Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Miasto

d a n e w y j a z d u 26.28 km 0.00 km teren 01:30 h Pr.śr.:17.52 km/h Pr.max:32.00 km/h Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 94 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Poniedziałek, 6 marca 2017 | dodano: 07.03.2017



J. w. Tak trochę od niechcenia.

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 4%
WYSOK MAX: 247
17.25 - 19.00


Kategoria > km 010-049

Miasto

d a n e w y j a z d u 26.61 km 0.00 km teren 01:31 h Pr.śr.:17.55 km/h Pr.max:32.00 km/h Temperatura:15.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:116 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 5 marca 2017 | dodano: 06.03.2017



Rozjazd ;) Zgodnie z prognozami po zachodzie Słońca, koło Kleparza zaczęło kropić. A koło Kozłówka nawet trochę padać.


Myślałem że te drzewka to tylko na Święta tak świecą a nie cały czas ;)

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 4%
WYSOK MAX: 227
16.55 - 18.35


Kategoria > km 010-049

Kopalnia w Bełchatowie, Góra Kamieńsk i Włoszczowa

d a n e w y j a z d u 274.88 km 7.50 km teren 12:48 h Pr.śr.:21.47 km/h Pr.max:52.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1544 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 4 marca 2017 | dodano: 06.03.2017



Zapowiadany halny wiatr zawęził potencjalne kierunki dzisiejszej trasy do kierunku północnego. A tam z takich nieodwiedzonych jeszcze miejsc przypomniała mi się tytułowa kopalnia i góra. Przejeżdżałem koło nich w sierpniu 2015, w czasie wycieczki do Łodzi ale zabrakło mi czasu (i nogi). Z kolei Włoszczową miałem w planach w maju tego samego roku, tu nie wystarczyło sił. Samo miasteczko stało się trzecim dzisiejszym celem tak trochę przypadkiem. Mianowicie długo szukałem jakiegoś sensownego pociągu którym można by wrócić do domu. Sprawdzałem odjazdy z Łodzi, Piotrkowa Tryb., Częstochowy, Radomska, Kamieńska... No i wybór nie za bogaty. Ostatnie pociągi odjeżdżają wczesnym wieczorem, do tego drogo (50, 60, 70 i więcej zł), często z przesiadkami. Aż tu przypomniałem sobie o tej dość znanej za sprawą pewnego polityka stacji... No i bingo: TLK, odjazd 21.59, 40zł, do Krakowa godzinka jazdy :)

