Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Grzyb skalny w Zegartowicach

d a n e w y j a z d u 70.56 km 0.00 km teren 03:39 h Pr.śr.:19.33 km/h Pr.max:63.50 km/h Temperatura:15.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:963 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 15 października 2016 | dodano: 14.11.2016



Dziś na tapetę wziąłem pewien pomnik przyrody - grzyb skalny w Zegartowicach. Wypatrzyłem go niedawno na mapie Beskidu Wyspowego (choć znajduje się on na Pogórzu Wiśnickim).

Do Dobczyc tak jak zwykle wojewódzką a kawałek za nimi skręcam w lewo w nieznane mi jeszcze, boczne drogi. Trzeba wspiąć się tu kilkunastoprocentową ścianką na prawie 400m n.p.m. Ciepło - kilkanaście stopni a i widoki ładne, Beskid Wyspowy z Mogielicą na czele. Choć wgrałem sobie ślad do GPSa to okazało się że prowadzi on drogami których nie ma O.o Ale jakoś na czuja udało mi dotrzeć do miejscowości o nazwie Mierzeń i do tytułowego grzyba. Jakiś wielki to on nie jest, ale mały też nie. Podobno ok. 4m wysokości i tyle samo średnicy. Porośnięty różnymi roślinkami. W każdym razie wygląda ciekawie. Wróciłem też trochę inaczej niż planowałem. Po drodze przerwa w Gruszowie. Do wojewódzkiej dojeżdżam koło zachodu Słońca a do domu standardowo, przez Gdów i Wieliczkę.

Udana wycieczka, bardzo ładne tereny Pogórza Wiśnickiego. Rzadko tutaj jeżdżę - zwykle mijam je bokiem jadąc w wyższe góry - jedną wojewódzką do Kasiny lub drugą na Łapanów.

Raba w Dobczycach
Raba w Dobczycach © Pidzej
Ta zatoczka to pozostałość po malutkiej stacji benzynowej w centrum Dobczyc
Ta zatoczka to pozostałość po malutkiej stacji benzynowej w centrum Dobczyc © Pidzej
Krzyworzeka
Krzyworzeka © Pidzej
Kapliczka
Kapliczka © Pidzej
Kapliczka
Kapliczka © Pidzej
Po drodze
Po drodze © Pidzej
Widoczki
Widoczki © Pidzej
Widoczki
Widoczki © Pidzej
Widoczki
Widoczki © Pidzej
Widoczki
Widoczki © Pidzej
Jabłuszka
Jabłuszka © Pidzej
Oto i jest
Oto i jest © Pidzej
Grzyb skalny w Zegartowicach
Grzyb skalny w Zegartowicach © Pidzej
W całej okazałości
W całej okazałości © Pidzej
Coś kwitnie jesienią
Coś kwitnie jesienią © Pidzej
Nie wiem co to jest ale wygląda ładnie :)
Nie wiem co to jest ale wygląda ładnie :) © Pidzej
Kościół w Gruszowie
Kościół w Gruszowie © Pidzej
Odpoczynek w Gruszowie
Odpoczynek w Gruszowie © Pidzej
Takie tam
Takie tam © Pidzej
Jeszcze trochę widoczków
Jeszcze trochę widoczków © Pidzej
Zachód Słońca
Zachód Słońca © Pidzej
Zachód Słońca
Zachód Słońca © Pidzej
Jeszcze trochę widoczków
Jeszcze trochę widoczków © Pidzej
Jeszcze trochę widoczków
Jeszcze trochę widoczków © Pidzej
Raba w Gdowie
Raba w Gdowie © Pidzej
Księżyc w drodze do Wieliczki
Księżyc w drodze do Wieliczki © Pidzej
Księżyc w drodze do Wieliczki
Księżyc w drodze do Wieliczki © Pidzej

NACHY SREDN: 4%
NACHY MAX: 16%
WYSOK MAX: 381
14.30 - 19.05
0,6l
3 jabłka


Kategoria > km 050-099

Skałki Twardowskiego i Srebrna Góra

d a n e w y j a z d u 44.63 km 0.00 km teren 02:37 h Pr.śr.:17.06 km/h Pr.max:36.00 km/h Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:343 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Piątek, 14 października 2016 | dodano: 14.11.2016



To miała być standardowa traska ścieżką po wale Wiślanym do Tyńca a potem do Lasku Wolskiego. Ale kawałek przed mostem jakoś mi się tak skręciło w lewo. I dojechałem do Skałek Twardowskiego. A więc to tu one są. Wstyd przyznać ale od dziecka mieszkam w Krakowie a byłem w tym miejscu może raz/dwa razy. A może w ogóle, nie pamiętam. Kluczyłem jakimiś ścieżkami. Za wiele to sobie nie pojeździłem, bo teren raczej ciężki (są też urwiska skalne). Ale nawet prowadząc rower było bardzo fajnie. I kolorowo :) Potem dotarłem do asfaltu i dalej ścieżką do Tyńca i Lasu Wolskiego. A w Lasku zdobyłem Srebrną Górę. Całe 326m n.p.m. ;) Z nią taka sama historia, w Lesie byłem setki razy ale na tej górze chyba nigdy. Na jej szczycie znajduje się Klasztor Kamedułów - doskonale widoczny znad Wisły, z drogi wojewódzkiej i wielu innych miejsc. Potem jeszcze pod kopiec, zjazd terenową ścianką i przez miasto do domu.

