Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

> km 050-099

Dystans całkowity:21161.96 km (w terenie 280.95 km; 1.33%)
Czas w ruchu:876:06
Średnia prędkość:18.48 km/h
Maksymalna prędkość:72.50 km/h
Suma podjazdów:139321 m
Liczba aktywności:314
Średnio na aktywność:67.39 km i 3h 31m
Więcej statystyk

Puszcza Niepołomicka

d a n e w y j a z d u 73.56 km 0.00 km teren 03:37 h Pr.śr.:20.34 km/h Pr.max:40.50 km/h Temperatura:-7.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:432 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 29 stycznia 2017 | dodano: 02.02.2017



Dziś w planach też było 100+.
Ale wygrzebałem się dopiero po 2 i wydało mi się to mało realne. Ile wyjdzie tyle wyjdzie, póki co obrałem kurs na Puszczę. W Niepołomicach skręciłem w Drogę Królewską. W lesie świat taki jakby w dwóch barwach tylko: brąz drzew / liści i biel śniegu. Gdzieniegdzie tą fajną monotonię przełamywały kępy zielonej trawy. Nie dojechawszy do Żubrostrady moją uwagę przykuła zachęcająco wyglądająca leśna droga. Zaśnieżona, dość twarda, lecz nie zalodzona. Postanowiłem skręcić, ileż można po tym asfalcie jeździć. I to była bardzo dobra decyzja, było naprawdę super :) Jak się postarać to można było i 30 lecieć a że droga płaska i prosta to o glebę ciężko. Musiałem jednak zmienić kurs z południowego na wschodni, gdyż przed wjazdem do części lasu ostrzegały rozstawione co kawałek groźnie wyglądające znaki. Ciekawe dlaczego i czy to tylko tak tymczasowo czy na stałe jest zamknięte? Mniejsza o to, gdzieś tam się dojedzie. Co ciekawe wszystkie dróżki białe a pod drzewami gdzieniegdzie tylko resztki śniegu. Co mnie też zdziwiło to to, że pustek dziś bynajmniej nie było. Minąłem 10, jak nie lepiej ludzi. Spacerowiczów, 2 biegaczy i 3 jeźdźców na koniach. W dziwnych, historycznych ubiorach O.o Jechałem bardzo sprawnie naprzód ale w końcu droga przestała przypominać drogę i de facto przedzierałem się przez las. Dotarłem do czegoś po czym dało się jechać, a w końcu i do asfaltowej (acz przykrytej śniegiem) alejki. Jako że zbliżał się zachód Słońca i robiło się coraz zimniej ponownie obrałem kurs na południe i z Puszczy wyjechałem koło Damienic. Na powrót do domu wybrałem standardową drogę, którą często wracam z Bochni. Z tą różnicą, że w Staniątkach odbiłem w lewo i przez Zagórze dotarłem do Bodzanowa i krajówki. I nią też wróciłem do Wieliczki, dziś znów spadło do -7. Do domu przez Stary Bieżanów. Znowu zmarzłem.
Udana wycieczka. Niby nie jest to żadne cudo ta cała Puszcza. Płaska jak stół, poprzecinana siatką krzyżujących się pod kątem prostym dróg i alejek. Żadnych imponujących drzew też niby brak. Oni chyba tam co kilkadziesiąt lat wszystko wycinają w pień całymi działkami i sadzą od nowa :D Ale jednak fajnie się tam czasem przejechać, cisza, spokój, tylko ja, rower i las :)
 

Droga Królewska


Miejsce pamięci


Dąb Króla Stefana Batorego


No na 14 lat to on mi nie wygląda :D W lecie ma z kilkadziesiąt liści.


Oto i jest. W całej okazałości ;)


Droga w którą skręciłem


Jeden z niewielu zielonych akcentów


Stały takie co kilkadziesiąt metrów. Nic nie wyjaśnione co to za niebezpieczeństwo.


