Wschodnia pętelka
d a n e w y j a z d u
118.39 km
0.00 km teren
05:37 h
Pr.śr.:21.08 km/h
Pr.max:40.50 km/h
Temperatura:-7.5
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:597 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Tak trochę ni stąd ni zowąd uzbierało się ponad 700km już w tym roku. Wychodziło mi że jak się sprężę, to uda się dobić do tysiaka w styczniu. Wystarczy tylko dobrze nakręcić w weekend. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, w planach na sobotę była trasa z cyklu "Tour de Puszcza Niepołomicka" i jakieś 100 kaemów.
Chciałem wyjechać w południe, ale koło 12 to się dopiero obudziłem :D Z domu wygrzebałem się koło pierwszej i obrałem kurs na Niepołomice, standardową drogą. Pogoda bezchmurna i słoneczna a temperatura odrobinę na plusie. W Niepołomicach przerwa tylko na standardową fotkę i dalej wojewódzką. Śniegu już tylko jakieś resztki, nawet w lasach. Tak fajnie się jechało że ani się obejrzałem a już dojechałem do skrzyżowania na Bochnię. Już nawet skręciłem ale tak sobie wyciągnąłem mapę i zacząłem przeliczać czas i kilometry... I wyszło mi że można uderzyć gdzieś dalej. A dokładnie na Brzesko ale skrótem przez Okulice, żeby nie przedobrzyć z długością trasy. Od początku czuję jakąś miękkość w przednim kole ale nie chce mi się zatrzymywać, póki nie ma flaka to jadę dalej. Most na Rabie i w Ujściu Solnym odbijam na Okulice. Przed Brzeskiem fajne leśne odcinki. Do miasta docieram chwilę po zachodzie Słońca, ale wcześniej niż ostatnio. Zajeżdżam rzecz jasna na rynek. Szopka & choinki już zdemontowane, dobrze że zdążyłem je ostatnio obejrzeć. Przerwa na czekoladę i póki nie jest jeszcze całkiem ciemno zbieram się do domu. Ochłodziło się już znacznie: -3, koło Bochni -5. Tu dekoracje świąteczne jeszcze stoją. Od Bochni do Krakowa już w zupełnych ciemnościach. Gdy dojeżdżałem do Wieliczki spadło nawet do -7! Ale o dziwo zimno mi było tylko w stopy, w dłonie natomiast nie O.o W Wieliczce sytuacja wraca do normy ;) Tzn. po zdjęciu na chwilę rękawiczek aby zrobić fotkę, w dłonie też będzie już zimno. W domu o wpół do ósmej.
Udana wycieczka, to był dobrze spędzony dzień :)
W Niepołomicach
Kościół gdzieś za Niepołomicami
Przez Puszczę Niepołomicką
Resztki zimy
Ta droga ma swój urok :)
Jakaś rzeka ale to chyba nie Raba tylko coś mniejszego
Bocznymi drogami na Brzesko
Kościół w Okulicach
Solidny przystanek
Lasek przed Brzeskiem
Inny lasek, 100% sosny
W Brzesku. Tu już po świętach
Przerwa na czekoladę
Kasztel
W Bochni jeszcze świątecznie
Powrót krajówką
W Wieliczce, koło klasztoru
NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 13%
WYSOK MAX: 273
12.55 - 19.30
czekolada
Serwis: pompowanie opon
Kategoria > km 100-149, Serwis, Zimowo
Miasto
d a n e w y j a z d u
20.04 km
0.00 km teren
01:14 h
Pr.śr.:16.25 km/h
Pr.max:31.00 km/h
Temperatura:-2.5
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:116 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Tendencja spadkowa tak jakby :D Kolejno: 60, 50, 40, 30 a dzisiaj 20km :D Ale nie można tak ciągle dużo jeździć, żeby się nie przejadła ta jazda, i na wiosnę się nie odechciało. Przy powrocie prawie gleba na pochylej w bok, oblodzonej ścieżce. Tzn. rower uciekł mi spod nóg ale mnie udało się ustać.