Wyruszyć planowałem o 5. Nie udało mi się jednak (jak zwykle zresztą przed wyjazdem) usnąć i po 2 godzinach bezsensownego leżenia wyjechałem o 4.30. Sprawnie przejeżdżam przez opustoszałe o tej porze miasto (niekoniecznie przejmując się czerwonymi światłami / ścieżkami rowerowymi) i obieram kurs na Skałę. Na wyjeździe z miasta widać już pierwsze oznaki brzasku - niebo z czarnego robi się ciemnoniebieskie. Już w Krakowie były tylko 2 stopnie, po wyjeździe z niego natomiast spadło do -2. Ale o dziwo w ogóle nie jest mi zimno, zupełnie jakby +10 było O.o Sprawnie pokonuję (jeden z niewielu na trasie) cięższy podjazd i koło świtu melduję się w Skale. Jem coś na wzór śniadania, fotka i w drogę. Pauza raczej niedługa, jak wszystkie dziś. Słoneczko wschodzi, pogoda piękna się szykuje, tylko czegoś mi tu brakuje... No tak, spodziewałem się jakiegoś huraganu w plecy a tymczasem nie wieje prawie nic... Nic to, zawsze mogło być gorzej i wiać w twarz ;) Kilometry szybko mijają i jest kolejne senne miasteczko na trasie, Wolbrom. Tu też raptem kilka minut odpoczynku. Poza podziwianiem widoków, robieniem zdjęć i ogólnym delektowaniem się jazdą rowerem czas mija mi na przeliczaniu w myślach kilometrów i godzin. Tzn. ile zajmie mi zrobienie tych ~250km (tyle było w planach) przy jeździe z dotychczasowym tempem. Generalnie wychodzi mi, że jeśli nie będę się obijał powinienem zdążyć na pociąg z tej Włoszczowej. Jakby co to planem awaryjnym jest powrót z Radomska pociągiem o 19.33. Kolejnym charakterystycznym punktem na trasie jest zamek w Smoleniu. Trzeba by kiedyś zobaczyć go z bliska, ale na pewno nie dziś. Kilkanaście kilometrów przyjemności i zjazd do nieco zamglonej Pilicy. Temperatura podnosi się bardzo powoli i ciągle nie chce osiągnąć dwucyfrowej wartości. Ale - jak już pisałem - nie jest bynajmniej zimno, co najwyżej chłodno. Do tego nie cisnę jakoś specjalnie a średnia powoli ale systematycznie idzie w górę. W Skale była koło 20, potem 21 zaraz będzie 22! W Pradłach przecinam krajówkę, potem jakąś główniejszą linię kolejową, i docieram do Lelowa. Kawałek za tą mieściną opuszczam DW794 (która zaprowadziła mnie tu z samego Krakowa!). Na liczniku wybija 100km i... niemal 1000m przewyższenia! No kto by pomyślał, prawie jak w górach :) Krótka wizyta na DW 793 i jestem w Przyrowie. To tu zaczyna robić się już naprawdę ciepło, kilkanaście stopni, zarządzam więc większą zmianę w ubiorze. Z miejscowości o interesującej nazwie: mijam Świętą Annę. Ale nie ma tu nic ciekawego, pewnie poza kościołem, który jednak nie stoi przy trasie przejazdu. W zastępstwie robię fotkę klimatycznej stacyjce benzynowej ;) Wybija południe. Gidle. Na liczniku 131km, AVS 22,6 a temperatura zbliża się 20 stopni. Całe szczęście że wziąłem krótkie spodenki :) Po nieco dłuższym odpoczynku obieram kurs na Radomsko. Kawałek wojewódzką, potem DK91. Radomsko. W centrum coś na kształt rynku / placu / skwerku i ładny kościół. Do tego właśnie tu, na wyjeździe z miasta przez jakieś przemysłowe tereny wreszcie coś się ruszyło i zaczyna wiać z południa! Po przejeździe pod krajową jedynką mym oczom ukazuje się wreszcie elektrownia (górę widzę już od jakiegoś czasu). Do kopalni jednak jeszcze kawałek, fajnymi drogami pośród sosnowych lasów. Potem mniej fajnymi ścieżkami rowerowymi :/ Padają aku w aparacie, w spożywczym kupuję więc baterie, nie chciałbym żeby mi ich zabrakło w kluczowym momencie. Na taras widokowy w Kleszczowie docieram przed 15. Co tu dużo mówić, widoki urywają głowę! Nie widziałem jeszcze czegoś takiego na żywo :) Zdecydowanie warto tu przyjechać. Chciało by się dłużej posiedzieć ale Góra Kamieńsk czeka. Parę kilometrów pod wiatr i jestem u jej stóp. Po 182,5km średnia wynosi 22,7 i wyższa już dziś nie będzie. W planach mam zaliczenie 2 punktów widokowych i miejsca, w którym wg. map znajduje się szczyt góry. Asfaltowy podjazd nie stanowi jakiegoś wielkiego wyzwania, praktycznie nie przekracza 10% (na chwilę wskoczyło 11). Po dłuższej chwili jestem więc na wierzchowinie (tak to się nazywa?). Ogólnie ciekawe miejsce. Z młodych, sosnowo - brzozowych lasków gdzieniegdzie wyłaniają się ogromne (jak na polskie warunki), wydające charakterystyczne odgłosy wiatraki, do których prowadzą piaszczyste, szutrowe drogi. I pomyśleć że to wszystko dzieło człowieka, to on wykopał tą mega dziurę i wysypał to co mu zbędne kawałek dalej ;) Z samego punktu widokowego niewiele widać, ale mniejsza o to. I tak jest fajnie :) Natomiast niepokoją mnie szlabany i zakazy przed tymi szutrowymi drogami :/ Że niby nie wolno. No ale co, nie po to tyle jechałem żeby nie zaliczyć samego szczytu. Trochę wystraszony czmycham w jedną z tych dróg i jadę wg. wskazań GPSu. Mijam składowisko gipsu, skręcam w lewo. Docieram do wiatraka, przedzieram się przez niski zagajniczek i jestem w zaznaczonym miejscu. 386m n.p.m. Jakieś kilkanaście metrów wyżej względem tarasu widokowego. Szybka sesja foto i spadam stąd, na wieżach elektrowni widziałem kamery :D Nagle słyszę ryk quadów. Nieźle się przestraszyłem, myślałem że to ochrona chce mnie zgarnąć :D Tym bardziej że quadowcy mieli takie same, czarno - niebieskie stroje... Jak się okazało to jakieś zwykłe wariaty były... Kawałek dalej jakiś samochód i motór stoi. Ogólnie ludzie nic sobie nie robią z tych zakazów i te tabliczki że teren chroni jakaś tam firma to chyba tak dla picu tylko. Mniejsza o to. Jakiś maszt, kolejna turbinka i docieram do drugiego punkty widokowego na tej górze. Z którego nie widać nic :D Jakiś krzyż tylko i 2 ławeczki. Zamiast podziwianiu widoków skupiłem się więc na zbieraniu sił :) Bo do Włoszczowej droga daleka. Jest za kwadrans piąta, zbliża się zachód Słońca, a z na bieżąco korygowanych obliczeń wychodzi mi że na zrobienie 75km mam trochę ponad 5 godzin. Dużo i mało zarazem. Nie ma sensu dłużej myśleć, trzeba się zbierać. Zjazd wysypaną żwirem drogą, więc nie za szybko, 30-35km/h, szkoda lakieru na ramie. Całkiem chłodno się zrobiło, nieco ponad 10 stopni już tylko. Jedna serpentyna, druga, jakiś stawek, zakręt, leśna droga, wreszcie asfalt. Pola, wiochy, linie WN. Taki krajobraz. Niby niezbyt ciekawy ale rozświetlony na pomarańczowo blaskiem zachodzącego Słońca wyglądał interesująco :) Pod krajową "jedynką", jakaś zapadła dziura (Gomunice) i wbijam na DK 91. Coraz ciemniej, włączam oświetlenie. Jakieś 10km prostej jak strzała drogi i z powrotem w Radomsku. W centrum miła pogawędka z panem koło 50ki, też jeździ na rowerze. Zegar na kościele wybija szóstą a ja zbieram się w dalszą drogę. Kolejne parę km krajówką i w lewo w wojewódzką, po śladzie, na Gidle. Już całkiem ciemno a okolice odludne, ruch niewielki, dookoła las i księżyc nad głową. Czyli tak jak lubię :) Wreszcie Gidle. Od dawna chłodnawo, ubieram więc długie spodnie, czapkę i rękawiczki. Ruszam dalej, czas goni. Wypatruję skrętu w 785 na Włoszczową ale ciągle nic. Może jakimś cudem przegapiłem ?! Pytam miejscowego rowerzystę ale niewiele rozumiem co mówi ;) Nie że pijany tylko taka gwara jakaś. Nieważne, w końcu jest skrzyżowanie. Czas czasem ale muszę końcu coś zjeść, więc mały popas na przystanku. Generalnie od tej pory kilometry (a zostało ich ze 30 jeszcze) będą dłużyły się strasznie. Jeszcze większe odludzie, ruch zerowy, ciemnych lasów z dobiegającymi dziwnymi odgłosami jeszcze więcej. Przynajmniej tyle dobrze :) Na minus natomiast dziury kratery na drodze, niejeden zaliczyłem >.< Z większych mieścin Żytno, Maluszyn, Kurzelów. Między tymi ostatnimi dwoma prosta przez las, która wydała się nie mieć końca (a teraz patrzę że to tylko 5km). Fajny most na Pilicy. Ogólnie fajna taka nocna jazda, ale jednak ostatnie 20km to już miałem dość tego zapie*dalania na pociąg. Gdy zostało mi 5km do celu i godzina czasu, wreszcie trochę odpuściłem i zwolniłem, teraz to już na piechotę bym zdążył. Wreszcie jakieś większe skupisko świateł w oddali. Tablica z herbem miasta. Znak "Włoszczowa". Wiadukt nad torami. Pierwsza w prawo, ul. Śląska, nie sposób nie trafić. Słynna stacja kolejowa "Włoszczowa Północ". Zdążyłem z 35min. zapasem. Niezbyt urodziwy budynek, tablica z nazwą stacji gdzieś z boku, pod dachem... Jeden peron, jeden tor, jakaś wiata jak z przystanku tramwajowego. Kasy zamknięte o tej porze, to już wiedziałem wcześniej. Żywej duszy poza mną :D I tu stają wszystkie ekspresy i pośpiechy :D Ale dzisiaj się sprzydała ta stacja, nie narzekam ;) Nadjeżdża pociąg, ładuję się do środka, gdzie do mojej dyspozycji jest cały wagon rowerowy z ~20 wieszakami :D Do Krakowa w godzinkę, a jest tu jakieś 100km, czyli nieźle nawet. Jeszcze tylko 10km z dworca, po drodze po piwerko i w domu 20min przed północą.

