Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Miasto

d a n e w y j a z d u 27.69 km 0.00 km teren 01:29 h Pr.śr.:18.67 km/h Pr.max:32.50 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 89 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Wtorek, 4 kwietnia 2017 | dodano: 08.04.2017



To samo co wczoraj.

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 214
18.30 - 20.15


Kategoria > km 010-049

Miasto

d a n e w y j a z d u 27.79 km 0.00 km teren 01:34 h Pr.śr.:17.74 km/h Pr.max:37.50 km/h Temperatura:12.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:115 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Poniedziałek, 3 kwietnia 2017 | dodano: 08.04.2017



Leniwy, wieczorny objazd miasta. Zauważyłem że drzewa zaczynają się zielenić :) Ciekawe, w czasie sobotniej wycieczki nie dostrzegłem tego. Pewnie byłem zbyt zajęty nawijaniem kilometrów :D

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 5%
WYSOK MAX: 216
18.30 - 20.10


Kategoria > km 010-049

Warszawa

d a n e w y j a z d u 330.74 km 0.00 km teren 15:03 h Pr.śr.:21.98 km/h Pr.max:58.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1773 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 1 kwietnia 2017 | dodano: 02.04.2017



Wycieczka do stolicy :) Rowerem w Warszawie byłem tylko raz - w 2014 przypadkiem tam zajechałem. Tym razem trasę dobrze zaplanowałem, żeby nie jechać na partyzanta ekspresówkami czy innymi b. ruchliwymi drogami. Pogoda szykuje się piękna, wiatr lekko wspomagający, w najgorszym razie nie przeszkadzający. O pogodę jak i kondycję się nie obawiam. Niepokoi co innego - przed wyjazdem nie udało mi się przespać :/ Ostatni raz spałem w nocy czw/pt i to tylko 3 godzinki. Jakkolwiek senność na rowerze nigdy nie jest dla mnie najmniejszym problemem tak teraz z szybkich obliczeń wychodzi mi że może czekać mnie 46 godzin bez snu... Ale co zrobić, leżałem 2 godziny i nic, nie udało się usnąć. Cóż, fizjologia człowieka nie jest doskonała. Tak jak nie da się wypróżnić na zapas, nie da się też przespać na zapas. Jak się nie chce, to się nie chce, i już.

Startuję punktualnie o północy. Tak aby zdążyć na pociąg: o 20.20 lub 23.27. Ciepło, 12 stopni! Po wymianie klocków trochę dzwoni tylny hamulec, ale udaje się go wyregulować z poziomu kierownicy, za pomocą baryłki, nie muszę się nawet zatrzymywać. Przelatuję sprawnie przez opustoszałe miasto i wskakuję na wylotówkę na Warszawę. Za miastem nieco tylko chłodniej (niecałe 10 stopni). Kilometry szybko mijają, ani się obejrzałem i są Słomniki. Śniadanie, i dalej, na Miechów. Tutaj już tylko kilka stopni, ale zimno jest tylko przez chwilę, po ruszaniu z postojów. Od Miechowa do Jędrzejowa bocznymi drogami, jakieś 50km. Bardzo fajny odcinek. Bardzo bardzo fajny :) Pomimo że kompletne ciemności i poza rozgwieżdżonym niebem nic nie było widać. A może to właśnie dlatego? Nie trzeba angażować umysłu w kontemplowanie pięknych widoków. Można oddać się w całości na doznawaniu przyjemności jazdy rowerem. Na pędzie chłodnego powietrza na twarzy. Na szumie opon. Po prostu na niesamowitej frajdzie z całkiem sprawnego przemieszania się siłą własnych mięśni. Bo rower to taka "proteza idealna" dla bardzo niedoskonałego narządu ruchu człowieka. Zamienia zupełnie nieefektywne, nieustanne podnoszenie i opuszczanie całego ciężaru ciała (chód) na jednej tylko kończynie (!) na ruch obrotowy kół. Które jednocześnie magazynują energię i są żyroskopami stabilizującymi pojazd! Na takich właśnie rozmyślaniach minął mi ten nocny odcinek. Oprócz takich rozkminek w pamięci zapadł mi tylko podjazd/zjazd w miejscowości "Tunel" (ok. 400m n.p.m., najwyższy punkt trasy, pod tą górką znajduję się tunel linii kolejowej na Warszawę). Oraz rozświetlone, "kolejowe miasteczko" - Sędziszów - przyklejone do sporej stacji towarowej/osobowej. Tuż za nim można dostrzec pierwsze oznaki brzasku, jak i usłyszeć pierwsze śpiewy ptaków. Do 2 stopni tu spadło. Do Jędrzejowa docieram o świcie. O 6 rano mam na liczniku 100km a średnia z dotychczasowej trasy to 20,8. Pauza na rynku, robi się trochę cieplej. Po czym wskakuję na DW 728, którą przejadę na całej jej 158km długości, aż do Grójca. W leśnym odcinku za miastem znowu zimno, 2 stopnie. Ale to mnie akurat nie martwi, będzie już tylko lepiej (cieplej). Martwi mnie to że bardzo chce mi się spać :/ Dwa razy oczy zamknęły się same, dosłownie na sekundę i zaliczyłem pobocze! Daleko tak nie zajadę, w najlepszym wypadku skończę w rowie, w najgorszym pod ciężarówką. Zjeżdżam na parking leśny i wypijam pozostałe 0,5l energetyka. Pomoże na jakiś czas. Małogoszcz, kolejna godna odnotowania miejscowość. Z rzeczy standardowych to niebrzydki rynek a poza tym duża cementowania, dużo ciężarówek i ciągnące się po horyzont składy pociągów - silosów, bo 4 beczułki na każdy wagon. Wiele nie ujechawszy, przed Łopusznem znowu dopada mnie senność. W wiejskim sklepiku ekspedientka ratuje mnie ostatnim, litrowym Black'iem. Mam nadzieję że nie dostanę od tego zawału, to już drugi litr energetyka dziś :/ Może to on, może przebierka w krótkie ciuchy, a może jedno i drugie, pomagają i do końca wycieczki sen nie będzie już żadnym problemem :) Łopuszno. Pierwsze dziś "dziewicze" miasteczko ;) Tzn. takie, które odwiedzam po raz pierwszy w życiu. Ładny kościół na wzgórzu i placyk przed nim. Słońce zaczyna przygrzewać, pierwsza aplikacja kremu z filtrem. Radoszyce, też jeszcze nie byłem, odbijam kawałek na rynek. 1 kwietnia a pogoda i ogólnie cała wycieczka jak w majówkę :) W lasach przed Sielpią rzecz niespotykana: ścieżka rowerowa którą jedzie się z przyjemnością a nie rzuca kurwami O.o Aż uwieczniłem ją na zdjęciu! Docieram nią do zalewu w Sielpi. Bardzo ładne miejsce, chciało by się odpocząć w tym sosnowym lasku nad brzegiem. Niestety odpoczywałem przed chwilą więc tylko kilka zdjęć. Przed Końskim ścieżki już standardowe. Szaro / różowa kostka Dauna, z nieodłącznymi hopkami na wjazdach do posesji. Bonusowo mur z zielonych ekranów i rząd luster na wyjazdach. Typowy polski widoczek. Docieram do Końskiego. W centrum ładny pomnik (z koniem, a jakże). Ławeczek niestety brak więc przycupnąłem na dachu szaletu miejskiego :D Zaczyna przygrzewać. Piękne mamy lato tej wiosny, normalnie 25 stopni! Ruszamy dalej. Okolice raczej zadupiaste, jedyne atrakcje to oryginalne nazwy miejscowości: Morzywół, Kupimierz itp. 200km wybija na liczniku o godz. 13, średnia idzie w górę: 21,8. Następna większa atrakcja dopiero w Drzewicy. Jakiś zamek mianowicie, pewnie bardzo stary, jak to zwykle z zamkami bywa. Na tym odcinku energia mnie wprost rozpiera! Dziwna sprawa, kumulujące się w nogach kilometry nie idą w parze ze zmęczeniem O.o Potwierdza to powoli lecz sukcesywnie podnosząca się średnia prędkość. Mijam Odrzywół (raczej zapadła dziura), docieram do Nw. Miasta nad Pilicą. Mniej więcej się zgadza: jest Pilica i leżące nad nią (dosłownie, na wzgórzu) miasto. Czy nowe to nie wiem, wygląda mi raczej na stare. Od dawna wyczuwam miękkość w przednim kole. Uchodzi bardzo powoli, postanawiam więc tylko dorzucić nieco atmosfer. Z niemałym wysiłkiem dobijam pewnie do tych ~3,5 bar, odpinam pompkę. Ale zawór jakoś nie odskoczył i wszystko co napompowałem, albo i więcej, ucieka do atmosfery :D Od nowa, nieźle się wkurwiłem. Dalszy odcinek drogi raczej nie przyjemny, ruch spory, do tego ciężarówka wyprzedza mnie na gazetę (pomimo pustego w tej chwili po horyzont przeciwnego pasa). Mogielnica, jakiś placyk, bo rynkiem bym tego nie nazwał. Przeliczam czas i chyba odpuszczam wcześniejszy pociąg, to ma być wycieczka a nie wyścig. Okolice Grójca takie, jakimi je zapamiętałem z 2014r. Czyli królujące wokół sady owocowe. Różnego kroju i wielkości drzewka i krzewy. Gołe pnie właściwie - ciekawie to wygląda. Ciągnące się po horyzont, powtarzalne kompozycje z daleka identycznie wyglądających szaro - brązowych kikutów. Takie surrealistyczne nawet trochę, jak by się dłużej w to wpatrywać. Jest i Grójec, z dużym rynkiem / placem w centrum. Jakoś siedziało mi głowie że do Warszawy już rzut beretem, ale znak: "Piaseczno 29km" szybko weryfikuje te myśli. No kawałek jeszcze, a kilometrów coś wolniej ubywa. Przed miastem łapie mnie zmrok. W końcu jest. W Piasecznie oprócz standardowego rynku stacja kolejki wąskotorowej. 300km stuka o 19.45, AVS 22,4. Tak długo jak nie chciało się zacząć, tak długo nie chce się skończyć (ta miejscowość). Godz. 20.05. W końcu jest. Warszawa zdobyta! Obowiązkowa fotka z tablicą i w stronę dworca. Ale to naprawdę duże miasto, na Centralną ładne kilkanaście km. Po różnej jakości ścieżkach/chodnikach, a gdy jakiejkolwiek jakości było brak to jezdnią. W końcu dojeżdżam do "city". Błądzę trochę po przejściach podziemnych, kupuję bilety. Jest po 21, czyli niby 2 godzinki mam żeby coś tam zwiedzić. Ostatecznie skończyło się rundce wokół Pałacu, zdjęciach, zakupach na drogę powrotną i dalszym błądzeniu korytarzami, dworcami, galeriami itp. Odjazd wpół do dwunastej, w Krakowie o 3.30 (pociąg przez Częstochowę jedzie), w domu pół godziny później. 28 godzin od wyjazdu :)