Jechało się bardzo fajnie


Skrzyżowanie


Jechało się bardzo fajnie


Droga z zakrętem to tutaj prawdziwa rzadkość ;)


Rowerek


Takie tam pniaczki


I jakaś podest


Chyba jakieś skrzyżowanie szlaków zwierzyny


Tu trochę jazdy trochę pchania


Kładeczka, trzeba było bardzo uważać


A4


Jakiś kościół


I bardzo świąteczny domek

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 8%
WYSOK MAX: 264
14.20 - 18.35


Kategoria > km 050-099, Terenowo, Zimowo

Las Wolski + miasto

d a n e w y j a z d u 50.04 km 0.00 km teren 02:48 h Pr.śr.:17.87 km/h Pr.max:46.00 km/h Temperatura:-2.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:485 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Poniedziałek, 23 stycznia 2017 | dodano: 28.01.2017



Miało być takie tam plątanie się bez celu po Krakowie i okolicach, Lasku Wolskiego jednak nie miałem w planach. Tymczasem po zjeździe z przeł. Przegorzalskiej jakoś skręciło mi się do ZOO. Myślałem żeby wjechać asfaltem na szczyt i zjechać z powrotem. Ale jak zobaczyłem czystą, ubitą śnieżną skorupę na alejkach w lesie to żal było wracać do miasta. Podjechałem więc pod Kopiec, zrobiłem standardową rundkę dookoła i kilka zdjęć. Po czym już po ciemku, ostrożnie, na hamulcach zjechałem zaśnieżoną Aleją Wędrowników do asfaltu (wstąpiwszy po drodze pod Klasztor). Objechałem lasek ul. Orlą i przez miasto wróciłem do domu. Udana wycieczka, Las Wolski w zimowej szacie wyglądał pięknie.

Pomnik Ofiar Faszyzmu
Pomnik Ofiar Faszyzmu © Pidzej
Wstyd przyznać ale byłem obok niego pierwszy raz
Wstyd przyznać ale byłem obok niego pierwszy raz © Pidzej
7m wys
7m wys © Pidzej
Autorstwa Witolda Cęckiewicza, zbud. w 1964r
Autorstwa Witolda Cęckiewicza, zbud. w 1964r © Pidzej
Zachód Słońca koło Lasu Wolskiego
Zachód Słońca koło Lasu Wolskiego © Pidzej
Na przeł. Przegorzalskiej
Na przeł. Przegorzalskiej © Pidzej
Wjazd do Lasku
Wjazd do Lasku © Pidzej
Aleja Kasy Oszczędności Miasta Krakowa
Aleja Kasy Oszczędności Miasta Krakowa © Pidzej
Pod ZOO
Pod ZOO © Pidzej
Po przykryciu kocich łbów asfaltem pod ZOO jeżdzi najnowszy Solaris zamiast trzymającego się na nitach i trytytkach rozklekotanego Jelcza ;)
Po przykryciu kocich łbów asfaltem pod ZOO jeżdzi najnowszy Solaris zamiast trzymającego się na nitach i trytytkach rozklekotanego Jelcza ;) © Pidzej
Pustelnik, 352m n.p.m
Pustelnik, 352m n.p.m © Pidzej
W Lesie
W Lesie © Pidzej
Pod Kopcem Piłsudskiego
Pod Kopcem Piłsudskiego © Pidzej
Pod Kopcem Piłsudskiego
Pod Kopcem Piłsudskiego © Pidzej
I klasztor Kamedułów
I klasztor Kamedułów © Pidzej

NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 14%
WYSOK MAX: 352
15.10 - 19.00
wafelek


Kategoria > km 050-099, Zimowo

Tu i tam

d a n e w y j a z d u 60.89 km 0.00 km teren 03:11 h Pr.śr.:19.13 km/h Pr.max:50.00 km/h Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:424 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 22 stycznia 2017 | dodano: 28.01.2017



W zasadzie to miałem w planach Las Wolski ale na Kozłówku jakoś skręciło mi się na południe. Pojeździłem trochę po Pogórzu Wielickim, potem Skawina, Tyniec i do miasta zamiast ścieżką po wale dla odmiany drogą. Na koniec dokrętka przez Mały Płaszów, Rybitwy, Bieżanów.