Udana wycieczka, pierwszy całodniowy trip w sezonie :) I to już na początku marca! Ciekawe okolice - Jura, Radomsko, kopalnia, Góra, leśne zadupia przed Włoszczową. Szkoda tylko że za późno wyjechałem, trzeba było z godzinkę wcześniej. A tak to ciągle gdzieś się spieszyłem. Niby odpoczynków trochę było ale żaden nie dłuższy chyba niż 20 min.

Zaliczone szczyty:
Góra Kamieńska 386

Rzut oka za plecy: światła wielkiego miasta
Rzut oka za plecy: światła wielkiego miasta © Pidzej
W Skale
W Skale © Pidzej
Wstaje nowy dzień :)
Wstaje nowy dzień :) © Pidzej
Typowy krajobraz dzisiejszej wycieczki
Typowy krajobraz dzisiejszej wycieczki © Pidzej
W Wolbromiu
W Wolbromiu © Pidzej
Zamek w Smoleniu
Zamek w Smoleniu © Pidzej
Przyjemna droga
Przyjemna droga © Pidzej
Jedyny widziany dziś większy kawałek śniegu
Jedyny widziany dziś większy kawałek śniegu © Pidzej
W nieco zamglonej Pilicy
W nieco zamglonej Pilicy © Pidzej
Piękna dróżka ale niestety nią nie jechałem ;) To tylko mała pauza w lasku koło drogi
Piękna dróżka ale niestety nią nie jechałem ;) To tylko mała pauza w lasku koło drogi © Pidzej
Charakterystyczny, pordzewiały wiadukt nad linią kolejową
Charakterystyczny, pordzewiały wiadukt nad linią kolejową © Pidzej
Nie ma to jak świeże błotko :)
Nie ma to jak świeże błotko :) © Pidzej
Taka sprawa :(
Taka sprawa :( © Pidzej
W Lelowie
W Lelowie © Pidzej
W Przyrowie
W Przyrowie © Pidzej
Stacyjka benzynowa w Św. Annie
Stacyjka benzynowa w Św. Annie © Pidzej
Kolejna przerwa w lasku
Kolejna przerwa w lasku © Pidzej
OSP Gidle
OSP Gidle © Pidzej
W Gidlach
W Gidlach © Pidzej
Gdzieś po drodze
Gdzieś po drodze © Pidzej
Jest i Radomsko. Jedyne odwiedzone dziś duże miasto (50 tys. mieszk.)
Jest i Radomsko. Jedyne odwiedzone dziś duże miasto (50 tys. mieszk.) © Pidzej
W Radomsku
W Radomsku © Pidzej
Takie tam. Wyjazd z Radomska. To tu zaczęło wiać w plecy
Takie tam. Wyjazd z Radomska. To tu zaczęło wiać w plecy © Pidzej
Pierwsze widoki na elektrownię
Pierwsze widoki na elektrownię © Pidzej
Koło krajowej 1
Koło krajowej 1 © Pidzej
Dużo leśnych odcików w pobliżu kopalni
Dużo leśnych odcików w pobliżu kopalni © Pidzej
I dużo ścieżek rowerowych :/ Akurat ta na zdjęciu nie taka zła jeszcze
I dużo ścieżek rowerowych :/ Akurat ta na zdjęciu nie taka zła jeszcze © Pidzej
Ale tego to już nie ogarniesz. W cywilizowanych krajach na rondach rowerem jeździ się po jezdni
Ale tego to już nie ogarniesz. W cywilizowanych krajach na rondach rowerem jeździ się po jezdni © Pidzej
Oto i jest. Największa dziura w Polsce!
Oto i jest. Największa dziura w Polsce! © Pidzej
Nie tylko ja zajmowałem się strzelaniem selfiaczków ;)
Nie tylko ja zajmowałem się strzelaniem selfiaczków ;) © Pidzej
Odnoszę wrażenie że te skarpetki zepsuły całkiem fajne zdjęcie. A może mi się tylko wydaje?
Odnoszę wrażenie że te skarpetki zepsuły całkiem fajne zdjęcie. A może mi się tylko wydaje? © Pidzej
Jakaś duża, fajna maszyna
Jakaś duża, fajna maszyna © Pidzej
I mniejsza, też fajna
I mniejsza, też fajna © Pidzej
Po iluś próbach udało się w miarę wykadrować selfiaczka
Po iluś próbach udało się w miarę wykadrować selfiaczka © Pidzej
Taka ścieżka jest OK. Tyle że niepotrzebna bo droga obok mało ruchliwa
Taka ścieżka jest OK. Tyle że niepotrzebna bo droga obok mało ruchliwa © Pidzej
Góra Kamieńsk. Wydaje się niewysoka. Bo i taka jest
Góra Kamieńsk. Wydaje się niewysoka. Bo i taka jest © Pidzej
Podjazd na Górę Kamieńsk
Podjazd na Górę Kamieńsk © Pidzej
Widoki za plecami były pretekstem do chwili odpoczynku
Widoki za plecami były pretekstem do chwili odpoczynku © Pidzej
Kawałek wyżej
Kawałek wyżej © Pidzej
Niby punkt widokowy a widoki niespecjalne. Jakiś stawek tylko
Niby punkt widokowy a widoki niespecjalne. Jakiś stawek tylko © Pidzej
Jakieś info o okolicznej przyrodzie
Jakieś info o okolicznej przyrodzie © Pidzej
Niby nie wolno
Niby nie wolno © Pidzej
Ale zaryzykowałem ;) Wg. map gdzieś tu wypada najwyższy punkt Góry Kamieńsk
Ale zaryzykowałem ;) Wg. map gdzieś tu wypada najwyższy punkt Góry Kamieńsk © Pidzej
Sypkie podłoże utrudniało nieco jazdę
Sypkie podłoże utrudniało nieco jazdę © Pidzej
Punkt widokowy
Punkt widokowy "Pod Krzyżem" © Pidzej
Ale widoki tylko na krzyż ;)
Ale widoki tylko na krzyż ;) © Pidzej
A to już na dole. Jakieś zapasy sianka
A to już na dole. Jakieś zapasy sianka © Pidzej
I ścierniska
I ścierniska © Pidzej
Jakaś forteca ;)
Jakaś forteca ;) © Pidzej
Z powrotem w Radomsku
Z powrotem w Radomsku © Pidzej
I w Gidlach
I w Gidlach © Pidzej
Wreszcie skręt na Włoszczową
Wreszcie skręt na Włoszczową © Pidzej
Zbieranie sił na przystanku
Zbieranie sił na przystanku © Pidzej
Klimatyczny leśny odcinek
Klimatyczny leśny odcinek © Pidzej
W Żytnie
W Żytnie © Pidzej
W Kurzelowie
W Kurzelowie © Pidzej
Wreszcie Włoszczowa
Wreszcie Włoszczowa © Pidzej
Na słynnej stacji
Na słynnej stacji © Pidzej
Peron słynnej stacji
Peron słynnej stacji © Pidzej
W wagonie rowerowym frekfencja nie za wysoka ;)
W wagonie rowerowym frekfencja nie za wysoka ;) © Pidzej
TLK Hańcza
TLK Hańcza © Pidzej
Dobiega końca kolejna super wycieczka
Dobiega końca kolejna super wycieczka © Pidzej