Udana wycieczka. Pogoda iście letnia (pierwsza w sezonie jazda na krótko!), kondycja dopisuje, nawet tą senność udało się przezwyciężyć. Fajna nocna jazda, rzadko jeżdżone woj. Łódzkie i Mazowieckie, odwiedzone nowe miasteczka, no i Warszawa. Przyjeżdżając z takiego skansenu jak Kraków, gdzie najwyższymi obiektami są kilkudziesięciometrowe wieże kilkusetletnich kościołów można szoku dostać ;) W Warszawie wszystko jest większe, ponad 100m budynki, szerokie na kilkadziesiąt metrów arterie komunikacyjne, ogromne odległości. Ale na co dzień jednak nie chciał bym tam mieszkać, wolę Kraków :) Zdecydowanie ciekawsze okolice na rower. Co najważniejsze: w góry rzut beretem. A w razie potrzeby coś płaskiego / pagórkowatego też się znajdzie, wystarczy pojechać w kierunku innym niż południowy ;)
To był dobry, rowerowy dzień :)

287. Hehe już mnie nie przerażają takie liczby :D
287. Hehe już mnie nie przerażają takie liczby :D © Pidzej
W Słomnikach
W Słomnikach © Pidzej
Na wirażu
Na wirażu © Pidzej
W Miechowie
W Miechowie © Pidzej
Oaza światła na ciemnej pustyni ;)
Oaza światła na ciemnej pustyni ;) © Pidzej
Randomowy kościół. Gdy długo jadę i nie ma niczego ciekawego robię zdjęcie przypadkowego kościoła
Randomowy kościół. Gdy długo jadę i nie ma niczego ciekawego robię zdjęcie przypadkowego kościoła © Pidzej
W Sędziszowie. To miasto koleją stoi
W Sędziszowie. To miasto koleją stoi © Pidzej
Zaraz będzie świtać
Zaraz będzie świtać © Pidzej
W Jędrzejowie o wschodzie Słońca
W Jędrzejowie o wschodzie Słońca © Pidzej
Odpoczynek w Jędrzejowie
Odpoczynek w Jędrzejowie © Pidzej
Wstaje nowy dzień :)
Wstaje nowy dzień :) © Pidzej
Próba walki z sennością
Próba walki z sennością © Pidzej
Biała Nida
Biała Nida © Pidzej
Przyjemna droga
Przyjemna droga © Pidzej
Linie energetyczne dobrze komponują sie z polami. Sprawiające wrażenie nieskończenie długich instalacje pasują do bezkresu pól uprawnych. Dodatkowo dodają odrobinę techniki do wypełniającej cały kadr przyrody
Linie energetyczne dobrze komponują się z polami. Sprawiające wrażenie nieskończenie długich instalacje pasują do bezkresu pól uprawnych. Dodatkowo dodają odrobinę techniki do wypełniającej cały kadr przyrody © Pidzej
W Małogoszczu
W Małogoszczu © Pidzej
Cementownia
Cementownia © Pidzej
Szukanie ratunku (kofeiny) w sklepie :D
Szukanie ratunku (kofeiny) w sklepie :D © Pidzej
Łopuszno i górujący nad okolicą kościół
Łopuszno i górujący nad okolicą kościół © Pidzej
W Radoszycach
W Radoszycach © Pidzej
Tak to powinno wyglądać
Tak to powinno wyglądać © Pidzej
Most i kładka na zal. Sielpińskim
Most i kładka na zal. Sielpińskim © Pidzej
Zalew
Zalew © Pidzej
Charakterystyczne rondo
Charakterystyczne rondo © Pidzej
Kładka
Kładka © Pidzej
Aż chciało by się odpocząć
Aż chciało by się odpocząć © Pidzej
Powrót do szarej, polskiej rzeczywistości
Powrót do szarej, polskiej rzeczywistości © Pidzej
A to ci zabytek!
A to ci zabytek! © Pidzej
I kolejny
I kolejny © Pidzej
Końskie
Końskie © Pidzej
Odpoczynek nad szaletem :D
Odpoczynek nad szaletem :D © Pidzej
To była jakaś miejscowość ale nie chce mi się już sprawdzać jaka
To była jakaś miejscowość ale nie chce mi się już sprawdzać jaka © Pidzej
Takie tam. Musiałem zrobić zdjęcie żeby nie było zbyt dużej przerwy pomiędzy kolejnymi
Takie tam. Musiałem zrobić zdjęcie żeby nie było zbyt dużej przerwy pomiędzy kolejnymi © Pidzej
Zamek w Drzewicy
Zamek w Drzewicy © Pidzej
Pomnik
Pomnik © Pidzej
I kościół do kompletu
I kościół do kompletu © Pidzej
Jeszcze stówa
Jeszcze stówa © Pidzej
Odrzywół. Co za nazwa :D
Odrzywół. Co za nazwa :D © Pidzej
Pilica
Pilica © Pidzej
I Nowe (?) Miasto nad nią
I Nowe (?) Miasto nad nią © Pidzej
Jeszcze samolocik stamtąd
Jeszcze samolocik stamtąd © Pidzej
Lecimy na Grójec
Lecimy na Grójec © Pidzej
Po drodze Mogielnica
Po drodze Mogielnica © Pidzej
Odpoczynek na parkingu leśnym
Odpoczynek na parkingu leśnym © Pidzej
Nie wiadomo po co zrobione zdjęcie
Nie wiadomo po co zrobione zdjęcie © Pidzej
W Grójcu
W Grójcu © Pidzej
Sady owocowe
Sady owocowe © Pidzej
Jakieś mokradła
Jakieś mokradła © Pidzej
Ale się wepchał z tym samochodem :/ A ładne zdjęcie by było
Ale się wepchał z tym samochodem :/ A ładne zdjęcie by było © Pidzej
Tabor wąskotorowy w Piasecznie
Tabor wąskotorowy w Piasecznie © Pidzej
Stacja kolei wąskotorowej
Stacja kolei wąskotorowej © Pidzej
Rynek w Piasecznie
Rynek w Piasecznie © Pidzej
Warszawa zdobyta!
Warszawa zdobyta! © Pidzej
Dworzec, kilkanaście km od znaku z wcześniejszego zdjęcia
Dworzec, kilkanaście km od znaku z wcześniejszego zdjęcia © Pidzej
Pod Pałacem
Pod Pałacem © Pidzej
I rzut oka na City
I rzut oka na City © Pidzej
Powrót pociągiem
Powrót pociągiem © Pidzej
Powrót pociągiem
Powrót pociągiem © Pidzej