Zaliczone szczyty:
Srebrna Góra 326
Ostra Góra 341
Sowiniec 358

Uroczysko Skałki Twardowskiego
Uroczysko Skałki Twardowskiego © Pidzej
Być może pierwszy raz jestem tu na rowerze
Być może pierwszy raz jestem tu na rowerze © Pidzej
Lub w ogóle pierwszy raz
Lub w ogóle pierwszy raz © Pidzej
Skałki
Skałki © Pidzej
Teren raczej ciężki
Teren raczej ciężki © Pidzej
Było bardzo kolorowo :)
Było bardzo kolorowo :) © Pidzej
Tutaj dało się coś tam ujechać
Tutaj dało się coś tam ujechać © Pidzej
A kawałek dalej wyglebiłem targając rower ;)
A kawałek dalej wyglebiłem targając rower ;) © Pidzej
Śrebrna Góra zdobyta! Brama klasztoru Kamedułów na Bielanach
Śrebrna Góra zdobyta! Brama klasztoru Kamedułów na Bielanach © Pidzej

NACHY SREDN: 4%
NACHY MAX: 13%
WYSOK MAX: 348
15.35 - 18.45
0,15l
2 jabłka


Kategoria > km 010-049, Terenowo

Ścieżka Niezapominajka

d a n e w y j a z d u 68.68 km 12.00 km teren 03:54 h Pr.śr.:17.61 km/h Pr.max:57.50 km/h Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1068 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 9 października 2016 | dodano: 14.11.2016



Szlak ten (a właściwie ścieżka spacerowa) wpadł mi w oko w czasie pewnej sierpniowej wycieczki. Postanowiłem ją więc przejechać, tym bardziej że po drodze można zdobyć dwa dotąd niezaliczone, niewysokie szczyty - Syberia (427) i Kacza Góra (434). A niezaliczone z tego powodu że na mapie z 2013r. ich nie ma - odkryłem je dopiero na mapie z roku 2016.

Dojazd do Dobczyc standardową drogą by potem wspiąć się podjazdem do Kornatki i rozpocząć objazd ścieżki. Cała ścieżka ma ok. 12km długości i jest bardzo urozmaicona. Zalicza sporo fajnych wzniesień (wysokości po drodze w zakresie ok. 300-450m n.p.m.). Wiedzie różnego rodzaju leśnymi/polnymi drogami/ścieżkami (był nawet odcinek brukowany kamieniami - na zdjęciu) przez różnego gatunku lasy liściaste/iglaste. Praktycznie całość do przejechania bez schodzenia z roweru i to pomimo ostatnich deszczowych dni - błota niewiele. Było dość chłodno - temp. w lesie spadła z jakichś 12 do raptem 4'C. Po drodze przerwa na małe co nieco z widokiem na Ciecienia, a obie góry (Syberia/Kacza Góra) zaliczone sumiennie - znalazłem najwyżej położone drzewa na szczytach. Po drodze minąłem jednego rowerzystę i ze 3 turystów/tubylców. Widoków jakichś spektakularnych raczej brak. Zmrok łapie mnie chwilę przed zjazdem na asfalt. Zjazd do Dobczyc i powrót standardowo wojewódzką.

Udana wycieczka, Ścieżka Niezapominajka idealnie nadaje się na rower i łatwą, terenową traskę.

Zaliczone szczyty:
Syberia 427
Kacza Góra 434

Wielka Góra 394

Odpust w Dziekanowicach
Odpust w Dziekanowicach © Pidzej
Oldschoolowy znak
Oldschoolowy znak © Pidzej
Piękny dąb
Piękny dąb © Pidzej
Wjeżdżam w teren
Wjeżdżam w teren © Pidzej
Lasy różnych gatunków
Lasy różnych gatunków © Pidzej
Oznakowanie miejscami zniszczone :/
Oznakowanie miejscami zniszczone :/ © Pidzej
Fragment bardziej gładki
Fragment bardziej gładki © Pidzej
I bardziej nierówny
I bardziej nierówny © Pidzej
Odpoczynek z widokiem na Ciecień
Odpoczynek z widokiem na Ciecień © Pidzej
Na szczycie Syberii :)
Na szczycie Syberii :) © Pidzej
I na Kaczej Górze
I na Kaczej Górze © Pidzej
Najbardziej błotniste fragmenty wyglądały tak czyli nie było źle
Najbardziej błotniste fragmenty wyglądały tak czyli nie było źle © Pidzej
Gdzieś po drodze
Gdzieś po drodze © Pidzej
Gdzieś po drodze
Gdzieś po drodze © Pidzej
Po wyjeździe z lasu
Po wyjeździe z lasu © Pidzej
Widoków na Jezioro jakichś spektakularnych nie było
Widoków na Jezioro jakichś spektakularnych nie było © Pidzej
Gdzieś po drodze
Gdzieś po drodze © Pidzej
Gdzieś po drodze
Gdzieś po drodze © Pidzej
Jakieś widoczki
Jakieś widoczki © Pidzej
Tuż przed zjazdem na asfalt
Tuż przed zjazdem na asfalt © Pidzej
W Kornatce
W Kornatce © Pidzej
Zjazd do rozświetlonych Dobczyc
Zjazd do rozświetlonych Dobczyc © Pidzej

NACHY SREDN: 4%
NACHY MAX: 18%
WYSOK MAX: 444
14.35 - 19.40
0,2l
2 jabłka
Serwis: pompowanie opon


Kategoria ^ UP 1000-1499m, > km 050-099, Serwis, Terenowo

Miasto

d a n e w y j a z d u 24.68 km 0.00 km teren 01:29 h Pr.śr.:16.64 km/h Pr.max:44.00 km/h Temperatura:7.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:108 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Piątek, 7 października 2016 | dodano: 07.11.2016




Odpoczynek w Parku Kleparskim


Nad Wisłą


Nad Wisłą

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 4%
WYSOK MAX: 223
17.25 - 19.10
0,15l
jabłko
Serwis: klejenie siodełka i gumki BB7, pompowanie opon, szycie torebki


Kategoria > km 010-049

Miasto

d a n e w y j a z d u 26.68 km 0.00 km teren 01:28 h Pr.śr.:18.19 km/h Pr.max:28.50 km/h Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 99 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Czwartek, 6 października 2016 | dodano: 07.11.2016



Po mieście przejechać się po Wiśle ;) Na początku trochę kropiło.