Typowy widoczek na Pogórzu Wielickim


A tu widoczek na Kraków, a głównie to na blokowiska Kurdwanowa


Zjazd do Skawiny


Na rynku w Skawinie


Takie tam rury


Widoczek na Skawinę i elektrownię

NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 12%
WYSOK MAX: 320
14.35 - 18.15
wafelek


Kategoria > km 050-099

Miasto

d a n e w y j a z d u 50.52 km 0.00 km teren 02:42 h Pr.śr.:18.71 km/h Pr.max:40.00 km/h Temperatura:2.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:171 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Środa, 28 grudnia 2016 | dodano: 04.01.2017



Takie tam po mieście. Noga już praktycznie nie boli. Solidnie wiało a wracając koło mostu Kotlarskiego razem ze spotkanym rowerzystą pomogliśmy wepchać pod górkę Corsę której się zdechło na środku drogi ;)


Tyle razy mijałem ten dom handlowy ale dopiero dziś zwróciłem uwagę na ten oldschoolowy napis :)


Szpital Rydygiera


Biurowiec SuperKrak ("Bocianie Gniazdo")


Odpoczynek w Parku Jordana


Bardzo dobra, w ogóle nie jest gorzka


Świąteczne dekoracje


Świąteczne dekoracje

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 241
13.30 - 16.55
czekolada


Kategoria > km 050-099

Wigilijna przejażdżka

d a n e w y j a z d u 67.68 km 0.00 km teren 03:40 h Pr.śr.:18.46 km/h Pr.max:36.50 km/h Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:518 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 24 grudnia 2016 | dodano: 26.12.2016



Z przygodą ;)
Wyjechałem dość wcześnie, koło 11tej aby zdążyć na Wigilię. Plany na dziś miałem takie: Skawina, Tyniec, Las Wolski + coś po mieście. I tak też pojechałem: Bieżanów, Kurdwanów, kawałek Zakopianką (chodnikiem oczywiście, wolałem nie ryzykować), za węzłem w Opatkowicach boczną drogą na Skawinę. Za miastem jest nawet odrobina śniegu i od razu lepiej to wygląda. W Skawinie chciałem coś odpocząć ale ławki mokre więc od razu na Tyniec. Na przystani żywej duszy, poza mną 2 łabędzie i stado kaczek (zanim zdążyłem zrobić zdjęcie to się wystraszyły i odpłynęły). Było bardzo klimatycznie, w lecie ciężko tu o taki spokój. A i ławeczka sucha, zjadłem więc (zamarzniętą na kamień) czekoladę, zrobiłem parę zdjęć i w drogę. Ziemia zmrożona, więc koło kładki udało się nie utonąć w błocie. Natomiast w Lesie Wolskim było wręcz magicznie :) Im wyżej tym bardziej biało! Tzn. śniegu/szronu niby niewiele ale wystarczająco dużo żeby poczuć że to zima a nie jesień :) Do tego pustki. Rowerzysty żadnego, widziałem tylko kilku biegaczy (i jedną, uroczą biegaczkę ;) ). Droga miejscami zalodzona, jechałem więc bardzo ostrożnie, co chwilę "badając" tylnym hamulcem poziom śliskości. Do szaro-burego Krakowa zjechałem "po kostce". A tak naprawdę to po nowiutkim asfaltowym dywaniku. Trochę szkoda, ten odcinek z kocich łbów miał swój urok. A poza tym co jakiś czas na tym podjeździe badałem stan swojej kondycji na tzw. "Czasówce do ZOO" (mój rekord 7min. 40sek.), więc teraz stracę porównanie :/ Potem poniosło mnie gdzieś za Bronowice (pierwszy raz obejrzałem nową galerię). I tutaj, na bocznej uliczce miała miejsce owa przygoda ;) Mianowicie gleba :/ Zakręt okazał się ostrzejszy niż się zapowiadał ;) Nie było przed nim żadnego znaku, a zakręt o jakieś 150 stopni, widoczność też zerowa (ogrodzenie)! Chciałem się w nim zmieścić, za mocno skręciłem a droga mokra i poleciałem na lewą stronę. Szybka ocena strat - wygięty koszyk na bidon, jeszcze bardziej zdarty róg i solidnie obite kolano. Czekając aż przestanie trochę boleć zrobiłem dokumentację fotograficzną miejsca zdarzenia :D I powoli potoczyłem się dalej, nawet dało się jechać. Krowodrza, Czyżyny, Płaszów i do domu.
Kroiło się na tą glebę od dawna, bo ostatnią zaliczyłem w styczniu 2015. Niby fatalnie taka gleba w Wigilię. Nie martwi mnie to jednak, bo w drodze powrotnej, na al. Dygasińskiego drogę chciał mi przebiec czarny kot. Ale w ostatniej chwili się zatrzymał :) To dobry omen :) A póki co tylna część kolana i górna część łydki boli tak że ledwo chodzę :/ A mam jeszcze trochę km do przejechania w tym roku.

