Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Szczyt czerwiec (zbiorówka)

d a n e w y j a z d u 1273.40 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Poniedziałek, 1 czerwca 2026 | dodano: 04.06.2026



https://photos.app.goo.gl/YDBsWbZVNNJQCrpW9

Nie muszę dzielić na mniejsze wpisy, bo jakiś głupek dodał zbiorówkę prawie 2000km i to ona wisi na głównej...

1.06 70,9km Niby dzień Dziecka, ale dniówka taka se. U/S/B. Dużo po Ruczaju/Klinach. Wiozłem chyba z 10km zakupów 10km na Rudzaj z murzyńskiego marketu... Myślałem że mi plecy odpadną. Potem jeszcze paczkę z laptopem.
2.06 65,1km Letnia dniówka na U/S/B/W
3.06 56,8km Burzowo-deszczowa dniówka na U/S.
8.06 86,8km Dniówka na Uberze, lato w pełni
9.06 62,3km Dziś Uber+Glovo. Na dalekim Ruczaju zaatakowała mnie burza, ledwie zdążyłem się schronić pod Leroyem, Jako że nie chciało przestać padać, powrót do domu w ulewie/w deszczu. Wziąłem 2x Sushi po drodze, jedno nie dojechało suche ;)
11.06 72,2km Uber/Stuart Po deszczach zostały ino chmury, i ochłodzenie do 15 stopni. Wiozłem jakieś odciski dentystyczne na Uber paczce.
12.06 81,6km Dniówka U/S. Pogoda się polepsza. Tak z ciekawości wziąłem udział w krakowskim nocnym przejeździe rowerowym. Nie wiem po co są te wszystkie przejazdy, masy krytyczne, i inne głupoty. Ostatni raz brałem udział w takiej imprezie kilkanaście lat temu (2011?), więc raz na kilkanaście lat nie zaszkodzi się przejechać ;) Ale nie jest to ani mądre ani bezpieczne. Widziałem 3 gleby, a w przecież w całym peletonie na pewno było ich więcej. W tym jeden chłop zajebał banią w asfalt. Bo nie miał lampki, i nie zauważył niskiego czarnego separatora na jezdni. Kasku też oczywiście nie miał, bo po co.
13.06 81,1km Dziś Uber, dużo po New Hucie. Znów powrót w deszczu, a rower dopiero co umyty...
14.06 72,6km Deszcze niespokojne, mały wał szkwałowy, ulewy, tęcza, Słońce, zwariowana pogoda. Z plusów kurs za 75zł na Uberze ofc.
15.06 66,6km Znów wichry, potem ulewa, a potem rozpogodzenie. Na koniec dnia fajny kurs zjazdowy do Wieliczki na Uber za 40zł.
16.06 62,1km Pogoda się stabilizuje. Za to pomylony kurs na Stuart. Na Stuarcie supportu praktycznie nie ma, więc musiałem chłopu zwrócić 50zł. A ja sobie zjadłem to gówno z KFC. W sumie niewielka strata, bo i tak chciałem zjeść coś ciepłego.
17.06 47,5km Ino tyle, bo mam dość, muszę dychnąć...
22.06 67,0km W/U Po burzy, ale dalej porno i dusno, zwariowana pogoda
23.06 80,5km U/B Gorrąca i fajna dniówka, wreszcie bez burz :)
24.06 72,9km Piękna pogoda, U/S
25.06 74,1km J.w.
29.06 76,0km Drugi i niestety ostatni dzień mega upału, 38 stopni w Krk. Pośmigałem w tym upale w Uberze, fajne stawki były, kursy po kilka dych :) Chyba kurierzy wymiękli, za gorąco im w zimowych łapawicach i kominiarkach ;) Fajny kurs na Rząskę, pojechałem Młynówką Królewską w cieniu, potem wymiana dętki w upale. Szły jakieś burze ale przeszły bokiem, przez Katowice, Opole.
30.06 77,3km Upałów ciąg dalszy, ale niestety już mniejszy, bliżej 30 niż 40 stopni... Uber, i dalej fajnie płatne kursy.