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 11%
WYSOK MAX: 457
4.30 - 23.40
2,2l
5 bułek z pasztetem, 5 bananów, 3 czekolady, pierniki

Nowe gminy:

Śląskie:
Przyrów
Kłomnice

Łódzkie:
Lgota Wielka
Kleszczów

Świętokrzyskie:
Włoszczowa


Kategoria ^ UP 1500-1999m, > km 250-299, Terenowo

Przełęcz Kocierska

d a n e w y j a z d u 200.04 km 0.00 km teren 10:16 h Pr.śr.:19.48 km/h Pr.max:51.50 km/h Temperatura:15.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1644 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Wtorek, 28 lutego 2017 | dodano: 02.03.2017



Ostatni dzień miesiąca a mój lutowy przebieg wynosi 801km. Do szczęścia brak 199 (czyli 200 de facto, bo głupio tak nie dokręcić). Tak dużo a tak mało zarazem. Wymyśliłem że pierwsza w sezonie dwusetka, wzorem ubiegłego roku, zaprowadzi mnie na przeł. Kocierską.
Dziś wolne od 10. Startuję kwadrans po 11. Zachód Słońca po 17. Plan jest taki aby w te 6 godzin zrobić pierwsze 100km. Ciepło tak jak wczoraj, kilkanaście stopni, w porywach pod 20! Niby wszystko pięknie, ale po skręcie w Nowosądecką, już wiem co się święci... ~90km będzie pod wiatr, i to dość silny. Nic na to jednak nie poradzę, powoli toczę się więc do przodu, co chwilę mrużąc oczy przed zasypującym je, pozimowym piachem (zapomniałem okularów). No nie jedzie się fajnie, porywy spowalniają mnie niekiedy poniżej 15km/h. W Skawinie malutka pauza i bocznymi drogami przez Radziszów. Tu z kolei zawiewa z boku, spychając mnie czasem niebezpiecznie ku osi jezdni. Trochę się ochłodziło ale ciągle te ponad 10 stopni jest. Kawałek krajówką i w Biertowicach odbijam na Sułkowice. Przerwa tylko na fotkę + kilka łyków energetyka i rozpoczynam podjazd na przeł. Sanguszki. Bardzo przyjemny, bo chwilowo bez wiatru. Zjazd do Zembrzyc, kawałeczek DK28. W Suchej wreszcie dłuższa, zasłużona przerwa (3 buły z szynką). Jeszcze tylko niecałe 30 pod wiatr, ta myśl dodaje otuchy, bo kilometrów na liczniku przybywa powoli. Pierwsze widoki na "poważniejsze" góry: po lewej Beskid Żywiecki (z Babią na czele), na wprost Śląski (na czele ze Skrzycznem). Sama droga też bardzo fajna, niezbyt ruchliwa, pagórkowata, trochę leśnych odcinków. Wreszcie Łękawica i skręt na przełęcz. Słońce właśnie zachodzi, na liczniku 90km, średnia 18,6. Czyli nie tak źle nawet. Coraz zimniej i ciemniej, do 4 stopni tu spadło, do użycia wchodzą wreszcie czapka i rękawiczki. W dolinie strumienia i lasach trochę topniejącego śniegu ciągle jest. Wskutek czego droga w swym dolnym odcinku nieco jeszcze zasyfiona. Czym wyżej tym lepiej natomiast. Podjazd wciągam bez problemu na średniej tarczy i na Kocierzu melduję się koło 18tej. Z pół godzinki przerwy, fotki, coś tam jem, ubieram też wreszcie bluzę pod kurtkę a nawet zimowe rękawiczki. Pora na zjazd. Ale bez szaleństw, miejscami mokro do tego totalne ciemności i lampka na słabym trybie (coby aku oszczędzać). Nie przekraczam więc 30-40km/h. Hamulce puszczam dopiero gdy zaczynają się latarnie a droga staje się bardziej prosta. W Andrychowie przerwa koło fajnej fontanny. Znowu ciepło, 9 stopni, z tego co pamiętam. Odcinek Andrychów - Zator - bajka, wieje tak, że 30-35 bez wysiłku się leci. W Zatorze gdy chciałem rozsiąść się na rynku zagaduje jakiś menel. Bardzo interesuje się rowerem, osprzętem itp. Zbytnio się nie boję bo był w takim stanie że palcem by popchnął i by leżał ;) Chciał się nawet przejechać ale to już przesada trochę :D Żegnam się więc grzecznie i odjeżdżam kawałek, odpocznę na ławce pod kościołem jednak. Do Skawiny jakieś 30, do domu niby 50, ale z dokrętką 70. Liczyłem na powrót z wiatrem lecz miałem dziwne wrażenie że znów pod wiatr jest, tyle że delikatny. Ale całkiem fajnie się jechało, w dodatku coraz cieplej O.o 9 -> 10 -> 11 stopni. Niezbyt wysokie kominy elektrowni widać z jakichś 20km. Po drodze mały pożar trawy, ktoś chyba dzwonił po straż, bo samochód stał na awaryjnych. W Skawinie przerwa, muszę też zdjąć czapkę i rękawiczki bo nie idzie wytrzymać. Na wjeździe do Krakowa 12 stopni! Mnie pasuje :) Strasznie nie chciało się dokręcać ale jakoś się zmusiłem. Błonia, Łobzów, Krowodrza, tamte strony. Do domu dowlokłem prawie o wpół do pierwszej. Ale warto było, jest 200km jak i 1000 (a nawet 1001) w lutym :)
Udana wycieczka. Jeszcze nie tak dawno pierwszą dwusetkę robiłem zwykłe na majówkę a nie pod koniec lutego. Końcówka zimy a forma lepsza niż w lecie nieraz bywała :)

