach. To była zdecydowanie najcięższa droga do pracy w życiu. Trzeba było jechać taksówką ;)

Przez ten i następny tydzień korzystałem z uprzejmości współpracowników i podwozili mnie samochodem. Pierwszy tydzień po glebie to opuchlizna, jakaś pewnie woda w kolanie. Noga sztywna. Brak pełnego wyprostu, o zgięciu można było tylko pomarzyć. Nawet zaczęła mi łydka i stopa puchnąć. Szedł Voltaren. Dużo Voltarenu. Niesamowity, wręcz uzależniający zapach :) Po tygodniu opuchlizna zeszła, pojawił się za to wielki siniak na pół łydki. Ból powoli ustępował, ale sztywna, odciążana noga się zastała, zaspawała. Zaczęła się reakcja łańcuchowa. Zaczęły mnie łapać skurcze w udzie, łydce a nawet w biodrze! A nawet i potrafiło lewe kolano zaboleć, wszak zastępowałem nim prawe. Np. w czasie wstawania z kibla :D Voltaren poszedł w odstawkę, weszły maści rozgrzewające: końska i, naprawdę polecam: Aloe Heat Lotion. Kosztuje fortunę ale działanie (i zapach!) są niesamowite. Rozgrzewa, rozluźnia, rozciąga, wprawia w ruch zastane mięśnie i stawy.

Na rower wsiadłem po 11 dniach przerwy. W piątek 18.09 wieczorem zrobiłem kilkanaście kulawych km, w opasce na kolano. Potem dzień w dzień po kilkadziesiąt km. Powolutku, na MTB, po płaskim, lekutko naciskając prawą nogą. Powoli wracał zakresu ruchu, coraz rzadziej kłuło. Opaskę po tygodniu wywaliłem bo mnie wkurwiała. Na szoskę wsiadłem 26.09. Pierwszą setkę zrobiłem w następny weekend, 27.09, a pierwsze dwieście w kolejny, 4.10. Wszystko po wale Wiślanym na wschód, po WTRce. Wte i nazad śmigałem: pod most w Ispinie, pod dawny prom w Koszycach, pod pomnik nad Dunajcem. Kiedy to piszę jest 18.10 i jest w miarę OK. Tzn. boję się stanąć na pedałach i coś mocniej przycisnąć, podjazdów też na razie unikam. Kolano chronię przed zimnem. "Idzie ku dobremu", jak to mawia pewien Bikestatsowy wymiatacz ;) Aha nóżka mi schudła, po 3 tyg. od gleby było minus 1-2cm w łydce i minus 2-3cm w udzie. Ale odbudowuję powoli masę mięśniową.

No to se kurwa pojechałem nad Morze we wrześniu... (Edit sty. 2021: no kurwa nie pojechałem)

Pytanie co z 20kkm w tym roku? (Edit sty. 2021: 20kkm jest, a nawet 20,5 :) )

https://photos.app.goo.gl/3Eh48uakXcYfb5ab8

8.00 (sb) - 9.30 (ndz)


Kategoria > km 150-199, Nieudane wypady, Powrót pociągiem

Czołg wrzesień 2020 (zbiorówka)

d a n e w y j a z d u 512.02 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Czołg
Wtorek, 1 września 2020 | dodano: 18.10.2020

1.09 9,08km ino praca
2.09 9,15km ino praca
3.09 23,74km praca +Zakopianka +Bonarka
4.09 9,04km ino praca
(inwalida)
18.09 15,08km Powrót na rower :) Bolesne i kulawe wieczorne kilometry. Bonarka.
19.09 43,56km miasto, Deca, Bonarka. Rehabilitacja, rozkręcanie kolanka.
20.09 46km miasto. Rehabilitacja (pod tym pojęciem mam na myśli po prostu jazdę na rowerze :) )
21.09 56,15km praca dłuższą droga +miasto wieczorem, Bronowice. Rehabilitacja.
22.09 52,39km praca dłuższą drogą +miasto wieczorem. Rehabilitacja. Praca dłuższą drogą żeby uniknąć noszenia roweru po schodach na wysoką kładkę nad torami.
23.09 45,76km praca dłuższą drogą +miasto wieczorem. Rehablitacja.
24.09 49km praca dłuższą drogą +miasto wieczorem. Bonarka. Rehabilitacja.
25.09 63,86km praca dłuższą drogą +miasto wieczorem. Rehabilitacja.
28.09 16,15km ino praca dłuższą drogą
29.09 57,06km praca dłuższą +miasto wieczorem. Bronowice. Rehabilitacja.
30.09 16km ino praca dłuższą drogą.