Wawa 1

d a n e w y j a z d u 207.50 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 23 maja 2026 | dodano: 26.05.2026



https://photos.app.goo.gl/dAra8zFtdtX3P35e8

https://connect.garmin.com/app/activity/22994275037
(na śladzie brak zwiedzania Wawy 90km, i 2 razy na dworzec/z dworca Krk 2x10km)

Lato za pasem, czas więc zwiększyć trochę dystanse oraz ogólnie rozmach wycieczek :) A nie jeździć ciągle wzdłuż Wisły do Oświęcimia. Na pierwszy ogień idzie Warszawa. Tak żeby sobie coś na spokojnie pozwiedzać, czyli wariant z Radomia. Bilety kupione tydzień wcześniej, i tak ledwo się udało. Tak bardzo brakuje miejsc w pociągach Wawa – Krk.
Rowerek narychtowany i spakowany dzień wcześniej. Start o wpół do siódmej, pociąg mam o 7.56. Zdążam z zapasem takim że wciągam jeszcze zapiekanę na dworcu na dobry start. Wychodzą dwa felery. Pierwszy - wziąłem nie te rękawiczko co trzeba, tylko stare, roztegowane... Drugi to siadłem na gumie do żucia. Wkleiło się w spodenki.

*^(*^&*%&.

Podróż do Radomia mija za to spokojnie i przyjemnie. Im dalej na północ tym bardziej zachmurza się, ale tak było też w prognozach, a padać z tego nie powinno. Z ciekawostek podobno jakimś objazdem jedziemy, przez Włoszczową. Oraz w Kielcach łączenie dwóch pociągów w jeden (ten drugi przyjechał z Gliwic). W Radomiu lekkie opóźnionko ale bez tragedii. W Radomiu obieram kurs na Brzózę (nie Brzozę). Jest lekko pod wiatr (też zgodnie z prognozami) ale mimo to jedzie się wybornie. Boczne drogi, mały ruch, spalone Słońcem, pachnące żywicą sosnowe lasy Mazowsza :) Przejeżdżam pod potężną linią WN, która patrząc w jedną stronę prowadzi do majaczącej na horyzoncie ogromnej elektrowni w Kozienicach. A gdzie prowadzi w drugą stronę? Cholera wie, ale jest szansa że w stronę stolicy. Gdy przejeżdżam pod takimi słupami, zawsze zachwyca mnie ogrom tych instalacji. I to że płynie nimi prąd do milionów żarówek, fabryk, latarni ulicznych itp. itd. Z miasteczek docieram do Głowaczowa, a stąd jeszcze bardziej boczną i dziurawą drogą do Magnuszewa. Tu wskakuję na krajówkę, która jest bardziej ruchliwa. Okolice mocno naznaczone przez wojnę, podziwiać można różne wojskowe pomniki i zabytki – takie jak armata (haubica?) oraz czołg T-34. Krajobraz zmienia się z lasów na morza sadów owocowych, z który słynie Mazowsze. A ja jestem coraz bardziej głodny. Wypatruję kebaba ale nic takiego nie ma w miejscowościach, które mijam. Dopadam zatem sklep i ratuję się suchym prowiantem. W Piasecznie wciągam upragnionego kebsa. Powoli zbliża się zmrok, do Wawy (tablicy WARSZAWA) dociągam chyba punktualnie o zachodzie Słońca. Warszawa jak to Warszawa, odległości ogromne. Zanim dojadę do centrum to 15km trzeba nakręcić… Jakieś tam małe zakupy na noc i rozpoczynam nocne, a potem dzienne zwiedzanie. Głównie to co zawsze, Śródmieście, PKiN, drapacze chmur, Praga, kręcę się w kółko… Jakoś nie mam pomysłu ani sił na coś bardziej ambitnego. Noc jest ciepła i bardzo imprezowa (sb/ndz). Zawsze nie mogę się nadziwić jakie to wszystko w tym mieście jest ogromne, przeskalowane, w porównaniu do Krakowa. Np. takie mosty w Krk mają max 150m długości, te w Wawie kilkaset metrów do kilometra… Nie wspominając o wysokości, którą muszą osiągać, aby wspiąć się na Skarpę Wiślaną. Biurowce, wieżowce to już w ogóle inna liga. Ogólnie to wszystko takie piękne, potężne, dumne i wspaniałe z jednej strony. Z drugiej strony to nie wiem czy bym się odnalazł w takim mieście. Nawet z moją formą, przemieszczać się po takim mieście na rowerze… Chyba wolę mój ciasny, śmierdzący i wypierdziany Kraków ;) Nie wspominając o górach na rzut beretem :) Na takich właśnie rozkminkach mija mi to zwiedzanie. Wciągam zapiekankę od Lussi, i podwójną jajecznicę w barze mlecznym. Zaszywam się w krzaczorach na wschodnim brzegu Wisły, żeby dokonać ablucji. Za pomocą 2/3 paczki mokrych ręczniczków zmywam z siebie większość brudu i smrodu. Żeby jako tako prezentować się w pociągu. Plus czyste ciuchy ofc. Siedząc pod mostem Świętokrzyskim (też ogromnym) podziwiałem sąsiedni most kolejowy. Jak te pociągi tam nakurwiają! W sensie ile ich tam jeździ!!! Dosłownie pociąg za pociągiem, po 2-3 pociągi na minutę chyba!!! Miałem jeszcze jechać na zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza, ale brakło sił i chęci. Posiedziałem, pokimałem sobie trochę na ławeczkach w parkach. Na koniec pozwiedzałem sobie przejścia podziemne w okolicach dworca. No tam to się można zgubić, prawdziwy labirynt łączący dwa dworce kolejowe, metro, biurowce i kto wie co jeszcze. Na dworcu jak to dworcu, czasem podejdzie jakiś typ i czegoś chce. Tak było i tym razem. Koleś mówi że mu plecak ukradli z telefonem, laptopem, nie ma pieniędzy nie ma nic. Rodzice w Pradze, jakiś hostel mają w Krk, chce żebym mu kupił bilet do Pragi (260zł) to mi odda pieniądze. I że jest zawodnikiem MMA i pojechał do Warszawy podpisać kontrakt... Kurwa czy ja wyglądam na 6-latka żeby mi bajki opowiadać?! Powrót PKP niestety w standardzie „Bangladesz”. Za krótki na takie trasy 4-członowy Flirt z za małą ilością miejsc, za małą ilością wieszaków na rowery (zamocowanych tak że rowery blokują przejście). Klimatyzacja nie działa, w środku temperatura równa tej na zewnątrz, tj. 27 stopni i mała ilość tlenu w powietrzu, delikatnie rzecz ujmując… Pociąg przepełniony, siedzenie na podłodze, bolą nogi. Pociąg wraz ze zbliżaniem się do Krakowa wlecze się coraz bardziej, coraz częściej staje, jedzie 20km/h, uj wie o co chodzi. Ale o dziwo to jest rozkładowo tak, jedzie prawie 5 godzin. W Krk przed 19tą. Zdążam jeszcze na referendum.