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 10%
WYSOK MAX: 391
0.00 - 4.00
3,75l
6 bułek z pasztetem, 6 bananów, 4 czekolady, 2 paczki jakichś tam suchych ciastek

Nowe gminy:

Świętokrzyskie:
Radoszyce
Końskie
Gowarczów

Mazowieckie:
Gielniów
Odrzywół
Nowe Miasto nad Pilicą
Mogielnica
Belsk Duży
Prażmów
Piaseczno

Łódzkie:
Drzewica


Kategoria Powrót pociągiem, > km 300-349, ^ UP 1500-1999m

Miasto

d a n e w y j a z d u 23.96 km 0.00 km teren 01:20 h Pr.śr.:17.97 km/h Pr.max:31.00 km/h Temperatura:12.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:131 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Środa, 29 marca 2017 | dodano: 08.04.2017



Do Bikeatelier po klocki, potem po mieście. Chwilami trochę padało.

W domu natomiast zabrałem się wreszcie za ten hamulec a przy okazji wymieniłem klocki, z przodu i z tyłu. Niedługo nie było by czym hamować.


Półmetaliki od Ashimy. Tanie i dobre.


Bardzo ładne.


Już prawie nie było czym hamować.


Przejrzałem też zestaw naprawczy i uzupełniłem go o linkę przerzutki i Torxa (do hamulców).

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 8%
WYSOK MAX: 249
19.35 - 21.10
Serwis: wymiana klocków hamulcowych i linki przedniego hamulca, smarowanie łańcucha, mycie roweru, wymiana baterii w tylnej lampce i dużo innych drobnych napraw


Kategoria > km 010-049, Serwis

Działka

d a n e w y j a z d u 3.31 km 0.00 km teren 00:11 h Pr.śr.:18.05 km/h Pr.max:26.00 km/h Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 14 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 26 marca 2017 | dodano: 08.04.2017

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 4%
WYSOK MAX: 215
17.30 - 18.35


Kategoria > km 000-009, Działka

Pogórzami do Rzeszowa

d a n e w y j a z d u 273.34 km 0.00 km teren 13:35 h Pr.śr.:20.12 km/h Pr.max:56.00 km/h Temperatura:12.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:2205 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 25 marca 2017 | dodano: 08.04.2017



Zaległa wycieczka do opisania. Więc opisuję póki coś tam jeszcze pamiętam:

Celem na dziś było dotarcie do Przemyśla. Przez Jasło, Krosno, Sanok - na tym mieście też mi zależało, jeszcze nie byłem, a podobno bardzo ładne. Ok. 280km, droga raczej górzysta. Wyszło trochę inaczej:

Wyjazd z niewielkim poślizgiem, 10 min. po północy ;) W Wieliczce przerwa tylko na łyk picia i dokumentacyjną fotkę i dalej pagórkami, wojewódzką na Gdów. Nie jest ciepło ale jakoś bardzo zimno też nie, 1-2 stopnie, w Gdowie 0. Nic nie zwiastuje tego co za chwilę się zacznie ;) A zaczęło się za Gdowem a przed Łapanowem. A mianowicie gęste jak mleko mgły, ogromna wilgoć i lekki mróz, -1 do -3'C. No trochę nieprzyjemnie. Widoczność na jakieś kilkanaście metrów. Z kolei kawałek dalej miałem wrażenie że widzę na jakieś kilka metrów i tracę orientację w przestrzeni :o Jadąc kilkanaście na godzinę (szybciej się bałem) wypatrywałem tylko krawędzi jezdni, jako jedyna dawała mi ona jakiś punkt odniesienia. Przez to nie byłem pewien czy dalej jestem na wojewódzkiej czy gdzieś odbiłem (jak się potem okazało, obawy były słuszne). Zastawiałem się na ile bezpieczna (niebezpieczna?) jest jazda rowerem w takich warunkach. Aż się zatrzymałem się żeby sprawdzić tylną lampkę. Ale ta (Walle I) na świeżych bateriach nieźle daje po oczach, to mnie trochę uspokoiło. Zresztą ruch praktycznie zerowy, poza jednym idiotą na rowerze (w mojej osobie :D) ciężko było uświadczyć jakiś inny pojazd. Poza tym cholernie zimno no i ta wilgoć: woda skrapla się na ubraniu, rowerze, na rzęsach, wszędzie. Z drugiej strony ma jednak jakiś urok, magię taka jazda, no nie jest nudno :) Kawałek dalej natomiast (w Trzcianie) okazuje się, że będę miał większy problem od warunków atmosferycznych. Mianowicie coś zaczyna dzwonić / trzeć w przednim kole. No tylko awarii mi do szczęścia brakowało... Zatrzymuję się i w świetle latarni (dobrze że w jakiejś wiosce byłem a nie w szczerym polu) rozpoczynam oględziny. Zdejmuję koło, konusy kręcą się gładko, uff... Szczęście w nieszczęściu że to nie piasta, z nią nic bym w trasie nie zrobił. A do Bochni (PKP) z buta 25km :D Czyli hamulec. Po chwili już wiem ocb. Sprężynka rozpierająca klocki wywinęła się i ociera o tarczę. A czytałem niedawno że ktoś miał podobną awarię i żeby wozić tą zapasową blaszkę... Uznałem to za herezję, przecież BB7 nie da się zepsuć ;) Pewnie dało by się ją naprostować ale nie bardzo wiem jak wyjąć klocki, nigdy ich nie wyjmowałem. Bo i nie było potrzeby, ciągle mam oryginalne metaliki, wytrzymały 16kkm i niejeden zjazd w Beskidach, gdzie osiągały temperatury takie, że ciepła była cała lewa goleń widelca ;) W każdym razie wtedy nie było mi do śmiechu. Jedyne co pozostało to odkręcić cały zacisk. Myślałem że chuj mnie tam strzeli - środek nocy a na na jakimś zadupiu zgrabiałymi z zimna i ujebanymi smarem miedziowym dłońmi zbieram małe podkładeczki które rozsypały mi się po chodniku... Ponad pół godziny się naszarpałem z tym hamulcem i sakwą, którą trzeba było zdjąć. W końcu mogę jechać, tyle że z jednym hamulcem. Kawałek za Trzcianą mgły słabną a ja na skrzyżowaniu z DW 965 odkrywam że zboczyłem z kursu. Na szczęście nic nie nadłożyłem, droga podobna. W Muchówce przelatuję przez dwa znane mi już ronda, a następny postój w Lipnicy Murowanej. Koło Tymowej pierwsze oznaki brzasku. Kawałek krajówką, minął mnie nawet pług sypiący solą. Nie zauważyłem żeby było ślisko, ale mają rację, lepiej dmuchać na zimne :) O tym że docieram do Melsztyna informuje mnie wyłaniająca się z mgieł ogromna sylwetka pomnikowej topoli. Zaczyna świtać, a ja po 5 godzinach jazdy mam na liczniku raptem 70km... Mocny niedoczas. Światło dzienne ujawnia jak ciężkie były warunki ;) Rower, jak i rowerzysta miejscami zalodzony (zdjęcia) :D Przez Zakliczyn tylko przelatuję, nie ma czasu na jakiś odpoczynek na ryneczku. W Gromniku przez mgły wreszcie zaczyna prześwitywać Słońce. W Rzepienniku Biskupim, na ok. 100km zasłużony dłuższy odpoczynek. W międzyczasie zaczyna przygrzewać, rower (i rowerzysta :D ) zaczyna powoli odtajać i wreszcie robi się przyjemnie. Przez Biecz też tylko tranzytem, a szkoda, ciekawa wieża jest tam na rynku. Jasło, 140km. Połowa drogi do Przemyśla. Prawie godzinna pauza. Startuję po 10. Powoli zaczynam oswajać się z myślą że dziś z Przemyśla nici. Tzn. dojechałbym bez problemu, ale pewnie po 20tej. Tymczasem pociąg po 18 a następny przed 2 w nocy... Póki co jadę jednak zgodnie z planem, bokami przez Jedlicze. Pogoda już piękna, kilkanaście stopni. W Krośnie koło południa, tu z kolei pół godzin przerwy, w trakcie której obmyślam plan B: Miejsce Piastowe, Rymanów, Brzozów, Dynów, Tyczyn, Rzeszów. Pociąg przed 20, na 110km mam 6,5h. Teoretycznie do zrobienia, po odpoczynkach w Jaśle/Krośnie jestem zregenerowany i postawiam podjąć to wyzwanie :) Jednak zapomniałem się i pojechałem po śladzie z GPSa, czyli pominę M. Piastowe i Rymanów :/ Mniejsza o to, skręcam na Brzozów. Chcąc skrócić sobie drogę, na mapie wypatrzyłem skrót między jedną a drugą wojewódzką. I jak mi się wydawało, w niego skręciłem. Kawałek dalej jednak dziwnie brzmiące nazwy miejscowości informują mnie że to droga na Sanok... Nawrotka, pod górę i pod wiatr, nieźle się wkurwiłem. Odechciało mi się skrótów, jadę prosto na Brzozów. Jednak długo tak nie pociągnę, odpuszczam, muszę odpocząć. To nie ma sensu. Do Rzeszowa jednak najkrótszą drogą, przez Domaradz i dalej krajówką. W międzyczasie całkiem chłodno się zrobiło. Na wyjeździe, na obwodnicy zakaz dla rowerów. W zamian chujowa ścieżka rowerowa, która prowadzi mnie z powrotem do miasta. Standard. Ostatnie 60km dłużyło się strasznie, ogólne zmęczenie, do tego czasem przeszkadzał wiatr z zachodu. W Domaradzu wbijam na krajówkę, na szczęście z asfaltowym poboczem, więc nie było źle. Po drodze łapie mnie zmrok, tablicę z nazwą miasta mijam o 18.40, pociąg odjeżdża za godzinę. Na szczęście zawsze przy przejeździe przez duże miasta jakoś przybywa mi sił i cisnę na dworzec. Kilka razy dopytując się o drogę (i dostając sprzeczne wskazówki) docieram na dworzec 24 min przed odjazdem. Na peronie zagaduje jakiś chłopak, nie może się nadziwić że mam rowerze tak mały blat (40z) :D Wspomina że on ma 48 i że chciałby szosowy, 53... Mówię mu tylko że to nie przejdzie, bo szosowe są na 5 śrub a nie na 4. Nie było czasu wytłumaczyć mu że zarzyna sobie kolana bo właśnie nadjechał pociąg. W Krakowie 2 godzinki później, całkiem szybko idzie ten pociąg po wyremontowanych torach.

Szkoda że tak musiałem się spieszyć ale w sumie udana wycieczka. 273km nie można nazwać nieudaną wycieczką ;)