Takie tam © Pidzej
Hotele w centrum miasta © Pidzej
NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 6%
WYSOK MAX: 220
16.30 - 18.00
Kategoria > km 010-049
Miasto
d a n e w y j a z d u
30.02 km
0.00 km teren
01:45 h
Pr.śr.:17.15 km/h
Pr.max:34.00 km/h
Temperatura:-2.5
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:132 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
J. w.
Zima nie oszczędza sprzętu ;) © Pidzej
Do wiosny musi wytrzymać © Pidzej
O dziwo po wyczyszczeniu i napchaniu świeżego smaru coś tam się ugina :D © Pidzej
Dom Wschodzącego Słońca © Pidzej
NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 232
15.45 - 17.50
Kategoria > km 010-049
Miasto
d a n e w y j a z d u
40.10 km
0.00 km teren
02:18 h
Pr.śr.:17.43 km/h
Pr.max:33.50 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:132 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Po mieście. Pogoda trochę syfiasta, mokre drogi, wilgoć w powietrzu, pewnie też smog. Chciałem sprawdzić jedną drogę i koło Selgrosa skręciłem w lewo. Wylądowałem na jakiejś fajnej, zaśnieżonej szutrówce obok bocznicy do Łęgu. Ulica Cichociemnych AK się ona nazywała. Pierwszy raz nią jechałem.
Takie tam, nad Wisłą © Pidzej
Pogoda taka nijaka © Pidzej
Przy bocznicy do elektrociepłowni w Łęgu © Pidzej
Ulica Cichociemnych AK © Pidzej
Tauron Arena. W ciemnościach prezentuje się fajnie, widzę ten świecący ekran z okien w pokoju, 5,5km w linii prostej © Pidzej
NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 213
15.45 - 18.35
Kategoria > km 010-049
Las Wolski + miasto
d a n e w y j a z d u
50.04 km
0.00 km teren
02:48 h
Pr.śr.:17.87 km/h
Pr.max:46.00 km/h
Temperatura:-2.5
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:485 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Miało być takie tam plątanie się bez celu po Krakowie i okolicach, Lasku Wolskiego jednak nie miałem w planach. Tymczasem po zjeździe z przeł. Przegorzalskiej jakoś skręciło mi się do ZOO. Myślałem żeby wjechać asfaltem na szczyt i zjechać z powrotem. Ale jak zobaczyłem czystą, ubitą śnieżną skorupę na alejkach w lesie to żal było wracać do miasta. Podjechałem więc pod Kopiec, zrobiłem standardową rundkę dookoła i kilka zdjęć. Po czym już po ciemku, ostrożnie, na hamulcach zjechałem zaśnieżoną Aleją Wędrowników do asfaltu (wstąpiwszy po drodze pod Klasztor). Objechałem lasek ul. Orlą i przez miasto wróciłem do domu. Udana wycieczka, Las Wolski w zimowej szacie wyglądał pięknie.
Pomnik Ofiar Faszyzmu © Pidzej
Wstyd przyznać ale byłem obok niego pierwszy raz © Pidzej
7m wys © Pidzej
Autorstwa Witolda Cęckiewicza, zbud. w 1964r © Pidzej
Zachód Słońca koło Lasu Wolskiego © Pidzej
Na przeł. Przegorzalskiej © Pidzej
Wjazd do Lasku © Pidzej
Aleja Kasy Oszczędności Miasta Krakowa © Pidzej
Pod ZOO © Pidzej
Po przykryciu kocich łbów asfaltem pod ZOO jeżdzi najnowszy Solaris zamiast trzymającego się na nitach i trytytkach rozklekotanego Jelcza ;) © Pidzej
Pustelnik, 352m n.p.m © Pidzej
W Lesie © Pidzej
Pod Kopcem Piłsudskiego © Pidzej
Pod Kopcem Piłsudskiego © Pidzej
I klasztor Kamedułów © Pidzej
NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 14%
WYSOK MAX: 352
15.10 - 19.00
wafelek
Kategoria > km 050-099, Zimowo
Tu i tam
d a n e w y j a z d u
60.89 km
0.00 km teren
03:11 h
Pr.śr.:19.13 km/h
Pr.max:50.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:424 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
W zasadzie to miałem w planach Las Wolski ale na Kozłówku jakoś skręciło mi się na południe. Pojeździłem trochę po Pogórzu Wielickim, potem Skawina, Tyniec i do miasta zamiast ścieżką po wale dla odmiany drogą. Na koniec dokrętka przez Mały Płaszów, Rybitwy, Bieżanów.