Udana wycieczka, Wawa zawsze spoko, lubię się poszwędać na rowerze po stolicy. A do przygód z PKP jestem przyzwyczajony ;)

6.35 (sb) - 19.50 (ndz)


Kategoria > km 200-249, Powrót pociągiem

Przejażdżka bez celu

d a n e w y j a z d u 101.80 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Niedziela, 3 maja 2026 | dodano: 16.05.2026



https://photos.app.goo.gl/cuJsvrs8qdDVVNbA6

https://connect.garmin.com/modern/activity/22754456943

Wyszedłem trochę późno, i nie miałem za bardzo pomysłu na wycieczkę. Ostatecznie wyszło takie kręcenie się po okolicy. Najpierw na centrum, jakieś pochody 3-majowe. Potem Młynówką Królewską do Mydlnik, brzegiem Lasu Wolskiego, obok zalewów w Kryspinowie dotarłem do Tyńca. Piękna letnia pogoda, tak że w Tyńcu mnóstwo rowerzystów, kamperowiczów i innych pływaków. Kładką na drugi brzeg Wisły, kawałek Velo wzdłuż Kanału Łączańskiego. Potem na drugi prom, i bokami w stronę miasta. Trochę gravelowania (to teraz modne) na szosówce, i znów Tyniec, i domu po wale wiślanym.