Zaliczone szczyty:
Kamieniec 338

Już wiem czego zapomniałem - mini statytu. Więc nocne zdjęcia takie tylko dokumentacyjne będą,
Już wiem czego zapomniałem - mini statytu. Więc nocne zdjęcia takie tylko dokumentacyjne będą, "żeby nie było że mnie nie było" ;) © Pidzej
W Gdowie
W Gdowie © Pidzej
W Łapanowie już mgliście
W Łapanowie już mgliście © Pidzej
A im dalej w las... taki warun :D
A im dalej w las... taki warun :D © Pidzej
Awaria w Trzcianie
Awaria w Trzcianie © Pidzej
Awaria w Trzcianie
Awaria w Trzcianie © Pidzej
W końcu na dobrej drodze
W końcu na dobrej drodze © Pidzej
W Lipnicy Murowanej
W Lipnicy Murowanej © Pidzej
Na zakręcie
Na zakręcie © Pidzej
Randomowy kościół
Randomowy kościół © Pidzej
Jest Melsztyn, jest i topola
Jest Melsztyn, jest i topola (photo.bikestats.eu coś gmera przy zdjęciach, ono tak nie wyglądało!) © Pidzej
Charakterystyczny dla tych okolic przystanek
Charakterystyczny dla tych okolic przystanek (to zdjęcie też mi zepsuł...) © Pidzej
Światło dzienne ujawnia jak ciężkie były warunki ;)
Światło dzienne ujawnia jak ciężkie były warunki ;) © Pidzej
Rower / rowerzysta miejscami zalodzony / zaszroniony :D
Rower / rowerzysta miejscami zalodzony / zaszroniony :D © Pidzej
Najfajniej wyglądały okolice kokpitu
Najfajniej wyglądały okolice kokpitu © Pidzej
Znalazł się i mini sopel!
Znalazł się i mini sopel! © Pidzej
Zalodzone stery
Zalodzone stery © Pidzej
I zaszronione buty
I zaszronione buty © Pidzej
Ale będzie już tylko lepiej :)
Ale będzie już tylko lepiej :) © Pidzej
Mgły o świcie
Mgły o świcie © Pidzej
Mgły o świcie
Mgły o świcie © Pidzej
Ostatnie zdjęcie, zanim zacznie odtajać
Ostatnie zdjęcie, zanim zacznie odtajać © Pidzej
Odpoczynek w Rzepienniku Biskupim
Odpoczynek w Rzepienniku Biskupim © Pidzej
Odpoczynek w Rzepienniku Biskupim
Odpoczynek w Rzepienniku Biskupim © Pidzej
Kościół w Binarowej
Kościół w Binarowej © Pidzej
Poranna kąpiel
Poranna kąpiel © Pidzej
W planach ciągle jest Przemyśl
W planach ciągle jest Przemyśl © Pidzej
Nad Ropą
Nad Ropą © Pidzej
Jest i Jasło
Jest i Jasło © Pidzej
Rafineria tamże
Rafineria tamże © Pidzej
Przedmieścia Jasła
Przedmieścia Jasła © Pidzej
Pauza na rynku
Pauza na rynku © Pidzej
Takie tam
Takie tam © Pidzej
Leśny odcinek
Leśny odcinek © Pidzej
Leśny odcinek
Leśny odcinek © Pidzej
W Jedliczach
W Jedliczach © Pidzej
Kolejne większe miasto na trasie
Kolejne większe miasto na trasie © Pidzej
Huta szkła w Krośnie
Huta szkła w Krośnie © Pidzej
Przemysłowe tereny na przedmieściach
Przemysłowe tereny na przedmieściach © Pidzej
Coś wjechało w kadr
Coś wjechało w kadr © Pidzej
Wyjazd z Krosna
Wyjazd z Krosna © Pidzej
Elektrownie wiatrowe po drodze
Elektrownie wiatrowe po drodze © Pidzej
Elektrownie wiatrowe po drodze
Elektrownie wiatrowe po drodze © Pidzej
Elektrownie wiatrowe po drodze
Elektrownie wiatrowe po drodze © Pidzej
Randomowy kościół
Randomowy kościół © Pidzej
Dębowa aleja we Wzdowie
Dębowa aleja we Wzdowie © Pidzej
Wyłania się Brzozów
Wyłania się Brzozów © Pidzej
Brzozów
Brzozów © Pidzej
Odpoczynek pod kościołem
Odpoczynek pod kościołem © Pidzej
Wyjazd z miasta
Wyjazd z miasta © Pidzej
Gdzieś po drodze
Gdzieś po drodze © Pidzej
Krajówką do Rzeszowa. Tak wyszło
Krajówką do Rzeszowa. Tak wyszło © Pidzej
To nie jest znak jakiego bym oczekiwał gdy spieszę się na pociąg
To nie jest znak jakiego bym oczekiwał gdy spieszę się na pociąg © Pidzej
Już po ciemku
Już po ciemku © Pidzej
Wjazd do Rzeszowa
Wjazd do Rzeszowa © Pidzej
Na peronie
Na peronie © Pidzej
Powrót pociągiem
Powrót pociągiem © Pidzej
Myślałem że będę chory... Ale jakoś rozeszło się po kościach
Myślałem że będę chory... Ale jakoś rozeszło się po kościach © Pidzej
Powrót pociągiem
Powrót pociągiem © Pidzej
Sprężynka. Sprawczyni całego zamieszania
Sprężynka. Sprawczyni całego zamieszania © Pidzej

NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 16%
WYSOK MAX: 409
0.10 - 22.40
2,5l
5 bułek z pasztetem, 5 bananów, 2 czekolady, pierniki

Nowe gminy:

Podkarpackie:

Skołyszyn
Krościenko Wyżne
Miejsce Piastowe
Rymanów
Haczów
Zarszyn
Brzozów
Jasienica Rosielna


Kategoria ^ UP 2000-2499m, > km 250-299, Powrót pociągiem, Zimowo

Sikornik, Las Wolski

d a n e w y j a z d u 39.23 km 4.50 km teren 02:23 h Pr.śr.:16.46 km/h Pr.max:37.50 km/h Temperatura:7.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:386 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Niedziela, 19 marca 2017 | dodano: 20.03.2017



Nie miałem za bardzo pomysłu gdzie jechać. Ostatecznie uderzyłem na Sikornik. Ujechawszy kawałek asfaltową alejką (al. J. Waszyngtona) skręciłem w zielony szlak. Bardzo fajnymi ścieżkami zjechałem na przeł. Przegorzalską. Podjechałem pod ZOO niebieskim rowerowym. No a potem standardowo pod Kopiec i zjazd ulubioną ścianką. Który sprawił mi nieco trudności. Mianowicie na jednej korzennej sekcji przez chwilę czułem że nie kontroluję sytuacji :O Ale udało się nie wyglebić. Z kolei kawałek dalej kilka metrów sprowadziłem. Porażka. Nie zsiadałem tu przecież nigdy z roweru od ładnych kilku lat... Z drugiej strony głupio by było się poobijać tak na początku sezonu, nie ma co szarżować. Tym bardziej że nikt nie widział że prowadziłem rower ;)

Zaliczone szczyty:
Sikornik 333
Przeł. Przegorzalska 246
Pustelnik 352
Sowiniec 358

Al. J. Waszyngtona
Al. J. Waszyngtona © Pidzej
Na środku 123m maszt RON Malczewskiego
Na środku 123m maszt RON Malczewskiego © Pidzej
Al. J. Waszyngtona
Al. J. Waszyngtona © Pidzej
Widoczek na Łobzów
Widoczek na Łobzów © Pidzej
Zielony pieszy
Zielony pieszy © Pidzej
Zielony pieszy
Zielony pieszy © Pidzej
Niebieski rowerowy
Niebieski rowerowy © Pidzej
Niebieski rowerowy
Niebieski rowerowy © Pidzej
Tego pomnika chyba jeszcze nie widziałem
Tego pomnika chyba jeszcze nie widziałem © Pidzej
No i Kopiec
No i Kopiec © Pidzej


NACHY SREDN: 4%
NACHY MAX: 14%
WYSOK MAX: 351
15.05 - 17.55
0,1l


Kategoria > km 010-049, Terenowo

Zdążyć przed deszczem

d a n e w y j a z d u 301.32 km 0.00 km teren 14:00 h Pr.śr.:21.52 km/h Pr.max:50.50 km/h Temperatura:12.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:1369 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Piątek, 17 marca 2017 | dodano: 18.03.2017



Główne cele dzisiejszej wycieczki to trzy miasta: Piotrków Trybunalski, Tomaszów Mazowiecki i Opoczno. W żadnym z nich nigdy jeszcze nie byłem. W planach ~280km. Pewnym utrudnieniem jest natomiast nadciągający z zachodu front z opadami deszczu, które zgodnie z prognozami w te okolice mają dotrzeć już koło 16-17tej. Dlatego postanowiłem wystartować odpowiednio wcześnie ;)