Most Piłsudskiego i zachmurzone niebo


Tu był jakiś 1cm wody


A tu już kilka cm. Też sobie przejechałem :)

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 4%
WYSOK MAX: 216
17.15 - 18.55
banan


Kategoria > km 010-049

Działka + miasto

d a n e w y j a z d u 30.73 km 0.00 km teren 01:47 h Pr.śr.:17.23 km/h Pr.max:28.50 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:111 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 2 października 2016 | dodano: 04.10.2016



NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 230
14.05 - 17.55
wafelek


Kategoria > km 010-049, Działka

Lubomir - Łysina - Kudłacze / 100000M UP W SEZONIE!

d a n e w y j a z d u 107.50 km 6.00 km teren 05:52 h Pr.śr.:18.32 km/h Pr.max:56.50 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1475 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 1 października 2016 | dodano: 03.10.2016



Dokładka po wczorajszej wycieczce ;) Wg prognoz na 99% przedostatni tak ciepły dzień w tym roku. Czyli niby mogłem sobie dziś odpocząć i pojechać jutro. Ale w ndz. wieczór już mogło zacząć padać. I dobrze że pojechałem dziś bo jutro wracałbym 50km w deszczu.

Wyszło mi że najpóźniej wypada wyjechać o 14 i właśnie o tej godzinie udało mi się wygrzebać po obiedzie. Początek trasy tak samo jak wczoraj - Dobczyce, Wiśniowa, przeł. Jaworzyce. Z tym że dziś Dobczyce przez centrum (przerwa na krem UV). Wziąłem tylko litr wody więc w Wiśniowej kupuję jeszcze 1,5l (0,79zł, dziś wycieczka po taniości :) ). Tu też dłuższa przerwa aby coś zjeść, na skwerku pod kościołem. Siedziałem dłuższą chwilę ale wychodzi mi że trzeba się zbierać żeby zjechać ze szlaku przed zmrokiem. No i fajnie by było np. zobaczyć zachód Słońca z Kudłaczy. W końcu szczyt Lubomira ponad pół kilometra wyżej. Skręcam na Jaworzyce, na przełęczy chwilę odpocząłem przed uphillem na Lubomira. A ten zaczyna się asfaltem, a potem kamienistą drogą przez las. Na zjeździe z asfaltu upuszczam trochę powietrza coby zwiększyć przyczepność. Nachylenie póki co średnie ale co chwilę zatrzymuję się, nie żeby odpocząć ale żeby uchwycić na zdjęciach coraz fajniejsze widoczki. Mijam wielu turystów schodzących z gór. Potem nachylenie wzrasta więc trochę odpoczywam a w końcu kawałek musiałem podprowadzić - jakieś 30m w pionie, tyle co ostatnio. Może bym coś powalczył ale głupio muszą wyglądać takie nieudane próby ruszenia pod górę, nie chciałem się kompromitować przy ludziach ;) Końcówka podjazdu już na kołach. Na szczycie jestem koło 18 (czyli nici z zachodu z Kudłaczy). Jest bardzo przyjemnie, chłodno i nie ma stada much jak ostatnim razem ;) Pora późna więc ludzi też niewiele (3-4). Trochę zeszło na zrobienie fajnych fotek i gdy zbierałem się do drogi było tylko kilka minut do zachodu Słońca. Ale nie martwi mnie to zbytnio bo na Kudłacze tylko 4km szlakiem. Czerwonym (Mały Szlak Beskidzki) zawsze zjeżdża się bardzo fajnie. No a w takim półmroku to już w ogóle :) Choć trochę się bałem żeby nie wyglebić gdzieś w tych ciemnościach i parę metrów wolałem sprowadzić. O tym że zbliżam się do Kudłaczy informuje mnie dobiegająca muzyka. No i faktycznie jakaś impreza w budzie pod schroniskiem - akurat leci "Akcent - Przekorny los" :D Hehe lubię ten kawałek jak i inne utwory Zenka ;) Posiedziałem dłuższą chwilę na ławeczce powoli zbierając się do drogi - zjadłem co mi zostało, dopompowałem opony, ubrałem się, założyłem lampki. Trochę szkoda zjeżdżać bo następna wycieczka w góry raczej w przyszłym sezonie. Fajny zjazd asfaltem do Pcimia - ciągnął się i ciągnął. Do Myślenic pojadę inaczej niż zwykle - nie serwisówką wzdłuż Zakopianki a boczną drogą drugą stroną Raby. W sumie to nie wiem czy fajna czy nie bo było tam zupełnie ciemno ;) No i zimno - ze 13'. Ze Stróży planowałem szlakiem rowerowym do Zarabia ale nie chciało mi się go szukać po ciemku, więc pojechałem standardowo wzdłuż Zakopianki. Potem Myślenice (na rynek nie chciało mi się już zajeżdżać) i myślę jak tu wrócić do domu. No i wymyśliłem że zamiast jechać jak zwykle bokami (Borzęta, Gorzków, Koźmice Wlk.) pojadę jak leci Zakopianką :) Bo zawsze mam problem trafić od tej strony we właściwy skręt w Borzętach. A Zakopianka na odcinku Myślenice - Kraków nie jest taka straszna - jest asfaltowe pobocze. Trzeba tylko uważać na skrzyżowaniach (jak są pasy skrętu w prawo a samemu jedzie się prosto środkiem jezdni) i na wjeździe do Krakowa. Podjazdy niezbyt strome no i zawsze głównymi drogami jakoś szybciej się leci. I tak było i dziś, bardzo przyjemnie mi się jechało tą drogą. Było fajnie widać np. migające na czerwono: po prawej - maszt w Chorągwicy i kominy EC w Łęgu a po lewej kominy elektrowni w Skawinie. Z podjazdów to poczułem w nogach tylko ten przed Mogilanami ale nie w takim stopniu jak kiedyś - kilka lat temu wydawał mi się ścianą płaczu ;) Tak fajnie jechało mi się główną drogą że zajechałem nią aż na Mateczny i tu skręciłem w Kamieńskiego - też droga raczej nie na rower :D No ale żeby nie przesadzić i nie kusić losu od Bonarki chodnikami. W domu o 22.