11.05 - 22.20


Kategoria > km 100-149

Tam gdzie zawsze :)

d a n e w y j a z d u 189.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 2 maja 2026 | dodano: 16.05.2026



https://photos.app.goo.gl/boPRwwB5U4XZWvyy6

https://connect.garmin.com/modern/activity/22743081031

Czyli przejażdżka do Oświęcimia :) Rowerek po wiosennym remonciku - linki, pancerze, klocki, owijka itp. Tak że jedzie się przyjemnie, zwłaszcza przednia przerzutka ładnie chodzi oraz bardzo przyjemna w dotyku jest nowa owijka. Pogoda piękna, mnóstwo rowerzystów, zwłaszcza w bliskich okolicach Krakowa. Do Oświęcimia można dojechać szlakami rowerowymi na 100 różnych sposobów. Dziś obrałem wariant: z początku za WTR, potem na drugi (patrząc od Krk) rzadko odwiedzany prom. Wody malutko, Wisła bardzo wąska. W Łączanach nazad na południowy brzeg rzeki. Docieram do Zatora, wciągam w Żabce pizzę, i się zastanawiam. Czy z powrotem, czy atakować Oświęcim? Wieje w plecy, stanęło na Oświęcimiu. Były jak zawsze mocne akcenty, pościgi i wyścigi. W Oświęcimiu małe zwiedzanko bulwarów Soły, i nazad. Aby przyspieszyć, na Zator kurs DK 44. W Zatorze znów hop na szlaki rowerowe. Trochę tu pobłądziłem, ale to dobrze, bo przez przypadek dotarłem w ciekawe miejsce. Kopiec Grunwaldzki. Nie taki rzecz jasna okazały, jak krakowskie kopce, może ma kilka metrów wysokości. Obok fajna wiata odpoczynkowa w cieniu topoli. Trochę się tam zasiedziałem, tak że na wałach Wisły złapał mnie wieczór, i niezły chłód, koło 5 stopni. Jak zwykle zatem w Tyńcu ekakuowałem się z nadwiślańskiego wału na szosę, i nią dotarłem do Krakowa.

8.30 - 00.35


Kategoria > km 150-199

Szczyt maj (zbiorówka) cz. III/III

d a n e w y j a z d u 564.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Piątek, 1 maja 2026 | dodano: 04.06.2026


Kategoria Zbiorówka :(

Szczyt maj (zbiorówka) cz. II/III

d a n e w y j a z d u 564.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Piątek, 1 maja 2026 | dodano: 04.06.2026


Kategoria Zbiorówka :(

Szczyt maj (zbiorówka) cz. I/III

d a n e w y j a z d u 564.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Piątek, 1 maja 2026 | dodano: 15.05.2026


Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty...