Zaliczone szczyty:
Przeł. Sanguszki 480
Przeł. Kocierska 718

W Skawinie
W Skawinie © Pidzej
Takie tam. Linia 400kV koło Radziszowa
Takie tam. Linia 400kV koło Radziszowa © Pidzej
Pomnik w Sułkowicach
Pomnik w Sułkowicach © Pidzej
Obelisk na przeł. Sanguszki
Obelisk na przeł. Sanguszki © Pidzej
Przeł. Sanguszki. Widok w drugą stronę
Przeł. Sanguszki. Widok w drugą stronę © Pidzej
Pierwsze widoki na wyższe góry. Te blade szczyty to prawdopodobnie kolejno: Pasmo Babicy, Koskowej Góry a najwyższy szczyt - Jałowiec
Pierwsze widoki na wyższe góry. Te blade szczyty to prawdopodobnie kolejno: Pasmo Babicy, Koskowej Góry a najwyższy szczyt - Jałowiec © Pidzej
Most na Skawie w Zembrzycach
Most na Skawie w Zembrzycach © Pidzej
W Suchej
W Suchej © Pidzej
Klasyczny dom handlowy
Klasyczny dom handlowy © Pidzej
Na północnych stokach są jeszcze resztki śniegu
Na północnych stokach są jeszcze resztki śniegu © Pidzej
Coraz później a kilometrów przybywa bardzo powoli
Coraz później a kilometrów przybywa bardzo powoli © Pidzej
A to już naprawdę wysokie góry. Staram się rozszyfrować jakie ale ciągle nie jestem pewien. Może Babia & Grupa Mędralowej?
A to już naprawdę wysokie góry. Staram się rozszyfrować jakie ale ciągle nie jestem pewien. Może Babia & Grupa Mędralowej? © Pidzej
Słońce chyli się ku zachodowi
Słońce chyli się ku zachodowi © Pidzej
Tu natomiast już nie mam wątpliwości. Po lewej Skrzyczne, po prawej Klimczok
Tu natomiast już nie mam wątpliwości. Po lewej Skrzyczne, po prawej Klimczok © Pidzej
Sezon grzewczy trwa ;) :/
Sezon grzewczy trwa ;) :/ © Pidzej
Droga na przeł. Kocierską. W niższych partiach trochę jeszcze zasyfiona
Droga na przeł. Kocierską. W niższych partiach trochę jeszcze zasyfiona © Pidzej
Na podjeździe
Na podjeździe © Pidzej
Przeł. Kocierska zdobyta!
Przeł. Kocierska zdobyta! © Pidzej
Przeł. Kocierska zdobyta!
Przeł. Kocierska zdobyta! © Pidzej
Ładna fontanna w Andrychowie
Ładna fontanna w Andrychowie © Pidzej
Klimatyczna droga na Zator
Klimatyczna droga na Zator © Pidzej
Kościół w Zatorze, z ciekawą, niesymetryczną fasadą
Kościół w Zatorze, z ciekawą, niesymetryczną fasadą © Pidzej
I ławeczką obok
I ławeczką obok © Pidzej
A to już elektrownia w Skawinie
A to już elektrownia w Skawinie © Pidzej
Z powrotem w Skawnie
Z powrotem w Skawnie © Pidzej
12 stopni na plusie lutową nocą? W to mi graj!
12 stopni na plusie lutową nocą? W to mi graj! © Pidzej

NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 11%
WYSOK MAX: 718
11.15 - 00.25
1,75l
3 bułki z szynką, 3 banany, 3 czekolady
Serwis: mycie roweru, smarowanie łańcucha, pompowanie opon


Kategoria > km 200-249, ^ UP 1500-1999m, Serwis

Tu i tam

d a n e w y j a z d u 55.66 km 0.00 km teren 02:47 h Pr.śr.:20.00 km/h Pr.max:53.00 km/h Temperatura:15.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:275 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Poniedziałek, 27 lutego 2017 | dodano: 02.03.2017

(na Zakrzówku GPS zwariował)

Co tu dużo mówić, wiosna chyba :) Kilkanaście stopni i pierwsza w tym sezonie jazda bez czapki i rękawiczek. A plan na dziś taki, jak wczoraj, czyli brak planu :) Zakrzówek. Ścieżką do Tyńca. Kładką przez Wisłę. Koło węzła na Bielanach pojechałem obadać gdzie prowadzi nowo wybudowana ścieżka rowerowa. Ta, zgodnie z przewidywaniami nie prowadzi nigdzie :D Bo kończy się po 400m. Zawracając zauważyłem kolarza na szosówce, na wjeździe na A4. Może się pomylił albo coś i zaraz zawróci? Ale tak patrzę a ten wbija śmiało na autostradę, skubany :) Kryspinów. Tu łapie mnie zachód Słońca. O dziwo zalew ciągle pod lodem O.o Balice (pora ubrać jednak czapkę/rękawiczki), Zabierzów i przez centrum wracam do domu. Wycelowując niemal idealnie w 55km. Dlaczego akurat 55? Bo do tysiaka w lutym brakuje teraz 200km (dokładnie to 199). A jutro dzień wolny od 10 i tyle mam zamiar wykręcić :)