Kategoria Zbiorówka :(

Wawa inaczej 1

d a n e w y j a z d u 237.62 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 29 sierpnia 2020 | dodano: 18.10.2020





https://photos.app.goo.gl/dyidkK8Mod3poDsp9

No więc wpadłem na kolejny pomysł na lajtową, krajoznawczą wycieczkę. Warszawa, wielkie miasto, zawsze mnie bardzo ciekawiła, wręcz fascynowała. Często jednak po tych 300+km nie mam już chęci na jakieś większe zwiedzanko. Wpadłem więc na pomysł, że ułatwię sobie nieco i podjadę pociągiem do Radomia, stamtąd lajtowa stówka z hakiem, po południu będę w Wawie i pośmigam sobie po stolicy do białego rana :) Tak też zrobiłem. Sobotnim rankiem leniwie wsiadłem na rowerek, i leniwie potoczyłem się na dworzec. Pociągiem teleportowałem się do Radomia. Żeby nie marnować czasu kremem z flitrem nasmarowuję się w pociągu. Okazuje się że niepotrzebnie, bo przed Radomiem zaczęło padać ;) Potoczyłem się jednak powoli w tym deszczyku na Wawę. Nie wyjechałem kilka km za miasto a konkretnie lunęło :) Przeczekałem na przystanku. Tak w ogóle to z tego Radomia leciałem bokami na Głowaczów, potem głównymi drogami na Warkę, Górę Kalwarię, Konstancin Jeziorną. W Warce już się wypogodziło. Trasa jaka trasa, każdy chyba wie jak wygląda Mazowsze: płasko, pełno sadów owocowych, dobre, gładkie szosy. Tymczasem w radiu dowiedziałem się że w Wawie rura z gównem znowu puściła :D Fajnie, będzie kolejna atrakcja do oblukania! Do Wawy dojeżdżam bez przygód wczesnym wieczorem, w promieniach zachodzącego Słońca. Próbuję się ścigać z kolesiem na e-biku, przez chwilę nawet mi się to udaje ale ostatecznie przegrywam. No i sobie jeżdżę cały wieczór i noc wte i we wte, ze 100km nakręciłem po mieście. Niestety nie mam żadnych GPSów ani innych trackerów więc musicie uwierzyć na słowo. Zwiedziłem chyba większość dzielnic: Wilanów, Włochy, Mokotów, Ursus, Targówek, Tarchomin, Śródmieście, Pragę, Ochotę, Żoliborz, Wawer itp. itd. Przejechałem Wisłę kilka razy z jednej strony na drugą różnymi mostami. Miejsce słynnej awarii widziałem dwa razy: nocą i rankiem. Zjadłem kilka hot dogów na stacjach, pozwiedzałem plątaniny estakad, pojeździłem po ścieżkach, po jezdniach, bulwarami na lewym. i dzikimi zaroślami na prawym brzegu rzeki. Gwarno, wesoło imprezowo. Deszcz przy końcu nocy przerwał niestety zabawę. Przeczekałem pod mostem. Rano przestało, ale zaraz potem znowu lunęło, przeczekałem na stacji. Pogoda coraz mniej pewna, coraz bardziej mokra i deszczowa. Turnee zakończyłem koło południa, i pociągiem teleportowałem się do domu. Było fajnie.

8.10 (sb) - 18.05 (ndz)


Kategoria > km 200-249, Powrót pociągiem