Zaliczone szczyty:
Ostra Góra 341
Sowiniec 358


Kościół w Kosocicach


Nad A4


Za miastem odrobina śniegu/szronu


Na rynku w Skawinie


Widoczek na elektrownie w Skawinie


Kaczki na przystani


Klasztor w Tyńcu


Przystań tramwaju wodnego


Łabędź


Dwa łabędzie


Widoczek na Wisłę, w kierunku morza...


...i w kierunku gór.


Wisła z kładki w Tyńcu


W Lasku Wolskim


Im wyżej tym bardziej biało :)


Pod kopcem


Najbardziej biało było tu


Galeria Bronowice


Miejsce gleby. Jechałem z lewej strony


Wygięty koszyk


Jeszcze bardziej obdarty róg


"Drops" czyli Kraków Arena ;)


Powrót Nowohucką


Takie tam


EC w Łęgu


I fabryka kabli w Płaszowie

Nie wchodzić, nagość & krew :D

NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 13%
WYSOK MAX: 362
11.10 - 15.55
czekolada


Kategoria > km 050-099, Zimowo

Tam i tu

d a n e w y j a z d u 61.04 km 0.00 km teren 03:21 h Pr.śr.:18.22 km/h Pr.max:41.00 km/h Temperatura:-2.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:511 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Środa, 21 grudnia 2016 | dodano: 26.12.2016



Na początku odrobinę za miasto. Warunki ciekawe - w niższych miejscach Pogórza Wielickiego zalegały mgły a na wzniesieniach czysto (widać na zdjęciach). Na rondzie koło Kurdwanowa zaliczyłem mały poślizg ale udało mi się wyratować. Potem jakieś błądzenie po osiedlu Kliny i przejazd klimatycznym, ciemnym laskiem w Borku Fałęckim. Cały czas było dość zimno ale najbardziej zmarzłem przy okrążaniu Błoń, pewnie wilgoć od tego połacia trawy. Chciałem porobić jakieś zdjęcia świątecznych dekoracji ale nie wyszły za bardzo. Woda w butelce częściowo zamarzła - w sumie nie wiem po co ją wożę. W takiej zimnicy w ogóle nie chce się pić a wody z lodem to już w ogóle :D
W domu natomiast odkryłem że zeszło powietrze z tyłu. Okazało się że puściła łatka - chyba pierwszy raz mi się tak zdarzyło.