Udana wycieczka, taka moja standardowa trasa, robię ją od 2011r. tyle że dopiero w tym roku odkryłem że o wiele fajniejsza jest w kierunku Lubomir -> Kudłacze niż na odwrót. Pomimo wczorajszej trasy jakoś nie byłem zbytnio zmęczony i jechało się super. Szkoda tylko że następna wycieczka w góry (tzn. po górskich szlakach) prawdopodobnie dopiero w przyszłym sezonie. Bo prognozy pogody są nieubłagane, od przyszłego tygodnia deszcz, a w górach temp. może spaść do 0 i śnieg!

EDIT: Statystyki właśnie się zaktualizowały i wychodzi że pierwszy raz udało mi się uzbierać 100000m przewyższenia w sezonie :)

Zaliczone szczyty:
Przeł. Jaworzyce 576
Lubomir 904
Trzy Kopce 894
Łysina 891

Takie tam. Blokowiska N. Bieżanowa widziane z Węzła Bieżanów
Takie tam. Blokowiska N. Bieżanowa widziane z Węzła Bieżanów © Pidzej
Takie tam. Linia 400kV w Sierakowie
Takie tam. Linia 400kV w Sierakowie © Pidzej
Dobczyce (fotka dokumentacyjna)
Dobczyce (fotka dokumentacyjna) © Pidzej
Krzyworzeka. Dziś widok w drugą stronę
Krzyworzeka. Dziś widok w drugą stronę © Pidzej
Pasmo Ciecienia i DW964
Pasmo Ciecienia i DW964 © Pidzej
Grodzisko. Też w Paśmie Ciecienia
Grodzisko. Też w Paśmie Ciecienia © Pidzej
Pauza w Wiśniowej
Pauza w Wiśniowej © Pidzej
Pauza w Wiśniowej
Pauza w Wiśniowej © Pidzej
Kapliczka na przeł. Jaworzyce
Kapliczka na przeł. Jaworzyce © Pidzej
Podjazd na Lubomira. Na razie asfalt
Podjazd na Lubomira. Na razie asfalt © Pidzej
Widoczki z podjazdu na Lubomira
Widoczki z podjazdu na Lubomira © Pidzej
Widoczki z podjazdu na Lubomira
Widoczki z podjazdu na Lubomira © Pidzej
Widoczki z podjazdu na Lubomira. No tak trochę jesiennie już
Widoczki z podjazdu na Lubomira. No tak trochę jesiennie już © Pidzej
Odpoczynek na podjeździe
Odpoczynek na podjeździe © Pidzej
Obserwatorium na Lubomirze
Obserwatorium na Lubomirze © Pidzej
Odpoczynek na Lubomirze
Odpoczynek na Lubomirze © Pidzej
Na Lubomirze
Na Lubomirze © Pidzej
Lubomir. Najbliższa od Krakowa tak wysoka góra
Lubomir. Najbliższa od Krakowa tak wysoka góra © Pidzej
Zjazd czerwonym na Kudłacze. Aparat kłamie, było o wiele ciemniej ;)
Zjazd czerwonym na Kudłacze. Aparat kłamie, było o wiele ciemniej ;) © Pidzej
Zjazd czerwonym na Kudłacze. Aparat kłamie, było o wiele ciemniej ;)
Zjazd czerwonym na Kudłacze. Aparat kłamie, było o wiele ciemniej ;) © Pidzej
O właśnie, było mniej więcej tak :)
O właśnie, było mniej więcej tak :) © Pidzej
Kudłacze. Najbliższe od Krakowa schronisko górskie
Kudłacze. Najbliższe od Krakowa schronisko górskie © Pidzej
Widoczek z Kudłaczy
Widoczek z Kudłaczy © Pidzej
Trochu się zasiedziałem :)
Trochu się zasiedziałem :) © Pidzej
Następna fotka to już wiadukt w Stróży (bo wcześniej nie było nic widać)
Następna fotka to już wiadukt w Stróży (bo wcześniej nie było nic widać) © Pidzej
Wzdłuż Zakopianki
Wzdłuż Zakopianki © Pidzej
Krajowa 7ka nie jest taka zła, w 2014 zajechałem nią do Warszawy ;)
Krajowa 7ka nie jest taka zła, w 2014 zajechałem nią do Warszawy ;) © Pidzej
Powrót Zakopianką
Powrót Zakopianką © Pidzej
Takie tam
Takie tam © Pidzej
I wjazd do Krakowa
I wjazd do Krakowa © Pidzej

