> km 150-199
| Dystans całkowity: | 14685.29 km (w terenie 444.50 km; 3.03%) |
| Czas w ruchu: | 268:27 |
| Średnia prędkość: | 16.70 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.30 km/h |
| Suma podjazdów: | 59000 m |
| Liczba aktywności: | 86 |
| Średnio na aktywność: | 170.76 km i 10h 19m |
| Więcej statystyk | |
Pasmo Łososińskie
d a n e w y j a z d u
163.93 km
15.00 km teren
10:37 h
Pr.śr.:15.44 km/h
Pr.max:59.50 km/h
Temperatura:33.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2098 m
Kalorie: kcal
Rower:Nawijacz asfaltu/szlakopomykacz własnej roboty (archiwalny)
Na pomysł zaliczenia Pasma Łososińskiego wpadłem niedawno - w czasie powrotu z Piwnicznej. Było je pięknie widać w całej okazałości z drogi (DK28).
Wyjazd przed świtem, punkt 3. Zapowiadają burze a te są zwykle po południu więc trzeba się spieszyć. Śniadanie w Wieliczce - zjadam banany, bo mi ciążą w plecaku. Droga do Gdowa fajna - pusta i pagórkowata. Świtać zaczyna gdzieś w okolicach Łapanowa. Wschód Słońca jednak jakiś taki niemrawy, ni to chmury ni mgła. Dalsza droga trochę ciężka, bo górzysta. Po drodze coś co mnie bardzo niepokoi - miejscami żółte liście na drzewach (głównie lipach) oraz całkowicie pożółkła topola! Czy to już jesień czy tylko skutki suszy? Asfaltowa dojazdówka liczy dziś ponad 50km i kończy się w Limanowej. Myślałem czy by nie wjechać jeszcze po drodze asfaltem na Paproć (642,7m n.p.m., taka górka koło Tymbarku) ale rezygnuję, chcę zachować siły na teren. Wjeżdżam więc na zielony szlak. Dość szybko go gubię i muszę wspinać się lasem po zboczu. A dalej szlak ciężki i miejscami fatalnie wyznaczony - w pewnym momencie z 10min przedzierałem się po chaszczach szukając oznaczeń. Dokuczają też trochę muchy (ale nie tak jak ostatnio, na Łopieniu). Jako pierwszy szczyt zaliczam Groń i docieram na przeł. Pod Sałaszem (cywilizacja, kilka domów). Potem obieram niebieski szlak. Ciężki wypych na Sałasz Zachodni a potem, mniej więcej od miejsca gdzie dochodzi czarny pieszy/czerwony rowerowy zaczyna się płynna jazda. Z przyjemnością zaliczam więc 2 najwyższe szczyty pasma Sałasz i Jaworz. Generalnie odcinek Sałasz - Jaworz bardzo fajny na rower. Potem trudny zjazd/sprowadzanie do wieży widokowej a dalej to już fajna jazda aż do końca terenu (na Babiej Górze jest nawet kawałek drogi wylany betonem). Docieram do kapliczki w Skrzętlach-Rojówce i tu kończy się teren, przejazd Pasmem Łososińskim zajął mi ok. 3,5 godz. Generalnie na szlaku nie spotkałem żadnego turysty! I za to właśnie lubię Wyspowy - całe góry dla mnie. Widziałem tylko mieszkańca na przeł. pod Sałaszem i dostawczak / motocykl przy zabudowaniach Babiej Góry. Dalej bocznymi asfaltowymi drogami i zaliczam jeszcze jeden, niewysoki szczyt - Jodłowiec Wielki. Piękne widoki na góry i jez. Rożnowskie. Zjazd terenem na przeł. Św. Justa i jestem na krajówce. Droga raczej nieprzyjemna, co chwilę chce mnie rozjechać jakaś ciężarówka. Chce się więc z niej jak najszybciej ewakuować. Na rondzie koło Czchowa rozmyślam czy jechać na Tarnów -> pociąg czy do Krakowa. Wybieram tą drugą opcję bo młoda godzina a do domu raptem 60km. Krajówkę z ulgą opuszczam w Tymowej. Dalej wojewódzką do Lipnicy Murowanej i boczną na Nowy Wiśnicz a potem to już Bochnia. Upał straszny więc dłuższa przerwa na lody i zimną mineralną. Myślałem czy by nie pojechać przez Puszczę ale ciężko od tej strony trafić na odpowiednią drogę. Pojechałem więc standardowo, brzegiem Puszczy, potem kawałek krajówką i już Niepołomice. No a stamtąd do domu to już rzut beretem. W domu jestem koło wpół do 6. Udana wycieczka, kolejne szczyty wpadły do kolekcji. Obyło się bez burzy a po powrocie okazało się że sił mam jeszcze na jakieś kilkadziesiąt km. To dobrze wróży na przyszłe wycieczki.