Takie tam. Ledwo co wyjechałem a Słońca chyli się ku zachodowi


Nad A4


Miejscami było mgliście


Głównie w dolinach


Taki warun


Bywało też i tak :)


Klimatyczny przejazd ciemnym laskiem


Niewiele widać ale to przystrojony Most Dębnicki


I choinka na Rynku Głównym, też nie wyszło

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 13%
WYSOK MAX: 364
14.50 - 18.45
Serwis: łatanie dętki w tylnim kole


Kategoria > km 050-099, Serwis, Zimowo

Tu i tam

d a n e w y j a z d u 67.77 km 0.00 km teren 03:41 h Pr.śr.:18.40 km/h Pr.max:38.00 km/h Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:346 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Poniedziałek, 19 grudnia 2016 | dodano: 19.12.2016



Takie tam plątanie się bez celu. Trochę mgliście. Dekoracje świąteczne przygotowane od dawna ale dopiero dziś zrobiłem im pierwsze fotki. Wracając zahaczyłem nawet o Wieliczkę.


Takie tam. Skrzyżowanie w Kobierzynie


Galeria Krakowska. Jakkolwiek niezbyt urodziwa to jednak w świątecznych dekoracjach wygląda ładnie


Nawet położony na zadupiu Most Wandy przystroili!

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 7%
WYSOK MAX: 262
14.40 - 18.50


Kategoria > km 050-099

Miasto

d a n e w y j a z d u 58.82 km 0.00 km teren 03:11 h Pr.śr.:18.48 km/h Pr.max:41.00 km/h Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:409 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Czwartek, 15 grudnia 2016 | dodano: 19.12.2016



Po mieście. Jakoś tak wilgotno i syfiaście. Koło Lasku trochę poprószyło śniegiem a w drodze powrotnej trochę pokropiło. Przejechałem przez Skałki a na R.O.K. przeleciałem estakadą bo pusta droga była :)


Skałki Twardowskiego


Takie tam


Zjazd z kładki w Tyńcu. W jesieni / zimie tu tak zawsze

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 10%
WYSOK MAX: 280
15.00 - 18.35


Kategoria > km 050-099

Pogórze Wiśnickie

d a n e w y j a z d u 75.41 km 0.00 km teren 03:49 h Pr.śr.:19.76 km/h Pr.max:58.00 km/h Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1046 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 26 listopada 2016 | dodano: 28.11.2016



Ostatni dzień ładnej pogody przed nadejściem zimy postanowiłem wykorzystać na jeszcze jedną dłuższą traskę, tym razem na południe. Plany były takie: Gdów - Limanowa - Kasina Wielka - Dobczyce, jakieś 125km.

Wyjechałem o wpół do pierwszej. Pogoda jednak niespecjalna, tzn. mglista a za Wieliczką raptem 4'C! I już jest mi zimno w ręce/stopy. Limanowa staje więc pod znakiem zapytania, skoro wczesnym popołudniem, koło Krakowa jest +4 to w górach po zmroku może być np. -4. Biję się z myślami czy by nie skrócić trasy. Przed Gdowem wychodzi Słońce ale niewiele to zmienia, bo dalej jest zimno. Póki co jednak jadę zgodnie z planem. W Zagórzanach jednak jakoś skręciło mi się w boczną drogę. W sumie nie wiem po co bo wiem że na Stare Rybie, Nowe Rybie to następna w prawo. Jadę z nadzieją że może trafię na drogę na Limanową. Mam niby mapę ale nie chce mi się wyciągać, jadę więc na czuja, zobaczymy gdzie się dojedzie. Po drodze terenowy odcinek. Tak sobie jechałem, 2 razy musiałem zawrócić, raz spytałem kogoś o drogę. W końcu robię przerwę na jakimś przystanku. Obok sklepik, tabliczka z adresem: Żerosławice ileśtam. Wyciągam wreszcie mapę żeby zorientować się gdzie zajechałem. A zajechałem niedaleko, od dawna już wiem że z Limanowej nici. Wciągam więc nieśpiesznie pierniczki bo ustaliłem że jadę do wojewódzkiej na Dobczyce. Ruszam dalej, pomimo że trasa nie taka jakbym chciał to i tak jest fajnie. Podjazdy, zjazdy, sady owocowe, widoczki. Pogórze Wiśnickie ma swój urok. Nawet jakiś szczyt zaliczyłem (wieża triangulacyjna). Pierwszy raz odwiedziłem też centrum Raciechowic. Wreszcie dojeżdżam do DW964. Temperatura tymczasem wzrasta do 6'C, od jakiegoś czasu też nie jest mi zimno. Nosz do ch*ja... Trzeba było do tej Limanowej jechać. Zachód Słońca przed Dobczycami. Odpoczywam chwilkę w centrum a do domu wracam dla odmiany bocznymi drogami przez Gorzków, Koźmice Wielkie. Na koniec fajny zjazd z Grabówek do Wieliczki, też rzadko tędy jeżdżę.