Typowy widoczek na Pogórzu Wielickim
A tu widoczek na Kraków, a głównie to na blokowiska Kurdwanowa
Zjazd do Skawiny
Na rynku w Skawinie
Takie tam rury
Widoczek na Skawinę i elektrownię
NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 12%
WYSOK MAX: 320
14.35 - 18.15
wafelek
Kategoria > km 050-099
Rabka zimą
d a n e w y j a z d u
137.16 km
0.00 km teren
06:47 h
Pr.śr.:20.22 km/h
Pr.max:60.50 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1570 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Z planów na sobotę chodziło mi po głowie kilka tras. Wszystkie na południe, bo chciałem zobaczyć zimę w górach. Stanęło na Rabce, zwykłą, ale jednocześnie niezwykłą drogą. Zwykłą bo często nią jeżdżę a niezwykłą bo w obie strony tą samą.
Wygrzebałem chwilę po 12, jeśli się pospieszę to w Rabce powinienem być koło zachodu Słońca. W Krakowie właściwie nie czuć było zimy a takie raczej przedwiośnie. Śniegu coraz mniej, do tego Słońce, śpiewające ptaki i kilka stopni na plusie. Nie zajechałem nawet dobrze do Wieliczki a już musiałem zrzucić jedną warstwę i zmienić rękawiczki na letnie! Im dalej na południe tym jednak lepiej, tj. bardziej zimowo. W Dobczycach zatrzymuję się tylko na fotkę i lecę dalej. Mijam jedynego dziś rowerzystę a dokładniej kolarza na szosówce. Przerwa na banana dopiero w Wiśniowej. Od tego miejsca zaczyna się mokra droga. Podczas wspinaczki na przeł. Wierzbanowską mija mnie ten sam kolarz, tym razem w dół. Najwyraźniej objechał on pasmo Ciecienia drugą stroną, ze wschodu, przez Szczyrzyc i Skrzydlną. Na przeł. Wielkie Drogi postój na standardową panoramkę Beskidu Wyspowego, ale pierwszy raz w zimowej szacie. Gdzieś tu temp. spada do 0. Chciałem zajechać po drodze pod pomnik, ale droga do niego zasypana na równi z resztą łąki więc zrezygnowałem. Pogoda od jakiegoś czasu coraz mniej słoneczna, a bardziej pochmurna. Zwłaszcza szczyt Śnieżnicy tonął w chmurach. W Mszanie pauza nad zamarzniętą rzeką. Do Rabki docieram już po zachodzie Słońca. Fajnie :) W Rabce byłem wiele razy ale zimą jestem pierwszy raz na rowerze, a ogólnie to ze trzeci. Średnia równe 20km/h. Trochę odpocząłem na placu pod dworcem, chciałem coś zjeść ale czekolady nawet nie wyciągałem bo za twarda pewnie. Może z 15 minut tam zabawiłem i zebrałem się w drogę powrotną. Ciągle nie jest mi zimno, jedyne co to zmieniłem tu rękawiczki na zimowe O.o Natomiast jeszcze bardziej się zachmurzyło i tak jakby zamgliło. Do tego większość czasu w zupełnych ciemnościach, ale i tak było super. Niesamowite wrażenie robiły zwłaszcza rozświetlone stoki narciarskie, na Polczakówce i Śnieżnicy. Taki głód mnie złapał że na przystanku za Mszaną jednak zabrałem się za tą czekoladę, okazało się że spokojnie da się ugryźć. Podjazd, zjazd do Kasiny, serpentynami na przełęcz i w dół praktycznie aż do Dobczyc. No tu po prostu nie może nie być fajnie, bardzo lubię tą drogę :) Ostatnia przerwa w Dobczycach i do domu. Tutaj, w dolinach Pogórza Wielickiego było najzimniej ale i tak spadło tylko do -1. Na zjeździe do Wieliczki udało się dokręcić do 60 km/h :) W domu przed 21. Choć bardzo się starałem to średnią z Rabki podniosłem raptem o 0,2km/h.
Udana wycieczka. Najdłuższa moja trasa w styczniu, i w ogóle w zimie.