Zaliczone szczyty:
Jaworz 917,9
Sałasz 905,4
Sałasz Zachodni 868,5
Sarczyn 762
Groń 743
Babia Góra 728
Przeł. Pod Sałaszem 670
Dzielec 628
Jodłowiec Wielki 482
Przeł. Św. Justa 375
Lipczonka 355
Wschód Słońca jakiś niemrawy © Pidzej
Stare Rybie © Pidzej
Góra Kostrza © Pidzej
Jesień czy co u licha? © Pidzej
Zielonego szlaku początki - ~20% ścianka © Pidzej
Na szlaku © Pidzej
Momentami szlak wyglądał tak © Pidzej
Widoczki © Pidzej
Przeł. Pod Sałaszem © Pidzej
Sałasz Zachodni © Pidzej
Widoczki © Pidzej
Na szlaku © Pidzej
Sałasz © Pidzej
Na szlaku © Pidzej
Jaworz © Pidzej
Jaworz © Pidzej
Wieża widokowa pod Jaworzem © Pidzej
Kapliczka - koniec terenu © Pidzej
Jodłowiec Wielki - zaraz na niego wjadę © Pidzej
Widoczki na jez. Rożnowskie © Pidzej
Przeł. Św. Justa © Pidzej
Zamek Tropsztyn w Wytrzyszczce © Pidzej
Prom na jez. Czchowskim © Pidzej
Wąska i ruchliwa DK 75 © Pidzej
Zapora na jez. Czchowskim © Pidzej
Jez. Czchowskie © Pidzej
Lipnica Murowana © Pidzej
Żniwa © Pidzej
Zamek w Nowym Wiśniczu © Pidzej
Bochnia © Pidzej
RPM: 71
NACHY SREDN: 5%
NACHY MAX: 23%
WYSOK MAX: 888
3.00 - 17.25
14-39'C
5,75l
2 x 7 days, 2 x kapuśniak, 2 x banan, lody
Kategoria > km 150-199, Terenowo, ^ UP 2000-2499m
Dąb Bartek, Kielce
d a n e w y j a z d u
174.29 km
0.00 km teren
09:52 h
Pr.śr.:17.66 km/h
Pr.max:49.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1602 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
Plany na dziś to: Kielce, Dąb Bartek a jak się uda to może i Włoszczowa. Wyjazd o wpół do czwartej, trochę za późno bo brzask już chyba jest. Drogi mokre, chyba padało. Przejeżdżam przez miasto i wskakuję na krajową siódemkę która będzie mi dziś towarzyszyć przez większość drogi. Po wyjeździe z miasta zaczyna świtać. Zimno, zanotowane dziś min. to 2'C! Na szczęście wziąłem czapkę i dwie pary rękawiczek (letnie i zimowe). Pierwsze mijane miasteczko to Słomniki, tutaj na rynku jem śniadanie. W Miechowie również zajeżdżam na rynek. Jadę sobie dalej siódemką, ruch średni, nie jest źle bo z reguły jest asfaltowe pobocze. Aż tu nagle znak, że budowa S7 i utrudnienia na odcinku 20km. No to się wpakowałem, myślę sobie. Okazało się że jednak nie jest tak źle, przez większość czasu jadę po prawej stronie słupków, na oddzielonym i wyłączonym z ruchu pasie. Są jednak zwężenia, tam trzeba uważać zwłaszcza na ciężarówki. Coraz później a wciąż chłodno, raptem kilkanaście stopni. Mijam Wodzisław, osiągam Jędrzejów. Tu standardowo trochę kombinacji aby ominąć ekspresówkę na obwodnicy. Droga wydawało by się płaska wcale taka nie jest, ok. 100m przewyższenia na każde 10km to nie jest płasko. Średnia przez to nie za wysoka (ok. 18,5km/h). Jednak pierwsze 100km przejeżdżam niemalże zgodnie z planem (plan to 6 godzin a zajęło mi to ok. 10 minut więcej). Pierwsze widoki na Góry Świętokrzyskie i na zamek w Chęcinach. Odbijam w lewo na te Chęciny, jeszcze tu nie byłem. Wiedzie tam fajny podjazd a oprócz zamku jest ładny rynek. Padły aku w aparacie więc w kiosku kupuję baterie, nie pojadę przecież bez aparatu. Po