NACHY SREDN: 4%
NACHY MAX: 24%
WYSOK MAX: 885
14.00 - 22.00
1,75l
4 wafelki, 2 jabłka


Kategoria ^ UP 1000-1499m, > km 100-149, Korona Gór Polski, Terenowo

Luboń Wielki & Stare Wierchy

d a n e w y j a z d u 175.50 km 27.00 km teren 10:34 h Pr.śr.:16.61 km/h Pr.max:55.50 km/h Temperatura:22.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:2670 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Piątek, 30 września 2016 | dodano: 03.10.2016



Po chwilowym ochłodzeniu przyszło coś w rodzaju babiego lata. Postanowiłem wykorzystać te na 99% ostatnie tak ciepłe dni w tym roku na kolejną górską wycieczkę. Stanęło na Luboniu Wielkim (który miał być celem poprzedniej wycieczki) + coś jeszcze na dokładkę (po głowie chodziły mi Stare Wierchy lub chociaż Maciejowa).

Wyjazd tuż po świcie, za piętnaście 7. Fajnie gdy można wyspać się a nie trzeba wyjeżdżać w środku nocy (choć oczywiście wyjazdy nocą też mają swój urok). Trochę obawiałem czy jechać w krótkich spodenkach ale poranek jak na ostatni dzień Września jest po prostu ciepły, kilkanaście stopni (min. spadło do 14). Na razie jadę standardowo - Wieliczka, Dobczyce (omijam obwodnicą), Wiśniowa. Choć oznaki jesieni są widoczne już od jakiegoś czasu to dopiero dziś urzekło piękno zieleni powoli mieszającej się z żółcią. No prawie tak pięknie jak delikatna jasna zieleń drzew na wiosnę :) Nie zatrzymuję się na jakieś dłuższe odpoczynki tylko jadę jednym ciągiem. Odkrywam też przyczynę wysokiej temperatury - wieje z południa, coś w rodzaju halnego. Aby trochę urozmaicić sobie drogę za Wiśniową skręcam na przeł. Jaworzyce. Już od dawna jest koło 20 stopni na podjeździe zdejmuję więc wreszcie kurtkę. Na przełęczy mała przerwa na ławeczkach i zjeżdżam w dół. Skręcam na Kasinkę Małą - tą drogą chyba jeszcze nie jechałem. Kawałek wojewódzką i w Mszanie wjeżdżam na krajówkę. Wyłania się cel mojej wycieczki - Luboń. Znowu wieje tak jakby w twarz. Nie chce mi się wyciągać mapy więc ciągle wypatruję zielonego szlaku. W końcu jest. Skręcam. Mała przerwa (ogarnięcie roweru, śniadanie, krem z filtrem, analiza mapy) i koło 10.30 startuję. Całkiem gorąco się zrobiło. Wychodzi mi że do szczytu jakieś 4,5km i 550m w pionie. Z picia mam litr wody, powinno wystarczyć. Początek zielonego szlaku to polna droga. Centralnie z przodu masyw Lubonia Wielkiego. Tylko coś mi tu nie pasuje. Jakaś niska ta góra mi się wydaje - można policzyć ile drzew w pionie dzieli mnie od szczytu. No i nie widać wieży telewizyjnej na wierzchołku. Ale zielony szlak to zielony szlak, jadę więc dalej. Po chwili droga wjeżdża w las, nachylenie wzrasta i jest trochę błota ale prawie wszystko do podjechania. Na jakiejś polanie nie wiem gdzie skręcić. Skręcam więc tam gdzie droga idzie bardziej do góry, wydaje mi się to logiczne. Ileś metrów dalej/wyżej okazuje się że jednak zgubiłem szlak. Nie chce mi się jednak zawracać. Wychodzę z założenia że jeśli droga pnie się do góry to prędzej czy później dobiję do niebieskiego szlaku idącego grzbietem. Kawałek dalej robi się tak stromo że zaczyna się pchanie. A jeszcze kawałek dalej droga kończy się :D I zaczyna się wspinaczka zboczem przez las. Na zdjęciu nie wygląda to jakoś extremalnie ale było naprawdę ciężko, miejscami nachylenie spokojnie mogło mieć 45'. Jakbym chciał nieść rower to pewnie nie raz bym się przewrócił. Stosowałem więc sprawdzoną technikę: wypchnięcie roweru w przód za pomocą rąk a potem krok do przodu. I tak na zmianę. Do tego przenoszenie roweru przez zwalone drzewa, to chyba kosztowało najwięcej sił. Cały czas obserwuję też wskazania altimetru jak wysoko jestem. Po jakimś czasie docieram do czegoś co przypomina drogę. Skręcam nią w prawo ale jest tak zatarasowana gałęziami zwalonego drzewa (widać na zdjęciu) że nie ma szans przebić się przez to. Więc dalej zboczem do góry, przez jeżyny i zwalone drzewa. Trochę martwi mnie coraz mniejsza ilość wody ale najwyżej w schronisku się coś kupi. W górze widać jakby koniec lasu, to dodaje otuchy, bo wydaje się że to już może być grzbiet i niebieski szlak. Albo Surówki (taka polana). Albo cokolwiek innego co pozwoli mi zorientować się gdzie jestem. No i docieram do jakiejś