Czyli punktualnie o północy :) Przelatuję przez pustawe o tej godzinie miasto, niekoniecznie przejmując się ścieżkami rowerowymi i (niektórymi) czerwonymi światłami. Koło dworca wskakuję na krajową 7, która zaprowadzi mnie do Miechowa. Jest dość chłodno, na wylocie z miasta koło 0 a im dalej tym zimniej. Pomimo że droga znana i niby zwykła, nudna krajówka, to jednak jedzie się fajnie. Po prostu mają jakiś swój urok takie nocne przeloty głównymi szosami. W Słomnikach pierwsza pauza i coś w rodzaju śniadania. Chwila moment i jest Miechów. Kolejne miasteczko, kolejny odpoczynek na rynku. Na liczniku 50km i odtąd do końca trasy poruszał się będę nieznanymi, z reguły bocznymi drogami. Od dawna nie jest mi ciepło ale to właśnie na starcie z Miechowa zaczęło być po prostu zimno. Jednak w minimalnym tylko stopniu obniża to radość z jazdy, bo jest naprawdę fajnie. Otwarte przestrzenie, czasem jakiś skrawek lasu, brak wiatru i Księżyc nieco wspomagający mizerną plamę światła lampki. Latarnie tylko w większych wioskach, ruch praktycznie zerowy, gładki asfalt. Nie widzę wskazań licznika ale w ogóle mnie one w tym momencie nie interesują :) Lecę do przodu czerpiąc całymi garściami z przyjemności jazdy rowerem, od czasu do czasu tylko włączając podświetlenie GPSu, żeby nie zboczyć z kursu (raz źle skręciłem i nadłożyłem 200m). Żarnowiec, kolejna miejscowość z ryneczkiem. Temperatura -5 a w energetyku drobne kostki lodu :) Przed Szczekocinami pierwsze oznaki brzasku. W czasie odpoczynku na rynku gasną latarnie, świt tuż tuż. 100km stuka o 5.40, kilka minut przed wschodem. Średnia 22,5 km/h, czyli nieźle jak na mnie. Przed Koniecpolem ładne leśne odcinki i zmrożone, białe pola, rozświetlane blaskiem wschodzącego Słońca. Wyglądało to naprawdę pięknie! W Koniecpolu już cieplutko, tzn. 0 stopni :) Po małym odpoczynku obieram kurs na Żytno. Po drodze temperatura osiąga wreszcie dodatnią wartość. Czyli przy =<0'C zrobiłem ok. 130km. Jest i Żytno, kolejne senne miasteczko. Coś tam jem (bułkę? banana? czekoladę? już nie pamiętam... w każdym razie to moje standardowe rowerowe menu ;) ) w międzyczasie przyglądając się wolno toczącemu się życiu tubylców. Jest już kilka stopni. I w drogę, dalej na północ. Następna godna odnotowania mieścina to Kodrąb. Nie ma ryneczku, więc odpoczynku nie będzie. Robię w zastępstwie zdjęcie kościoła i ruszam dalej. Docieram do Gorzkowic, na mapach jest tu coś opisane jako "Kopiec". W rzeczywistości kopca to jednak nijak nie przypomina... Takie jakby 3m wyniesienie terenu na które prowadzi mostek nad rowem. Nic godnego uwagi, do tego zakaz dla rowerów. Nie zwiedzamy. Rynek też rozkopany, przysiadam więc na jakiejś studni. Odcinek paskudnego, grudowatego asfaltu, kawałek polną drogą i dobijam do DK91. Do Piotrkowa rzut beretem, kilka km. Piotrków Trybunalski zdobywam chwilę przed południem, na liczniku 200km a średnia 22,7 km/h. Odtąd będzie już tylko spadać ;) Od godzin przedpołudniowych temp. stabilizuje się na poziomie 12-13 stopni i tak będzie prawie do końca dnia. Zbieranie sił w parku, do tego jakieś zdjęcia kościoła, rynku, niezbyt okazałego zamku w kształcie sześcianu ;) Standard. Nieco zregenerowany obieram kurs na Tomaszów Mazowiecki. Jeszcze bardziej bocznymi drogami, po drodze królują lasy. Zmęczenie daje się jednak we znaki, w końcu poddaję się i staję na dłuższy popas, przy jakichś pniach. Do Tomaszowa nie wjadę najkrótszą drogą, chcę zaliczyć jeszcze zaporę na zal. Sulejowskim, zobaczyć kopalnię "Biała Góra" i Rez. Niebieskie Źródła. W końcu jest zapora. Trochę zdjęć i pora ruszać bo pogoda zaczyna się psuć. Z bardzo słonecznej zmienia się bowiem na coraz bardziej pochmurną a południowo-zachodni wiatr przybiera na sile. Następna w kolejce jest kopalnia. Właściwie to wyrobisk jest kilka. Nie wiem co tu wydobywają ale nazwa nie wzięła się znikąd, w okolicy jest naprawdę biało ;) Białe są tereny odkrywki, biały jest piach, biały jest pył który wzbija się w powietrze przy przejeździe ciężarówek. Potem przychodzi kolej na wspomniane "Niebieskie Źródła". Skręcam w jakąś alejkę, ale początkowo nie widzę nic ciekawego. Ot jakiś stawek i drzewa na brzegu. Po chwili jednak dostrzegam coś naprawdę niezwykłego... Drzewa wyrastają z wody, na takich jakby mini-wysepkach / kępach trawy O.o Nie widziałem jeszcze czegoś takiego, warto było tu zajrzeć. Tomaszów Mazowiecki. Całkiem ładne miasto, jadę prosto taką długą, reprezentacyjną aleją. Nie przeszkadza mi nawet koślawa śmieszka rowerowa, bodajże pierwsza na dzisiejszej trasie, trochę się nią przemęczę. Pauza na jakimś wielkim placu. Póki co jeszcze nie pada, więc podejmuję decyzję o dociągnięciu do Opoczna. Zbieram się szybko, bo jeszcze zacznie kropić, a ja wymięknę i wsiądę tu w pociąg ;) Do Opoczna wojewódzką. Zmęczenie nasila się, kilometrów przybywa coraz wolniej, a chmury za plecami wyraźnie ciemniejsze od tych przede mną. Dużo lasów. Odpoczynek pod jakąś wiatą, na parkingu leśnym i... Kilka obrotów korbą po starcie, chwilę po 16, na 255km wycieczki, zaczyna padać. Padać to może za dużo powiedziane, tak pomiędzy kropieniem a deszczem. Zapinam blat i pomimo zmęczenia prędkość momentalnie wrasta do 25-30km/h ;) Może uda się wyprzedzić chmurę. I faktycznie po kilku km przestaje, a ja wracam z powrotem do emeryckiego tempa. Do Opoczna docieram przed 17 (średnia równe 22km/h). W sam raz, bo zaczęło być chłodno, ponuro, ogólnie nieprzyjemnie. Skręcam na "stację" Opoczno Południe. Zadupie jeszcze większe niż Włoszczowa Północ :) Jeden peron, w szczerych polach/lasach, żadnego budynku, ładnych parę km od centrum miasta (a żaden autobus tu nie jeździ, o czym dowiedziałem się później). Do odjazdu ponad 2 godziny, myślę co tu robić. Akurat po 17 jest pociąg do Krakowa, ale przez Kielce, dłuższą drogą, na pewno droższy. Zastawiam się chwilę, akurat nadjeżdża. Nabity na full, jednak pojadę tym późniejszym. Tymczasem jadę do centrum coś pozwiedzać i może coś zjeść. Kawałek tam jest z tego peronu. W mieście pytam ze 3 razy jak trafić na rynek. Za każdym razem dostaję inne wskazówki, a ostatnia pani mówi że mieszka tu od 2 lat i sama nie wie czy tu w ogóle jest jakiś rynek ;) Nieważne, pojeździłem trochę po mieście, po ciemku i w deszczu który znowu zaczął padać. Niczego z ciepłym jedzeniem też nie znalazłem, kupiłem tylko drożdżówki w jakimś sklepie. Trochę się tych km po mieście nazbierało i naszła mnie myśl, żeby dokręcić do 300. Jak pomyślałem tak też zrobiłem. Błądząc trochę po mieście, jeżdżąc w te i we te drogą na stację, pod koniec kręcąc kółka po parkingu dobiłem do 291km. Reszta już w Krakowie, z dworca do domu. Na peronie pogadałem z sympatycznym panem koło 60ki. Jedzie nad morze, na 90 urodziny czyjegoś dziadka, podobno jest w takiej formie że 18ki mógłby wyrywać ;) Rozmówca okazuje się być rodowitym Opocznianinem. Pytam więc ilu ludzi tu mieszka. Mówi że ok. 2 tys. Coś mi nie pasuje. Cóż, był blisko, pomylił się tylko o jeden rząd wielkości ;) Wg GUS w 2016 populacja 21780 mieszkańców :) Pociąg opóźniony o 5 min. W Krakowie o 21 a w domu przed 22.