Nie wiedziałem że tu taka jest O.o


Aleja Elvisa Presleya na Zakrzówku


Tor Kajakarstwa Górskiego w Tyńcu


Most i kładka na stopniu wodnym Kościuszko


Ścieżka donikąd. Jakoś mnie to nie dziwi


Zalew w Kryspinowie


Sosnowy lasek nad plażą


Co ciekawe ciągle zamarznięty O.o

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 8%
WYSOK MAX: 277
15.55 - 19.05
Serwis: smarowanie łańcucha, pompowanie opon


Kategoria Serwis, > km 050-099

Miasto

d a n e w y j a z d u 50.33 km 0.75 km teren 02:40 h Pr.śr.:18.87 km/h Pr.max:43.50 km/h Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:216 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 26 lutego 2017 | dodano: 02.03.2017



Wygląda na to, że wiatr wywiał z Krakowa cały smog. Wszystkie stacje pomiarowe w mieście wskazują bardzo dobrą / dobrą jakość powietrza (!). Wykorzystałem więc te niecodzienne w grodzie Kraka warunki na dłuższą, miejską przejażdżkę. Nowa Huta, Batowice, Prądnik, Bronowice, te kierunki. Nawet odrobinę terenu wpadło - jakaś błotnista dróżka koło torów kolejowych.


Budowa skrzyżowania z S7


Budowa skrzyżowania z S7


Morze asfaltu


Teatr Ludowy w Nowej Hucie


Takie tam. Rozbudowujące się, północne obrzeża miasta


Kładka nad torami


Terenowy epizod dzisiejszej przejażdżki


Okolice Ronda Ofiar Katynia


Okolice Ronda Ofiar Katynia

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 242
15.30 - 18.35
0,1l


Kategoria Terenowo, > km 050-099

Tu i tam

d a n e w y j a z d u 71.92 km 0.00 km teren 03:14 h Pr.śr.:22.24 km/h Pr.max:46.00 km/h Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:494 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 25 lutego 2017 | dodano: 02.03.2017



Nie miałem pomysłu gdzie dziś jechać, i nie bardzo mi się zresztą chciało. Jednak przemogłem się i ruszyłem w kierunku Niepołomic. Dla odmiany bokami, przez Brzegi pojechałem. Słonecznie ale raczej chłodno, 2-3 stopnie. Może do Puszczy teraz? Ale jakoś skręciło mi się w krajówkę, a po głowie zaczęła chodzić Bochnia. Byłem tam jednak niedawno, w Łapczycy więc (tu zachód Słońca) odbiłem w wojewódzką na Gdów. Dalej duje z zachodu, więc jechało się trochę ciężko. W Gdowie już prawie całkiem ciemno a temp. spada do zera. O dziwo jednak w ogóle nie jest mi zimno O.o W drodze do Wieliczki wiatr osłabł, sprawnie łykam więc kolejne hopki Pogórza Wielickiego dowożąc do domu nie najgorszą, jak na mnie, średnią: 22km/h.

Z Kokotowa ładnie widać budowę mostu na Wiśle (ok. 4km w linii prostej)
Z Kokotowa ładnie widać budowę mostu na Wiśle (ok. 4km w linii prostej) © Pidzej
Łąki w Brzegach. To tu była baza ŚDM
Łąki w Brzegach. To tu była baza ŚDM © Pidzej
Most na dużej kolejowej obwodnicy Krakowa
Most na dużej kolejowej obwodnicy Krakowa © Pidzej
(Niezbyt okazały) zamek w Niepołomicach
(Niezbyt okazały) zamek w Niepołomicach © Pidzej
W Niepołomicach
W Niepołomicach © Pidzej
Parking leśny w Puszczy. Po lewej ledwo widoczny znak ścieżki rowerowej. Z gruntową nawierzchnią. Nie skorzystam
Parking leśny w Puszczy. Po lewej ledwo widoczny znak ścieżki rowerowej. Z gruntową nawierzchnią. Nie skorzystam © Pidzej
Słońce chyli się ku zachodowi
Słońce chyli się ku zachodowi © Pidzej
Wojewódzką na Gdów
Wojewódzką na Gdów © Pidzej
Bardzo fajna droga
Bardzo fajna droga © Pidzej
Lubię nią jeździć zwłaszcza w takich jesienno - zimowych klimatach
Lubię nią jeździć zwłaszcza w takich jesienno - zimowych klimatach © Pidzej
Pomimo tego, że taka trochę melancholia mnie tu zwykle dopada
Pomimo tego, że taka trochę melancholia mnie tu zwykle dopada © Pidzej
Wymieszana jednak z nadzieją. To pewnie przez te widoki na góry
Wymieszana jednak z nadzieją. To pewnie przez te widoki na góry © Pidzej
W Gdowie
W Gdowie © Pidzej

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 9%
WYSOK MAX: 297
15.20 - 19.05
0,05l


Kategoria > km 050-099

Z wiatrem do Tarnowa

d a n e w y j a z d u 86.87 km 0.00 km teren 02:48 h Pr.śr.:31.03 km/h Pr.max:64.00 km/h Temperatura:7.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:607 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Piątek, 24 lutego 2017 | dodano: 02.03.2017