drogi. Jadę nią kawałek (tak chyba dało się wreszcie coś podjechać) i docieram do miejsca dziwnego. Bo wydaje się jakbym był na grzbiecie Lubonia ale nie ma tu nic: żadnego szlaku ani żadnej drogi która by szła wyżej. Wszystkie drogi (chyba 3) idą w dół! No nieźle się zdziwiłem O.o Odpocząłem chwilę, zrobiłem zdjęcia, bo widoczki fajne i w końcu ruszyłem jedną z nich. Trochę się martwiłem że nici z tego Lubonia ale zjechałem kawałek i zauważyłem ścieżkę która idzie do góry. Chyba nawet trochę dało się nią podjechać ale potem była zawalona 3 sporymi drzewami (na zdjęciu). Jakoś się przez nie przeprawiłem. Kawałek dalej między drzewami, prześwituje wieża na Luboniu O.o Ciekawe. Jeszcze kawałek dalej docieram do czerwonego szlaku. Jeszcze bardziej ciekawe. Czerwony łączy się z żółtym i jestem na szczycie. Jest koło wpół do pierwszej, więc 2 godziny zajęła mi ta wspinaczka. Na szczycie sporo turystów. Myślałem czy by nie dokupić picia w schronisku ale jeszcze trochę mi zostało. Odpocząłem z pół godzinki, porobiłem zdjęcia i ruszam w dół. Do Zakopianki zjadę niebieskim szlakiem. A ten jest na rower bardzo fajny, nie za trudny. Zresztą to też szlak narciarski więc nie może być za trudny. Większość to ubita leśna droga ale są też bardziej kamieniste odcinki, "wieczne kałuże" a nawet odrobina piachu. Sprowadzić musiałem 2 krótkie kawałki: jedną stromiznę pod szczytem a potem niżej - wielkie pochyłe na bok kamienie (próbowałem zjechać ale rower po prostu ześlizgiwał się i prawie wyrżnąłem). Zjeżdżam do Zakopianki i już wiem że po tej przeprawie mam ochotę na coś lżejszego. Stare Wierchy niebieskim z Obidowej wydają się OK. Ale żeby było jeszcze lżej to zamiast stromym asfaltem przez Ponice pojadę jak leci Zakopianką. Niby nie jest to zbyt przyjemna droga na rower ale dziś nie było źle. Bo do Chabówki raczej w dół (po drodze kupuję wreszcie zapas picia) no a potem podjazd dwupasmówką z asfaltowym poboczem. Jest jednak dość gorąco więc na Piątkowej dłuższa przerwa na przystanku. Potem dwupasmówka kończy się i na dalszej części podjazdu zaczyna się mega korek, ale na rowerze zbytnio on nie przeszkadza, bez problemu można jechać krawędzią asfaltu lub poboczem (w końcu rower górski mam). Na Obidowej wjeżdżam na niebieski szlak. A tym pod górę jedzie się tak samo fajnie i lekko, jak w dół. 200m przewyższenia na 5,4km to niewiele jak na górski szlak. Praktycznie całość do podjechania. Z wyjątkiem kilku "wiecznych kałuż" które lepiej obejść i jednego progu z kamieni. Na Starych Wierchach jestem po 16. Dłuższa przerwa, nigdzie mi się spieszy bo zjazd do Rabki to tylko formalność. Tak oglądam sobie mapy i dopiero teraz zauważam co tak właściwie odwaliłem z tym Luboniem. Zamiast jechać zielonym z Rabki Zaryte skręciłem wcześniej w inny zielony, z Raby Niżnej na przeł. Glisne :D A gdy go zgubiłem wspinałem się po wschodnim zboczu góry, chyba najstromszym, sądząc po układzie poziomic :D Niezłe jaja. Posiedziałem trochę, nacieszyłem się tą chwilą "bycia w górach" i ruszyłem w dół. Trochę chłodno się zrobiło. Czerwony szlak też super. Trochę trudniejszy - miejscami kamienie, korzenie i błoto - ale rozsądnego kalibru i w rozsądnych ilościach. Na Maciejowej przerwa pod schroniskiem. Chyba jakaś impreza trwa sądząc po wrzaskach i przekleństwach. Ludzie to wszędzie zrobią burdel, w górach też :/ Nie bardzo mi to pasowało więc po chwili zbieram się do zjazdu. Kawałek za Maciejową szlak przeradza się w łatwą polną drogę więc można lecieć naprawdę SZYBKO. Tak szybko że ledwo udało mi się wyhamować przed małym rowkiem w poprzek ;) W Rabce przejechałem się jeszcze po parku i nad rzeką, kupiłem picie na drogę powrotną. Posiedziałem pod zabytkowym kościołem (dopompowałem koła, założyłem lampki i ubrałem się) i jak zbierałem się do drogi to było już po 18, tuż przed zachodem Słońca. Droga powrotna bez przygód, Mszana, Kasina, Wiśniowa, Dobczyce. Za plecami ładny zachód Słońca (na zdjęciu), w Kasinie przerwa na ostatnią czekoladę. W Dziekanowicach załapuję na "hejnał" grany co godzinę z kościoła (przejeżdżam o 21). A i wieczorem było chłodniej niż o świcie: 13' vs 14'. Nieczęsto się tak zdarza. W domu po 22.