Udana wycieczka, odwiedzone 3 nowe miasta, z innych atrakcji zapora, kopalnia i źródła. Ok. 240km nieznanymi mi jeszcze drogami! Pomimo że prawie cały czas bocznymi to asfalty całkiem dobre, no i praktycznie zero ścieżek rowerowych. Przed deszczem też zdążyłem, zmokłem niewiele, głównie podczas dokręcania po Opocznie. No i 300ka w marcu, jeszcze nie tak dawno była to dla mnie abstrakcja, a za takie trasy zabierałem się w sierpniu. To był dobry, rowerowy dzień :)

Na wylocie z miasta (to chyba para wodna z ust, było koło 0 )
Na wylocie z miasta (to chyba para wodna z ust, było koło 0) © Pidzej
W Słomikach
W Słomnikach © Pidzej
W Miechowie
W Miechowie © Pidzej
Oryginalna nazwa ;)
Oryginalna nazwa ;) © Pidzej
W Żarnowcu
W Żarnowcu © Pidzej
W Szczekocinach.
W Szczekocinach. "Wafelek" rządzi w tych okolicach ;) © Pidzej
Zaczyna widnieć. Zimno
Zaczyna widnieć. Zimno © Pidzej

"Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje" © Pidzej
O właśnie
O właśnie © Pidzej
Naprawdę było tak biało
Naprawdę było tak biało © Pidzej
Zmrożone pola
Zmrożone pola © Pidzej
Remiza OSP
Remiza OSP © Pidzej
Wschód Słońca
Wschód Słońca © Pidzej
Młody lasek
Młody lasek © Pidzej
Przed Koniecpolem
Przed Koniecpolem © Pidzej
Przed Koniecpolem
Przed Koniecpolem © Pidzej
Takie tam. Ładne
Takie tam. Ładne © Pidzej
W Koniecpolu
W Koniecpolu © Pidzej
Złapany na przejeździe
Złapany na przejeździe © Pidzej
Przez las
Przez las © Pidzej
W Żytnie. Pogoda (póki co) piękna
W Żytnie. Pogoda (póki co) piękna © Pidzej
Miejscowy rowerzysta. Pomimo (prawdopodobnie) 80ki na karku jechał całkiem sprawnie
Miejscowy rowerzysta. Pomimo (prawdopodobnie) 80ki na karku jechał całkiem sprawnie © Pidzej
Kapliczka po drodze
Kapliczka po drodze © Pidzej
Kobiele Wielkie
Kobiele Wielkie © Pidzej
Kodrąb
Kodrąb © Pidzej
Inna sosna
Inna sosna © Pidzej

"Kopiec" w Gorzkowicach. Ktoś tu nie lubi rowerów © Pidzej
Wlepna na środku znaku z poprzedniego zdjęcia ;)
Wlepka na środku znaku z poprzedniego zdjęcia ;) © Pidzej
Rozkopane Gorzkowice
Rozkopane Gorzkowice © Pidzej
Hmm... Zamek za słupie WN?
Hmm... Zamek za słupie WN? © Pidzej
Na rozstaju
Na rozstaju © Pidzej
Kawałek szuterkiem
Kawałek szuterkiem © Pidzej
Dobijam do DK91
Dobijam do DK91 © Pidzej
Mam nadzieję że to tylko przycinka a nie wycinka
Mam nadzieję że to tylko przycinka a nie wycinka © Pidzej
Pierwszy cel zdobyty
Pierwszy cel zdobyty © Pidzej
Park w Piotrkowie
Park w Piotrkowie © Pidzej
Randomowy kościół
Randomowy kościół © Pidzej
I rynek
I rynek © Pidzej
Bardzo okazały
Bardzo okazały "zamek" w Piotrkowie Tryb. ;) © Pidzej
Gdzieś po drodze, między Piotrkowem a Tomaszowem
Gdzieś po drodze, między Piotrkowem a Tomaszowem © Pidzej
Odpoczynek w lesie
Odpoczynek w lesie © Pidzej
Zapora na zal. Sulejowskim
Zapora na zal. Sulejowskim © Pidzej
Wzburzony zalew
Wzburzony zalew © Pidzej
Zapora
Zapora © Pidzej
W Wesołej
W Wesołej © Pidzej
Kopalnia
Kopalnia "Biała Góra" © Pidzej
Faktycznie jest trochę biało
Faktycznie jest trochę biało © Pidzej
Drugi cel dzisiejszej wycieczki
Drugi cel dzisiejszej wycieczki © Pidzej
Niebieskie Źródła. Niebieskie nie były ale te drzewa... No ciekawe
Niebieskie Źródła. Niebieskie nie były ale te drzewa... No ciekawe © Pidzej
Randomowy kościół w Tomaszowie Maz
Randomowy kościół w Tomaszowie Maz. © Pidzej
Aleja Marszałka J. Piłsudskiego
Aleja Marszałka J. Piłsudskiego © Pidzej
Plac T. Kościuszki
Plac T. Kościuszki © Pidzej
Kapliczka na okazałym drzewie
Kapliczka na okazałym drzewie © Pidzej
Pauza na parkingu leśnym
Pauza na parkingu leśnym © Pidzej
To rozumiem :)
To rozumiem :) © Pidzej
Trzeci cel
Trzeci cel © Pidzej
Stacja Opoczno Południe
Stacja Opoczno Południe © Pidzej
Stara kładka nad starymi torami
Stara kładka nad starymi torami © Pidzej
Jedyne zdjęcie z centrum Opoczna ;)
Jedyne zdjęcie z centrum Opoczna ;) © Pidzej
Za chwilę odjazd
Za chwilę odjazd © Pidzej

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 22% (WTF?)
WYSOK MAX: 357
00.00 - 21.50
1,75l
6 bułek z pasztetem, 4 banany, 3 czekolady, 3 drożdżówki

Nowe gminy:

Śląskie:

Żarnowiec
Szczekociny

Świętokrzyskie:
Słupia (Jędrzejowska)
Moskorzew
Secemin

Łódzkie:
Kobiele Wielkie
Kodrąb
Gorzkowice
Rozprza
Piotrków Trybunalski
Sulejów
Wolbórz
Tomaszów Mazowiecki - obszar wiejski
Tomaszów Mazowiecki - teren miejski
Sławno
Opoczno