Zaliczone szczyty:
Przeł. Wielkie Drogi 562
Przeł. Wierzbanowska 502
Wymuszony zmianą ubioru postój w Wieliczce © Pidzej
RTCN Kraków Chorągwica © Pidzej
Serpentyny w Raciborsku © Pidzej
Widoczek z Raciborska. Chyba niedługo przestanę robić tu zdjęcia bo domy rosną jak grzyby po deszczu :/ © Pidzej
Zjazd w dolinę Raby w Dziekanowicach © Pidzej
W Dobczycach. Niezły sprzęt jak na OSP © Pidzej
Krzyworzeka © Pidzej
Fajny dźwig © Pidzej
Pługi czekają w pogotowiu © Pidzej
DW 964. Na wprost Ciecień © Pidzej
Tartak u stóp Ciecienia © Pidzej
W Wiśniowej © Pidzej
Inna maszyna © Pidzej
Na przeł. Wierzbanowskiej © Pidzej
W trasie © Pidzej
W trasie © Pidzej
Standardowy widoczek z przeł. Wielkie Drogi © Pidzej
Zjazd do Kasiny. Na wprost Śnieżnica © Pidzej
Nad Mszanką w Mszanie. W tle Lubogoszcz © Pidzej
Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce © Pidzej
(Nie)standardowe zdjęcie z Rabki. Pierwszy raz ze śniegiem i rowerzystą ;) © Pidzej
No tu też niestandardowo. Hotel Sława zamknięty, w dodatku wisi jakaś szmata reklamowa :/ © Pidzej
Dworzec w Rabce © Pidzej
Stok narciarski na Polczakówce. Byłem na niej w zeszłym roku. © Pidzej
Choinka w Mszanie © Pidzej
Przerwa na czekoladę na przystanku © Pidzej
W lewo - moja ulubiona droga :) © Pidzej
Stok narciarski na Śnieżnicy. Tu byłem w 2012. © Pidzej
Światecznie ubrany domek © Pidzej
Niedawno postawiona Karcma na przeł. Wielkie Drogi © Pidzej
I świąteczne dekoracje w Dobczycach © Pidzej
NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 11%
WYSOK MAX: 588
12.20 - 20.40
banan, czekolada
Kategoria ^ UP 1500-1999m, > km 100-149, Zimowo
Miasto
d a n e w y j a z d u
41.48 km
0.00 km teren
02:19 h
Pr.śr.:17.91 km/h
Pr.max:34.50 km/h
Temperatura:-10.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:205 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Znowu po mieście. Najpierw fajną drogą / ścieżką brzegiem Bagrów a potem jak mi się skręciło. Na łąkach za Ruczajem temp. spadła do -10 i tyle właśnie wpisuję.
Stacja Kraków Prokocim Towarowy
Stacja Kraków Prokocim Towarowy
Widoczek na Bagry z kładki nad torami
Nad zalewem
Wspomniana kładka
Kąpać się nie zamierzam ;)
W lecie jest tu niezłe bagno ale dziś było ok
Pośród trzciny
Bagry raz jeszcze
Pałac Sztuki na pl. Szczepańskim
NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 258
15.40 - 18.35
Serwis: wymiana baterii w tylnej lampce, pompowanie opon
Kategoria > km 010-049, Serwis, Terenowo, Zimowo
Miasto
d a n e w y j a z d u
40.50 km
0.00 km teren
02:35 h
Pr.śr.:15.68 km/h
Pr.max:31.50 km/h
Temperatura:-5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:210 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Taka tam miejska przejażdżka w śnieżnej brei :D Jak zwykle bez celu, gdzie koła poniosą. A poniosły m.in. do Parku Lotników Polskich, na stary pas startowy w Czyżynach i w dolinę Drwinki. Znowu rower do mycia ale i tak był usyfiony więc dosyfiłem go do końca :)
Dane przybliżone, bo się magnesik na chwilę zsunął.
Staw Płaszowski
Park na Dąbiu
"Drops". Tak brzydki że aż ładny :D
Zima nie oszczędza sprzętu ;)
Zima nie oszczędza sprzętu ;)
Zima nie oszczędza sprzętu ;)
Zima nie oszczędza sprzętu ;)
Stary pas startowy w Czyżynach. Wygląda gładko ale jechało się jak po grudzie.
Rowerek
Białucha
Park Jordana
Na Błoniach
Wilga
Galeria Bonarka. Jakkolwiek nie przepadam za tego typu przybytkami to akurat Bonarkę bardzo lubię :) Wszystkie moje ulubione sklepy tj. Auchan, Leroy i Empik w jednym miejscu. Do tego przestronne wnętrza, dużo ławek i czystych, bezpłatnych toalet (co wbrew pozorom wcale nie jest takie oczywiste).