Udana wycieczka, nie żałuję nawet tego wypychu na Luboń. Taka mała nauczka że nawet na takiej pojedynczej, samotnej górze można się zgubić. No i fajnie się tak czasem przejść po górach a nie tylko jeździć ;) Jak tak patrzę na mapkę to ta wspinaczka to było jakieś 300m przewyższenia na 1,5km! Nieźle ;) No i jeszcze jedną rzecz zauważyłem: choć mapy Compassu bardzo dokładne (chyba najlepsze mapy Polskich gór) to na mapie B. Wyspowego nie ma ANI JEDNEJ drogi/ścieżki którą mijałem wspinając się do góry tym wschodnim stokiem! Tylko zieleń lasu i gęsto upakowane poziomice.

Zaliczone szczyty:
Przeł. Jaworzyce 576
Luboń Wielki 1022
Luboń Mały 869
Piątkowa 715
Obidowa 865
Kulakowy Wierch 840
Obiadowa ?
Jaworzyna 943
Przeł. Pośrednie 918
Jaworzyna Ponicka 995
Bardo 948
Wierchowa 940
Maciejowa 815
Przeł. Wielkie Drogi 562
Przeł. Wierzbanowska 502

Widoczek z Raciborska. No fatalnie że ten dom tu wybudowali :/
Widoczek z Raciborska. No fatalnie że ten dom tu wybudowali :/ © Pidzej
Nad Krzyworzeką. Już tak trochę jesiennie
Nad Krzyworzeką. Już tak trochę jesiennie © Pidzej
Jesiennie
Jesiennie © Pidzej
Na przeł. Jaworzyce
Na przeł. Jaworzyce © Pidzej
Drogą w prawo chyba jeszcze nie jechałem
Drogą w prawo chyba jeszcze nie jechałem © Pidzej
Wydawało mi się że to Luboń Wielki ale to raczej Szczebel
Wydawało mi się że to Luboń Wielki ale to raczej Szczebel © Pidzej
Zielony szlak - jak się potem okazało - nie ten zielony!
Zielony szlak - jak się potem okazało - nie ten zielony! © Pidzej
Odpoczynek przed uphillem na Luboń Wielki
Odpoczynek przed uphillem na Luboń Wielki © Pidzej
Zielony szlak. Na wprost główny cel na dziś
Zielony szlak. Na wprost główny cel na dziś © Pidzej
Jesienny lasek
Jesienny lasek © Pidzej
A tu już zgubiłem szlak ale jeszcze da się jechać
A tu już zgubiłem szlak ale jeszcze da się jechać © Pidzej
Tutaj już wypych
Tutaj już wypych © Pidzej
Widoczki po drodze: Mogielica
Widoczki po drodze: Mogielica © Pidzej
Ostatnie metry drogi
Ostatnie metry drogi © Pidzej
Wspinaczki zboczem. Nie wygląda stromo ale rower zsuwał się w dół ;)
Wspinaczka zboczem. Nie wygląda stromo ale rower zsuwał się w dół ;) © Pidzej
Jest jakaś niby droga ale przeszkoda była za duża
Jest jakaś niby droga ale przeszkoda była za duża © Pidzej
Ileś metrów zboczem wyżej trafiłem na taką drogę
Ileś metrów zboczem wyżej trafiłem na taką drogę © Pidzej
I to
I to "dziwne miejsce" o którym wspominałem © Pidzej
Widoczki z
Widoczki z "dziwnego miejsca": to chyba Gorce © Pidzej
Ze 3 drzewa do pokonania
Ze 3 drzewa do pokonania © Pidzej
Czerwony szlak O.o Coś tu nie gra O.o
Czerwony szlak O.o Coś tu nie gra O.o © Pidzej
Widok prześwitującej przez drzewa wieży BARDZO mnie ucieszył :)
Widok prześwitującej przez drzewa wieży BARDZO mnie ucieszył :) © Pidzej
Schronisko na Luboniu Wielkim
Schronisko na Luboniu Wielkim © Pidzej
Schronisko na Luboniu Wielkim
Schronisko na Luboniu Wielkim © Pidzej
Luboń Wielki zdobyty!
Luboń Wielki zdobyty! © Pidzej
Luboń Wielki zdobyty!
Luboń Wielki zdobyty! © Pidzej
Widoczki na północ: Szczebel & Lubogoszcz
Widoczki na północ: Szczebel & Lubogoszcz © Pidzej
Schronisko na Luboniu. Jedyne w swoim rodzaju
Schronisko na Luboniu. Jedyne w swoim rodzaju © Pidzej
RTON Luboń Wielki
RTON Luboń Wielki © Pidzej
Schronisko na Luboniu. Jedyne w swoim rodzaju
Schronisko na Luboniu. Jedyne w swoim rodzaju © Pidzej
Bardzo fajny niebieski szlak
Bardzo fajny niebieski szlak © Pidzej