W ostatnich dniach włączył się w Polsce atomowy wiatr z zachodu, który, zgodnie z prognozami, właśnie dziś miał osiągnąć apogeum. I tak też się stało. W nocy obudził mnie hałas trzeszczącego i z trudem opierającego się naporowi wiatru okna (mam okno na zachód). W Krakowie podobno w porywach było do 105km/h! Taka a nie inna aura znacznie ułatwiła wybór dzisiejszej trasy ;) Tarnów.
Wyjechałem po 14 i przez Bieżanów (tu przez chwilę kropiło) dobiłem do krajówki. Na wjeździe na nią średnia była w okolicach 24,5. No i tu się zaczęło :) Ciężko to opisać słowami, czysta rowerowa ekstaza! Nieco tylko zakłócona niedomaganiami sprzętu - nie było czym dokręcać na zjazdach :/  Napęd tak zajechany że nie wchodzi najmniejsza koronka w kasecie, wskutek czego najwyższe przełożenie mam 40-14. Powietrze niesamowicie przejrzyste, góry widać było pięknie. W Bochni średnia już ponad 30. Z tego co pamiętam na obwodnicy miasta jest mały podjazd. Aby go ominąć więc, pojechałem przez centrum. Ale to był chyba zły pomysł, bo korek nieco mnie przyhamował. Do Brzeska i Wojnicza wjeżdżał więc nie będę a pauzy robił głównie gdy złapie mnie czerwone światło ;) Na szczęście za Bochnią zjazdy są łagodniejsze i nie brakuje mi już przełożeń. Gdzieś w połowie drogi pochmurna z początku aura ustępuje Słońcu i robi się naprawdę ładnie. Na moście na Dunajcu dłuższa przerwa. W międzyczasie znów zachmurzyło się, chmury nad rzeką wyglądały naprawdę groźnie (zdjęcie). Dziś w ogóle było niemal dokładnie tak jak rok temu. Z tą tylko różnicą, że zamiast kilkunastu stopni było poniżej 10. O tym że zbliżam się do Tarnowa przypomina mi samochód zajeżdżający drogę przed światłami. Tutejsi kierowcy nienawidzą rowerzystów, trzeba uważać. Do miasta docieram koło zachodu Słońca, ze średnią ok. 32km/h! Tak się rozpędziłem że przegapiłem skręt do centrum ;) Wskutek czego musiałem nadłożyć kawałek obwodnicą i skręcić dopiero na następnym węźle. Może to i lepiej bo wjazd tu jest bardzo przyjemny, tzn. ani metra ścieżki rowerowej :) Tzn. byłby przyjemny, bo tym razem jakaś baba puknęła mnie zderzakiem (tablicą rej.) w tylne koło... Coś tam machała łapami, nie mam pojęcia o co jej chodziło. Może po prostu przepraszała? Nie wiem i wolę nie wiedzieć, ledwo mnie musnęła więc żadnych strat. Na dworcu koło wpół do szóstej, w sam raz, pociąg o 18.13. Tu znowu mała przygoda, wchodzę na dworzec, opieram rower o ścianę i idę do kasy, kilka metrów obok. Kolejka, czekam więc cierpliwie co jakiś czas zerkając na rower. To samo robi ochroniarz (albo SOKista, nie wiem), jest nim wyraźnie zainteresowany. Mam wreszcie bilet, idę po rower a ten się przyczepia... W kulturalnych acz stanowczych słowach straszy mandatem, akcją antyterrorystów za 80 tys. zł, kończąc jednak na pouczeniu. Że niby nie wolno zostawiać bagażu (roweru też) bez opieki, bo może ja tam bombę przemycam. Wychodzi na to że trzeba stać z rowerem w kolejce. OK, tak zrobię następnym razem. Odpoczywam chwilę w parku i bez żadnych już przygód wracam pociągiem (bardzo wygodnym "kiblem") do Krakowa, tym razem wysiadam w Płaszowie. W domu przed ósmą, średnia spadła do 31.
Udana wycieczka, niby tylko Tarnów ale na długo zapadnie w pamięci :)

Kierunek: Tarnów
Kierunek: Tarnów © Pidzej
Widoczność była dziś niesamowita!
Widoczność była dziś niesamowita! © Pidzej
Na skrzyżowaniu z DK75
Na skrzyżowaniu z DK75 © Pidzej
Czerwone światła były pretekstem do chwili odpoczynku
Czerwone światła były pretekstem do chwili odpoczynku © Pidzej
W Bochni
W Bochni © Pidzej
Za Bochnią
Za Bochnią © Pidzej
Przed rondem w Brzesku
Przed rondem w Brzesku © Pidzej
Nad Dunajcem. Chmury wyglądały groźnie
Nad Dunajcem. Chmury wyglądały groźnie © Pidzej
Selfie z mostu
Selfie z mostu © Pidzej
Do Tarnowa już niedaleko
Do Tarnowa już niedaleko © Pidzej
Kościół w Tarnowie
Kościół w Tarnowie © Pidzej
Dworzec w Tarnowie
Dworzec w Tarnowie © Pidzej
Powrót pociągiem
Powrót pociągiem © Pidzej

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 6%
WYSOK MAX: 267
14.15 - 19.40
0,8l
3 wafelki


Kategoria Powrót pociągiem, > km 050-099

Pogórzami do Tarnowa

d a n e w y j a z d u 135.16 km 0.00 km teren 06:27 h Pr.śr.:20.96 km/h Pr.max:52.50 km/h Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1308 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 19 lutego 2017 | dodano: 21.02.2017



Na niedzielę zapowiadali koniec opadów i dość przyjemną temperaturę. Tym samym po głowie zaczęła chodzić jakaś grubsza trasa. Może nawet jakieś 200, np. Kocierz? Przypadkiem dowiedziałem się jednak że w B. Małym znów sypnęło śniegiem. Ostatecznie nic nie zaplanowałem, zobaczy się rano. Wstałem koło 7. Za oknem jednak ciągle mokro i pochmurno, generalnie nieciekawie, poszłem więc dalej spać. Wyjechałem w południe, z planem uderzenia do Tarnowa, trochę dłuższą drogą, pogórzami. A dokładnie pogórzem Wielickim, Wiśnickim i Rożnowskim.
Do Gdowa trochę ciężko szło, może to i dobrze że na to 200 się nie porwałem? W Gdowie przerwa. Spotkałem tu 3 biegaczy w identycznych strojach. A dokładniej to 2 biegaczy i jedną, uroczą biegaczkę ;) Jakiś maraton? Most na Rabie, podjazd, zjazd, Łapanów. Odpoczynek pod rozłożystym dębem. Temp. za dnia w granicach 4-6 stopni, czyli jak na zimę, całkiem przyjemna. Drogi generalnie mokre, ale nie zasyfione, więc też nie jest źle. Niebo zasnute chmurami ale nie sprawiają wrażenia takich, z jakich mogło by padać. Ruch nieduży, podjazdy rozsądnego nachylenia. Jedzie się więc bardzo przyjemnie. Nietaktem było by wymagać lepszych warunków w lutym :) Z większych miejscowości Muchówka, Lipnica Murowana. Krótki kawałek krajówką (tu spotykam jedynych dziś, 2 rowerzystów). Zbliżam się do Melsztyna, i kolejnej atrakcji na trasie. A mianowicie ogromnej topoli. Drugi raz ją widzę (poprzednio byłem w 2014). Mała sesja fotograficzna. Koło Zakliczyna zza chmur wygląda wreszcie (zachodzące już) Słońce i robi się naprawdę pięknie. Przerwa na rynku i skręcam na Gromnik. Gdzieś tu łapie mnie zachód Słońca. Do Tuchowa wzdłuż linii kolejowej i rzeki, już po ciemku. Temp. spada do 1 stopnia i na takim poziomie się utrzyma. Przed Tarnowem bardzo fajne, leśne odcinki w kompletnych ciemnościach. Spory podjazd, szybki zjazd. W końcu Tarnów. Średnia 21,3. Z niewielką pomocą napotkanej kobiety bez problemu docieram na dworzec. O dziwo wjazd od tej strony bardzo przyjemny, żadnych ścieżek rowerowych O.o Jest po 19. Pociąg odjeżdża za jakieś 2 minuty więc odpuszczam, za godzinę następny. Tym bardziej że pani przede mną kupno biletu zajmuje kwadrans albo i lepiej :D Nie ogarniam, mnie nabycie biletu przy najbardziej zakręconych kasjerkach zajmuje max 5 minut. Gdy wreszcie mam swój bilet jadę jeszcze rynek, z tego co pamiętam są tam niezłe zapiekanki. Okazuję się jednak że wszystko pozamykane (niedziela wieczór). Gdy już traciłem wszelkie nadzieje koło dworca odnajduję otwartą budkę. Kupuję na wynos, zjeść już nie zdążę. Odjazd 20.14. Szkoda że nie "kibel" a jakiś nowoczesny wynalazek. A właściwie to 2 sprzęgnięte ze sobą wynalazki, bo frekwencja spora. Ale spokojnie dało się usiąść i zmieścić rower. Nie muszę chyba dodawać że w pociągu byłem jedynym rowerzystą :D W Krakowie po wpół do dziesiątej, w domu przed wpół do 11.
Udana wycieczka, bardzo lubię południowo-wschodnie kierunki i powroty pociągami z Tarnowa/Rzeszowa/Przemyśla. Trochę szkoda że z tych 200 nici bo w Tarnowie jednak nie byłem zbytnio zmęczony i czułem że spokojnie dałbym radę. Ale też nie ma co przesadzać, dopiero luty przecież.