Takie tam, gdzieś koło Kozłówka. Wydawało mi się że zdjęcie wyjdzie fatalne ale wg. mnie efekt jest całkiem ciekawy.
Kładeczka nad Drwinką
Kładeczka nad Drwinką
NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 7%
WYSOK MAX: 266
14.15 - 17.45
Serwis: mycie roweru, smarowanie łańcucha, regulacja tylnego hamulca
Kategoria > km 010-049, Serwis, Zimowo
Mroźne Brzesko
d a n e w y j a z d u
100.05 km
0.00 km teren
05:10 h
Pr.śr.:19.36 km/h
Pr.max:41.50 km/h
Temperatura:-5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:812 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Planem minimum na dziś była Bochnia a jak dobrze pójdzie to i Brzesko.
Gdy wyjeżdżałem było 1-2 stopnie na plusie. Jakkolwiek rzadko wracam tą samą drogą, tak dzisiaj wskoczywszy na krajówkę od razu wiedziałem że wrócę po śladzie. W przeciwieństwie do bocznych dróg, tutaj prawie zero syfu, czysty, czarny asfalt :) Czegóż więcej do szczęścia potrzeba? Może trochę odrobinę wyższej temperatury ;) Bo im dalej tym zimniej, myślałem że skończy się na Bochni. Tu jednak zatrzymałem się tylko na fotkę i podjąłem decyzję o zaatakowaniu Brzeska. Do miasta docieram chwilę po zachodzie Słońca a jest już -4! Warto było tu jednak zajechać bo na Brzeskim rynku klimat wciąż świąteczny :) Świecące choinki, szopka i czysty, biały śnieg. Naprawdę fajnie to wyglądało. Szkoda tylko, że po zdjęciu rękawiczek (aby zrobić zdjęcia) uciekło z nich całe ciepło :/ Dłonie nie wrócą do właściwej temperatury już do końca wycieczki. Chciałem zjeść czekoladę ale ta stwardniała na kamień i szkoda mi było zębów na nią ;) Nie zabawiłem więc tam długo i zebrałem się w drogę powrotną. Długą, ciemną i zimną. Gdy tylko mijałem jakieś latarnie zerkałem z niepokojem na licznik. A tam raz wskoczyło nawet -6! Zimno mi było tam gdzie zawsze, tj. w dłonie i stopy, ze zmienną intensywnością, i bez jakiejś logicznej zależności. Tymczasem po prawej sunął rozświetlony pociąg, na pewno bardzo ciepły i przytulny, ktoś tam w środku pewnie czyta sobie książkę albo gazetę. Po lewej natomiast pędziły samochody, z włączonym ciepłym nawiewem i pewnie jakąś fajną muzyką w radiu. A ja tu sam pod gołym niebem walczę z zimnem i nachyleniem terenu, wpatrując się w małą, bladożółtą plamę światła przed rowerem. I białą linię pobocza, która jest wyznacza mi kurs, mój cel, jest moim przewodnikiem w tej niedoli. I zastanawiam się po co to wszystko? W Wieliczce nie czułem już wszystkich palców, jakoś jednak dowlokłem się do domu. Co ciekawe w Krakowie było z powrotem koło zera O.o
Po powrocie do domu przypomniało mi się jednak po co się tak męczyć. Ano po to żeby te głupie gorące parówki z kapustą smakowały jak nigdy przedtem :D I żeby wpisać kolejne 100 kaemów do Bikestatsa, to także bardzo przyjemna chwila ;)
Standardowe zdjęcie na wylocie z Wieliczki
Zimowe krajobrazy
Widoczek z trasy
Widoczek z trasy
Raba zimą
Na rynku w Bochni
Takie tam sprzęty
Rondo w Brzesku
Na rynku w Brzesku
Na rynku w Brzesku
Ciągle jeszcze świątecznie :)
W Bochni też ładnie
Na rynku w Bochni
Zimny i ciemny powrót
Zimny i ciemny powrót
No i w Wieliczce
NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 7%
WYSOK MAX: 269
13.45 - 19.45
Kategoria > km 100-149, Zimowo





