https://photos.app.goo.gl/mJYx36C9W4G6kzHaA

1.05 62,9km ciepło, coraz cieplej. Mały ruch w interesie, ale trochę zarobione na U/W/B
4.05 72,6km Lato! Pierwszy ciepły wieczór w tym roku :) Tak ciepły, że można przycupnąć wieczorem w parku po robocie, i wypić zimne piwko, ze wskazanie na dwa. Co też niniejszym  uczyniłem :) Z ciekawostek wiozłem dziś na Uber przesyłce gipsowy odcisk szczęki. Czy jak to się tam nazywa. Trochu strach, co będzie jak uszkodzę? Zapakowany tylko w worek strunowy.
5.05 76,2km Lata ciąg dalszy. Ciepły wieczór jak wczoraj. Pojeżdżone na wszystkim, tj. Uber/Stuart/Wolt/Bolt/Glovo. Ostatnio Glovo i Wolt jakoś idą w odstawkę. Na Glovo nie lubię konieczności akceptowania wszystkiego, a na Wolt chujowej apki. Tak że ostatnio głównie Uber + Stuart, czasem wspomogę się Boltem.
6.05 65,8km Dniówka S/U/B. Mini burza.
7.05 67,0km Mały deszczyk sztuk: 2. A po deszczykach ochłodzonko, i zachmurzonko. U/S/B.
8.05 75,3km No i po lecie, taka bardziej wiosna. U/S/W.
9.05 77,0km A dziś to już długie spodnie. S/U/G/B. Dużo po Ruczaju.
10.05 76,0km Ładny dzionek na U/S/B. M.in. Górka Narodowa.
11.05 45,2km Pół-dniówka, bo po południu deszcz. U/S.
12.05 63,1km Dniówka po deszczu. Chłodno i pochmurno. U/S.
13.05 69,8km Zimny maj, zimny kraj. Dostawa na ulicę Malutką :DDD S/U/B
14.05 60,0km Trochę cieplej, ale to ciągle nie to. S/U/B.
15.05 60,3km Dziś przelotne deszcze, na zmianę chmurzyska i Słońce. Wieczorem piękny pomarańczowy zachód Słońca. Bez potrzeby skierowałem się kursami do Prokocimia/Bieżanowa/Wieliczki (Uber). Tak krajoznawczo wyszło.
18.05 91,0km Bardzo dobra dniówka, głównie Stuart. Wysokie mnożniki, popadujący mały deszczyk po deszczowym weekendzie, pierwsze przejaśnienia. Zasyfiony świeżo umyty rower.
19.05 83,4km Ładna pogoda, ale wieczór jeszcze chłodny. G/U/S/B
20.05 64,6km Pogoda ładna, ale dniówka słaba. Bez sensu jazda na Wolt, bez sensu wycieczka do Wieliczki na Jaworową, ogólnie nic nie szło. U/S/W
21.05 74,7km Dziś dniówka na S/U. Dwie ulewy, z czego w pierwszej jechałem :) Bo miałem stygnące zamówienie w torbie, płatne gotówką przy odbiorze ;) Wymyło mi całkiem olej z łańcucha, musiałem dokupić...
22.05 64,2km Dziś krócej, bo jutro wycieczka do Wawy. A dziś dwie mini wycieczki: do Skotnik, i do Mydlnik :) Co kilka km dopompowywałem koło tył, pierdolca prawie dostałem...
26.05 88,3km Letnia i dobra dniówka na U/S/W
27.05 86,1km Ciepła i wietrzna dniówka na S/U/G
28.05 69,9km Słaba dniówka na U/S/B. Słabe stawki na Uberze, rzędu 2-2,5zł/km. Trochę na północ, w stronę Zielonek, wieczorem nad Zalew Nowohucki. Ładnie tu.
29.05 77,5km Około, bo znowu zawieszony licznik... Dużo po N. Hucie, a nawet wycieczka do Raciborowic (za Hutę). U/S. Jeżdżenia dużo, ale pieniędzy mało, bo znowu Uber 2zł/km...
30.05 57,0km Znowu km przybliżone... Krótka dniówka po opadach deszczu, i zakupy w M1. Kupiłem nowy licznik Profex za 30zł, bo mnie zaraz chuj strzeli...
31.05 65,9km Wypogadza się i ociepla, dniówka na U/S/B. Wycieczka na Ruczaj.


Kategoria Zbiorówka :(

Do Oświęcimia pod wiatr

d a n e w y j a z d u 176.50 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 25 kwietnia 2026 | dodano: 30.04.2026