"Wieczne kałuże" © Pidzej
Krzyż w miejscu katastrofy śmigłowca 1985r
Krzyż w miejscu katastrofy śmigłowca 1985r © Pidzej
Polana Surówki
Polana Surówki © Pidzej
Niebieski szlak. Odcinek łatwiejszy
Niebieski szlak. Odcinek łatwiejszy © Pidzej
Niebieski szlak. Odcinek trudniejszy ale dało się jechać
Niebieski szlak. Odcinek trudniejszy ale dało się jechać © Pidzej
Tu też dało się jechać, ale kawałek dalej prawie wyglebiłem ;)
Tu też dało się jechać, ale kawałek dalej prawie wyglebiłem ;) © Pidzej
Było nawet trochę piachu
Było nawet trochę piachu © Pidzej
Skansen lokomotyw w Chabówce
Skansen lokomotyw w Chabówce © Pidzej
Babia
Babia © Pidzej
I widoczek na Luboń, przed chwilą na nim byłem a wspinałem się po jego prawym zboczu :)
I widoczek na Luboń, przed chwilą na nim byłem a wspinałem się po jego prawym zboczu :) © Pidzej
Zabytkowy kościółek na Piątkowej
Zabytkowy kościółek na Piątkowej © Pidzej
Odpoczynek na przystanku
Odpoczynek na przystanku © Pidzej
Tatry
Tatry © Pidzej
Obidowa. Babia, Zakopianka i Statoil
Obidowa. Babia, Zakopianka i Statoil © Pidzej
Na niebieskim szlaku
Na niebieskim szlaku © Pidzej
Bardzo przyjemny szlak
Bardzo przyjemny szlak © Pidzej
Widoczki z niebieskiego szlaku. Tamtym grzbietem biegnie czarny szlak, wciąż nieprzejechany
Widoczki z niebieskiego szlaku. Tamtym grzbietem biegnie czarny szlak, wciąż nieprzejechany © Pidzej
Pauza tuż przed Starymi Wierchami. Nie śpieszy mi się nigdzie
Pauza tuż przed Starymi Wierchami. Nie śpieszy mi się nigdzie © Pidzej
Stare Wierchy
Stare Wierchy © Pidzej
Czerwony szlak. Łatwy fragment
Czerwony szlak. Łatwy fragment © Pidzej
Kapliczka po drodze
Kapliczka po drodze © Pidzej
Odrobina błota to fajne urozmaicenie
Odrobina błota to fajne urozmaicenie © Pidzej
Pod schroniskiem na Maciejowej
Pod schroniskiem na Maciejowej © Pidzej
Luboń Wielki raz jeszcze. Tutaj to jego prawe zbocze wygląda jeszcze stromiej ;)
Luboń Wielki raz jeszcze. Tutaj to jego prawe zbocze wygląda jeszcze stromiej ;) © Pidzej
Zjazd do Rabki. Leciało się tak pięknie że zrobiłem tylko 1 fotkę :)
Zjazd do Rabki. Leciało się tak pięknie że zrobiłem tylko 1 fotkę :) © Pidzej
Ciekawe drzewko
Ciekawe drzewko © Pidzej
Oldshoolowa mapka
Oldshoolowa mapka © Pidzej
Odpoczynek pod kościołem
Odpoczynek pod kościołem © Pidzej
Powroty krajówkami też mają swój urok
Powroty krajówkami też mają swój urok © Pidzej
Przerwa na czekoladę w Kasinie
Przerwa na czekoladę w Kasinie © Pidzej
No i Dobczyce
No i Dobczyce © Pidzej

NACHY SREDN: 4%
NACHY MAX: 25%
WYSOK MAX: 986
6.45 - 22.10
3,83l
5 bananów, 3 kanapki z pasztetem, 2 czekolady

Serwis: pompowanie opon


Kategoria ^ UP 2500-2999m, > km 150-199, Serwis, Terenowo

Krzesło którego nie było

d a n e w y j a z d u 43.84 km 0.00 km teren 02:19 h Pr.śr.:18.92 km/h Pr.max:51.50 km/h Temperatura:17.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:646 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Środa, 28 września 2016 | dodano: 04.10.2016



Kolejna wycieczka w bliskie ale nieznane mi miejsce: Krzesło Kantora, taki pomnik jakby. Przed Dziekanowicami skręcam na Rudnik a do Huciska chcę sprawdzić pewien żółty szlak. Całkiem fajny leśny szlak, choć trochę błota i prowadzenia było (odcinki 20%). Szkoda że ten lasek taki krótki, nieco ponad kilometr. Jest strzałka do tego krzesła ale jakoś go nie znalazłem O.o Pewnie dlatego że było z góry. Nie chciało mi się już zawracać. Może jeszcze kiedyś tu przyjadę. A może nie bo trzeba użerać się z ujadającymi kundlami luzem. Miałem wracać inną drogą ale jakoś skręciło mi się na Chorągwicę. Do Wieliczki zjechałem trochę inaczej, boczną drogą przez Lednicę. Choć tytułowego krzesła nie znalazłem to i tak udana wycieczka, Pogórze Wielickie zawsze fajne :)


Wjeżdżam na żółty szlak


Żółty szlak


Żółty szlak


Strzałka jest ale krzesła nie znalazłem


Droga przez Hucisko


Kapliczka, nie pamiętam już gdzie


RTCN Kraków Chorągwica


Widoczek na południe. Na środku Jez. Dobczyckie

NACHY SREDN: 4%
NACHY MAX: 21%
WYSOK MAX: 425
15.25 - 18.40
0,66l
2 wafelki

Serwis: serwis amortyzatora, regulacja hamulców, smarowanie łańcucha, kontrola połączeń śrubowych, pompowanie opon


Kategoria > km 010-049, Działka, Serwis, Terenowo

Miasto

d a n e w y j a z d u 26.23 km 0.00 km teren 01:22 h Pr.śr.:19.19 km/h Pr.max:33.50 km/h Temperatura:12.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:115 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Wtorek, 27 września 2016 | dodano: 04.10.2016



NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 9%
WYSOK MAX: 219
17.50 - 19.20
0,15l


Kategoria > km 010-049