Czuć trochę niedosyt, szkoda tej Limanowej. Ale skąd mogłem wiedzieć że zamiast coraz zimniej będzie coraz cieplej? Sprawdziłem na monitorze i w Limanowej było 6-7 stopni... Mimo wszystko jednak udana wycieczka, Pogórze Wiśnickie też fajne :)

Droga na Gdów
Droga na Gdów © Pidzej
Mgliście
Mgliście © Pidzej
W Gdowie
W Gdowie © Pidzej
Terenowy epizod dziejszej wycieczki
Terenowy epizod dziejszej wycieczki © Pidzej
Terenowy epizod dziejszej wycieczki
Terenowy epizod dziejszej wycieczki © Pidzej
Czasami krajobrazy jakby wiosenne
Czasami krajobrazy jakby wiosenne © Pidzej
Kukurydza
Kukurydza © Pidzej
Kładeczka
Kładeczka © Pidzej
Pierniczki
Pierniczki © Pidzej
Odpoczynek w Żerosławicach
Odpoczynek w Żerosławicach © Pidzej
Sady to nieodłączny element Pogórza Wiśnickiego
Sady to nieodłączny element Pogórza Wiśnickiego © Pidzej
Zdobyłem nawet jakiś szczyt
Zdobyłem nawet jakiś szczyt © Pidzej
Takie tam
Takie tam © Pidzej
To chyba jakaś Praga
To chyba jakaś Praga © Pidzej
A to nie wiem co
A to nie wiem co © Pidzej
W komplecie
W komplecie © Pidzej
Widoczki. To chyba jakieś szczyty w Paśmie Ciecienia
Widoczki. To chyba jakieś szczyty w Paśmie Ciecienia © Pidzej
W Dobczycach
W Dobczycach © Pidzej
Takie tam
Takie tam © Pidzej

NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 13%
WYSOK MAX: 431
12.30 - 17.10
pierniki, 2 jabłka


Kategoria ^ UP 1000-1499m, > km 050-099, Terenowo

Miasto

d a n e w y j a z d u 51.51 km 0.00 km teren 02:40 h Pr.śr.:19.32 km/h Pr.max:38.00 km/h Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:275 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Poniedziałek, 14 listopada 2016 | dodano: 15.11.2016



Pierwszy śnieg już stopniał (choć miejscami jeszcze zalega). Wybrałem się więc na taki trochę dłuższy objazd miasta. Tak jak zwykle bez celu, jak mi się akurat skręciło. A skręciło się do m.in. do Nowej Huty. W parku na os. Złotego Wieku przerwa na wafelka i łyk lodowatej wody. W drodze powrotnej temperatura spadła do -1'C. Czyli pierwsza tej jesieni jazda poniżej 0. Wracając chciałem zrobić jeszcze fotkę Superksiężyca. Podobno rzadkie zjawisko ale przysłonięty był chmurami no i w ogóle nie wydawał mi się aż tak ogromny jak na zdjęciach z neta.


EC w Łęgu


Na ławeczce w parku


Fort 48 "Batowice"


Brzydsza część Nowej Huty

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 12%
WYSOK MAX: 267
13.50 - 17.05
0,05l
Prince Polo XXL


Kategoria > km 050-099, Zimowo