https://photos.app.goo.gl/9Tnw65TPUmXVFaZC9

https://connect.garmin.com/modern/activity/22662000462

Nie mając pomysłu na wycieczkę znowu poleciałem do Oświęcimia. Oczywiście dziś znów innym wariantem. Jest tyle tych tras rowerowych tam i promów że można kombinować. A dziś do Oświęcimia jechałem pod MEGA WICHURĘ. Zaraz po wyjeździe z Krakowa na wał wiślany wicher pokazał co potrafi. I do tego jeszcze załączył mi się w głowie tryb rywalizacji i robiłem jakieś mniej lub bardziej udane wyścigi z rowerzystami. Wiadomo, niedzielnych rowerzystów łykam wszystkich. Ale w okolicach Łączan przez 6 km ścigałem się z prawdziwym kolarzem, prawie wyplułem płuca a ostatecznie i tak przegrałem. Straciłem na to mnóstwo sił ale trening był niezły. Promem w Przewozie kosztem 1zł przepłynąłem na północny brzeg Wisły, i do Oświęcimia jadę za trasą WTR. Nie lubię tutaj pewnego odcinka, przez kilka km trzeba się tłuc szutrem. Na ostatnich km przed Oświęcimiem to już duło tak, że w dolnym chwycie, sporym wysiłkiem, jechałem 15-16km/h... W Oświęcimiu w nagrodę wciągam wielką zapiekanę tam gdzie zwykle. Przejazdem zwiedzam jakieś blokowiska, nawet ładny ten Oświęcim. W drogę powrotną do Zatora poleciałem krajówką, 44ką. "Poleciałem" to jest dobre słowo, gdyż prędkości z wiatrem osiągałem tu znaczne, 30-40-50km/h :) Długo się tą wichurą w plecy jednak nie nacieszyłem, gdyż jak wiadomo wieczorem wiatr z reguły cichnie. Także od Zatora, powrót szlakami rowerowymi turystycznym tempem, zmęczenie znaczne. Tym samym promem przepłynąłem znów na północny brzeg, i potem przez lasy, i stopień wodny w Łączanach znów na brzeg południowy. W Łączanach wciągam bonusową pizzę w Żabce. Nowy smak, Tex-Mex, lekko ostra, weszła pięknie :) Do Tyńca wróciłem po śladzie. W Tyńcu zmęczenie tak duże że musiałem się wspomóc energolem i batonikami w Żabce, na szczęście zdążyłem gdyż dochodziła 23cia. Już nie chciało mi się wracać na wał wiślany, tylko do Krk główną szosą. Tam bliskie spotkanie z dzikiem :) Nieźle się wystraszyłem, na szczęście chrumknął i uciekł w swoją stronę...

8.45 - 00.20


Kategoria > km 150-199

Test MTB 2!

d a n e w y j a z d u 36.50 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Niedziela, 19 kwietnia 2026 | dodano: 19.04.2026



A dodam to jako osobny wpis, nie będzie tego w zbiorówce :) A dziś w ramach rozjazdu, pośmigałem trochę po Lasku Wolskim i potestowałem MTB po małych zmianach:
- tylne koło przeciągnięte na szprychach i wypośrodkowane. Opona 2,25" siedzi jak złoto na 17mm obręczy :) A i odrobinę więcej luzu ma opona względem dolnych widełek jak się ją założy na tak wąską obręcz. Szeroka guma na tyle jednak być musi. 2,1" to nie to samo co 2,25" :)
- dołożone gąbeczki olejowe w widelcu, nasączone olejem 15W, dołożone odrobinę ciśnienia w komorze powietrznej. Widelec teraz jest bardzo czuły a jednocześnie nie zapada się :)
A w ramach testu podjechałem szlakiem pod ZOO, potem kawałek kamienno-wapiennym szlakiem pod kopiec, i zjechałem również terenem moją ulubioną terenową ścieżką. Kiedy ja tu ostatnio jechałem?! W 2024?! Wiatrołomy dawno uprzątnięte. Jednak chyba jakieś ulewy zmieniły ukształtowanie terenu na jednym fragmencie, tak że bałem się puścić w dół... Objechałem alternatywnym, łagodnym wąwozikiem... Albo po prostu się starzeję? Przecież ja kilkanaście lat temu śmigałem w dół po tych uskokach na MTB na kołach 26" i semislickach 2"...

https://photos.app.goo.gl/9gUoisKs6VQ47S3B9

https://connect.garmin.com/modern/activity/22585495882


Kategoria Terenowo

Wzdłuż Wisły na zachód :)

d a n e w y j a z d u 135.40 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 18 kwietnia 2026 | dodano: 20.04.2026



https://photos.app.goo.gl/NcKVW3JB1TiWJjhz5

https://connect.garmin.com/modern/activity/22575634937

Nie byłem jeszcze w pełni dyspozycji po chorobie, więc takie leniwe kręcenie WTR, Velo Skawa, Doliną Karpia i innymi szlakami mi wyszło. 3 razy przepłynąłem się promami, w tym 2 razy tym samym, w Przewozie. Do Oświęcimia nie dotarłem, dotarłem za to do Zatora. Wciągnąłem tam pizze w Żabce. Wiosna rozkwita, słonko przygrzewa, ale wieczór dziś chłodny.

10.10 - 23.15


Kategoria > km 100-149