Kategoria ^ UP 1000-1499m, > km 300-349, Powrót pociągiem

Wzdłuż Rudawy

d a n e w y j a z d u 54.05 km 15.00 km teren 03:26 h Pr.śr.:15.74 km/h Pr.max:44.50 km/h Temperatura:12.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:251 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Środa, 15 marca 2017 | dodano: 20.03.2017



To miała być zwykła przejażdżka do Lasku Wolskiego... Ale koło Błoń jakoś skręciło mi się w ścieżkę biegnącą walem Rudawy. Nigdy nią jeszcze nie jechałem i chciałem zobaczyć jak daleko uda się dotrzeć. Na dotarcie do źródeł rzeki jednak nie liczyłem (są gdzieś w Ojcowskim Parku Narodowym) ;)

Różnej szerokości/równości ścieżką/drogą po wale dało się zajechać do mostu kolejowego w Mydlnikach. Pogoda generalnie słoneczna, ale tu na chwilę zachmurzyło się i trochę pokropiło. Kawałek za mostem natrafiłem na pierwszy stopień wodny i ogrodzenie, nie było szans się przecisnąć. Przedostałem się więc obok torów na drugą stronę rzeki. Kawałek czymś co jeszcze w miarę przypominało drogę. Po czym dotarłem do zakładów wodociągowych/ujęcia wody. Wszystko szczelnie zagrodzone ale można było się posuwać naprzód korytem rzeki, tzn. terenem między wałami. Takie jakby trochę grząskie ściernisko. Dało się iść 5km/h albo z pewnym wysiłkiem jechać 10km/h ;) Walczyłem ile się dało, od czasu do czasu fragment z buta. Potem znowu kawałek po wale, po lewej można tam zobaczyć nisko lecące samoloty przymierzające się do lądowania w Balicach. Kolejny jaz. Pod mostem na ekspresówce. W Szczyglicach na z powrotem na prawą stronę rzeki. Kawałek asfaltem, fajną ścieżką, jakąś kładeczką na dopływie rzeki. I dotarłem do siatki z groźną karteczką że niby "pod napięciem". Jakoś nie chciało mi się wierzyć ale wolałem nie sprawdzać ;) I tak zajechałem daleko, niemal do Zabierzowa. Zawróciłem więc a moją uwagę przykuła ścieżka idąca stromo do góry, w las. Wdrapałem się nią na jakieś wzgórze z ładnymi widokami, akurat o zachodzie Słońca. Naprawdę fajne miejsce, dobrze jednak że natknąłem się na przeszkodę nad rzeką :) Terenowy zjazd, koło S52 i przez Rząskę do Krakowa. Już zjeżdżałem do Bronowic ale zamknięty tunel pod torami wywiódł mnie na manowce... Przedzierałem się w ciemnościach ładny kawałek jakąś błotnistą drogą po terenach kolejowych zanim dotarłem z powrotem do asfaltu.

Udana wycieczka, czasem warto tak gdzieś spontanicznie skręcić :)

Zaliczone szczyty:
Bukowina 284,3

Takie ładne drzewo wycięli na Plantach :(
Takie ładne drzewo wycięli na Plantach :( © Pidzej
To był bardzo okazały jesion
To był bardzo okazały jesion © Pidzej
To tu skręciłem
To tu skręciłem © Pidzej
Póki co jechało się bardzo sprawnie
Póki co jechało się bardzo sprawnie © Pidzej
Jedna z wielu kładeczek na Rudawie
Jedna z wielu kładeczek na Rudawie © Pidzej
I jeden z mostów
I jeden z mostów © Pidzej
Nad Rudawą
Nad Rudawą © Pidzej
W tle blokowiska Bronowic
W tle blokowiska Bronowic © Pidzej
Kawałek dalej
Kawałek dalej © Pidzej
Chwilowo się zachmurzyło
Chwilowo się zachmurzyło © Pidzej
I zaczęło kropić
I zaczęło kropić © Pidzej
Pierwszy jaz. Jak widać przejścia brak
Pierwszy jaz. Jak widać przejścia brak © Pidzej
Przeprawiłem się więc na drugą stronę
Przeprawiłem się więc na drugą stronę © Pidzej
Po lewej stronie
Po lewej stronie © Pidzej
Droga jeszcze przypomina drogę
Droga jeszcze przypomina drogę © Pidzej
Która prowadzi do zakładów wodociągowych
Która prowadzi do zakładów wodociągowych © Pidzej
Dalej już korytem
Dalej już korytem © Pidzej
Dalej już korytem
Dalej już korytem © Pidzej
Ujęcie wody
Ujęcie wody © Pidzej
Ujęcie wody
Ujęcie wody © Pidzej
Ujęcie wody
Ujęcie wody © Pidzej
Znowu na wale
Znowu na wale © Pidzej
Podchodzący do lądowania samolot
Podchodzący do lądowania samolot © Pidzej
Drugi stopień wodny
Drugi stopień wodny © Pidzej
Pod mostem na ekspresówce
Pod mostem na ekspresówce © Pidzej
Ścieżką, na drugim brzegu rzeki
Ścieżką, na drugim brzegu rzeki © Pidzej
Kładeczka
Kładeczka © Pidzej
To już właściwie Zabierzów. Kawałek dalej zawróciłem
To już właściwie Zabierzów. Kawałek dalej zawróciłem © Pidzej
Skała Kmity
Skała Kmity © Pidzej
Wdrapałem się kawałek do góry
Wdrapałem się kawałek do góry © Pidzej
Na takie fajne wzgórze :)
Na takie fajne wzgórze :) © Pidzej
W dole zbiorniki ujęcia wody, obok których jechałem
W dole zbiorniki ujęcia wody, obok których jechałem © Pidzej
Bukowina 284,3m n.p.m
Bukowina 284,3m n.p.m © Pidzej
W drugą stronę widok na lotnisko
W drugą stronę widok na lotnisko © Pidzej
Terenowy zjazd
Terenowy zjazd © Pidzej
Koło S52
Koło S52 © Pidzej
Chyba wiosna :)
Chyba wiosna :) © Pidzej
Takie tam. Rząska
Takie tam. Rząska © Pidzej
Błądzenie koło torów kolejowych
Błądzenie koło torów kolejowych © Pidzej
Błądzenie koło torów kolejowych
Błądzenie koło torów kolejowych © Pidzej
Wreszcie można się przedostać na drugą stronę
Wreszcie można się przedostać na drugą stronę © Pidzej

NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 25%
WYSOK MAX: 274
14.10 - 19.25
0,4l
czekolada
Serwis: pompowanie opon, smarowanie łańcucha, wymiana baterii w tylnej lampce


Kategoria > km 050-099, Serwis, Terenowo

Miasto

d a n e w y j a z d u 54.48 km 2.00 km teren 02:56 h Pr.śr.:18.57 km/h Pr.max:42.50 km/h Temperatura:7.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:188 m Kalorie: kcal Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Sobota, 11 marca 2017 | dodano: 20.03.2017



Miało być do Bochni ale zimny wiatr w połączeniu z osłabieniem po przeziębieniu poskutkowały taką tylko przejażdżką po mieście.


Kawałek po wale Wiślanym


Kładka technologiczna i EC w Łęgu


Ślepa uliczka

NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 4%
WYSOK MAX: 241
14.50 - 18.15
2 banany


Kategoria > km 050-099, Terenowo