Dłuuuga prosta na drodze do Gdowa
Dłuuuga prosta na drodze do Gdowa © Pidzej
W Gdowie
W Gdowie © Pidzej
Testy nowego energetyka ;) Smakuje i działa tak jak kazdy tego typu syf. Czyli dobrze :)
Testy nowego energetyka ;) Smakuje i działa tak jak każdy tego typu syf. Czyli dobrze :) © Pidzej
Na podjeździe za Gdowem
Na podjeździe za Gdowem © Pidzej
Piękny dąb w Łapanowie. Jest tak rozłożysty że ciężko zmieścić go w kadrze
Piękny dąb w Łapanowie. Jest tak rozłożysty że ciężko zmieścić go w kadrze © Pidzej
Miejsce Pamięci
Miejsce Pamięci © Pidzej
Most na trasie
Most na trasie © Pidzej
W okolicy królują sady owocowe
W okolicy królują sady owocowe © Pidzej
I szklarnie
I szklarnie © Pidzej
Takie tam
Takie tam © Pidzej
Prawdopodobnie: po lewej pasmo Szpilówki, po prawej pasmo Łopusza i Kobyły. Jechałem nimi w zeszłym sezonie
Prawdopodobnie: po lewej pasmo Szpilówki, po prawej pasmo Łopusza i Kobyły. Jechałem nimi w zeszłym sezonie © Pidzej
Resztki zimy
Resztki zimy © Pidzej
Fajny leśny odcinek
Fajny leśny odcinek © Pidzej
Najwyższy punkt trasy, trochę ponad 400m n.p.m. Tylko tu, w lesie, były zauważalne ilości śniegu
Najwyższy punkt trasy, trochę ponad 400m n.p.m. Tylko tu, w lesie, były zauważalne ilości śniegu © Pidzej
Typowy krajobraz pogórzy. Tu nie może nie być fajnie :)
Typowy krajobraz pogórzy. Tu nie może nie być fajnie :) © Pidzej
W Lipnicy Murowanej
W Lipnicy Murowanej © Pidzej
Z krótką wizytą na krajówce
Z krótką wizytą na krajówce © Pidzej
Jest Melsztyn, jest i topola. Z daleka nie wygląda może jakoś nadzwyczajnie
Jest Melsztyn, jest i topola. Z daleka nie wygląda może jakoś nadzwyczajnie © Pidzej
Z bliska to co innego :) Pień ma ok. 2,5m średnicy. To tyle co szerokość standardowej ciężarówki. Robi wrażenie
Z bliska to co innego :) Pień ma ok. 2,5m średnicy. To tyle co szerokość standardowej ciężarówki. Robi wrażenie © Pidzej
Zachód Słońca nad Dunajcem
Zachód Słońca nad Dunajcem © Pidzej
Zachód Słońca nad Dunajcem
Zachód Słońca nad Dunajcem © Pidzej
W Zakliczynie
W Zakliczynie © Pidzej
Na rondzie w Gromniku
Na rondzie w Gromniku © Pidzej
W Tuchowie już całkiem ciemno
W Tuchowie już całkiem ciemno © Pidzej
Gdzieś po drodze
Gdzieś po drodze © Pidzej
Jest i Tarnów
Jest i Tarnów © Pidzej
Dworzec w Tarnowie
Dworzec w Tarnowie © Pidzej
Ratusz
Ratusz © Pidzej
Ratusz
Ratusz © Pidzej

NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 10%
WYSOK MAX: 418
12.05 - 22.25
1l
3 banany, czekolada, zapiekanka


Kategoria Powrót pociągiem, > km 100-149, ^ UP 1000-1499m

Miasto

d a n e w y j a z d u 25.07 km 0.00 km teren 01:25 h Pr.śr.:17.70 km/h Pr.max:30.00 km/h Temperatura:7.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:131 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Czwartek, 16 lutego 2017 | dodano: 21.02.2017



Po mieście. Nic specjalnego.


Nowowybudowana ścieżka rowerowa. Jakkolwiek (jak na polskie standardy) całkiem znośna to ten słup na wirażu wydaje się być niebezpieczny. Można się nieźle nadziać na to żelastwo. Z drugiej strony to problem raczej hipotetyczny bo i tak wszyscy pewnie będą ścinać ten zakręt po chodniku.

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 223
17.00 - 18.30
Serwis: mycie roweru, pompowanie opon, smarowanie łańcucha, wymiana baterii w tylnej lampce


Kategoria Serwis, > km 010-049