dłuższym odpoczynku jadę dalej, dwupasmową DW762, do Kielc już niedaleko. Są i Kielce, tu aby odpocząć sobie od głównych dróg jadę sobie powoli chodnikami. Przebijam się przez centrum i odnajduję drogę na Zagnańsk. Początkowo dziurawa i ruchliwa, prowadząca przez nieciekawe tereny przemysłowe potem zmienia się w przyjemną leśną drogę. Z Kielc do Zagnańska jakieś kilkanaście km. Wciąż chłodno, ledwie 15 stopni. W Zagnańsku odbijam w wojewódzką 750 i koło 13 odnajduję tytułowe drzewo. Oto jest. Dąb robi wrażenie, jak również las podpór pod jego konarami. Jednak nie ma w ogóle liści a przecież połowa maja! Mam nadzieję że jeszcze je wypuści i że nie usechł. Posiedziałem, porobiłem trochę zdjęć i spowrotem do Kielc. W międzyczasie podejmuję decyzję że odpuszczam na dziś Włoszczowę, to jakieś 50km a ja mam już dość na dziś. Dojechać bym dojechał ale nie była by to żadna przyjemność. Pogoda piękna się zrobiła, ponad 20 stopni. Oczywiście wracając do Kielc znowu wpakowałem się na główną drogę, DK 74 :/ Do odjazdu pociągu miałem ok. godzinę więc posiedziałem sobie przed dworcem. Pociąg nie dość że nabity na full to jeszcze miałem problem ze zdjęciem roweru z wieszaka. Usyfiłem smarem z łańcucha ręce, kurtkę i siedzenie :/ Pomimo to udana wycieczka. Na 200ki przyjdzie jeszcze czas. Tylko tej Włoszczowej trochę żal. Średnia trochę spadła przez jazdę po Kielcach i prowadzenie roweru po dworcu, bo tak utrzymywała się na poziomie 18,5 km/h.
Kierunek: Kielce © Pidzej
Słomniki © Pidzej
Miechów © Pidzej
Miechów © Pidzej
Pięknie kwitnący rzepak © Pidzej
Budowa S7 © Pidzej
Wodzisław © Pidzej
Jędrzejów © Pidzej
Jędrzejów © Pidzej
Jakoś udało się ominąć ekspresówkę © Pidzej
Zamek w Chęcinach © Pidzej
Chęciny © Pidzej
Kielce © Pidzej
Kierunek: Zagnańsk © Pidzej
Przyjemna droga © Pidzej
Zagnańsk © Pidzej
Dąb Bartek © Pidzej
Z innej perspektywy © Pidzej
Żeby nie nie było że mnie nie było ;) © Pidzej
Dąb Bartek © Pidzej
Dąb Bartek © Pidzej
Ruiny czegoś chyba w Samsonowie © Pidzej
Kielce © Pidzej
Kielce © Pidzej
RPM: 63
NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 12%
WYSOK MAX: 385
3.30 - 18.45
2-22'C
0,85l
2 czekolady, 5 bananów
Zaliczone gminy: 1
Świętokrzyskie:
Miedziana Góra
Kategoria > km 150-199, Powrót pociągiem, ^ UP 1500-1999m
Znowu GOP
d a n e w y j a z d u
186.16 km
0.00 km teren
11:06 h
Pr.śr.:16.77 km/h
Pr.max:42.00 km/h
Temperatura:17.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1037 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
Trzeci raz próbowałem dojechać do Opola i znów mi się nie udało. Ale po kolei. Wyjazd po 3, po ciemku. Sprawnie przejeżdżam przez opustoszałe miasto niekoniecznie przejmując się czerwonymi światłami. Na przystanku śniadanie (2 x 7days + napój energetyczny). Obieram DK79, która zaprowadzi mnie na Śląsk. I tu mała przygoda, na wyjeździe z miasta zatrzymuje mnie policja za jazdę bez przedniej lampki. Tzn. lampkę mam ale by oszczędzać aku gdy nie ma ruchu wyłączam ją, tak, wiem, głupota. Za późno zauważyłem radiowóz no i mnie złapali. Na szczęście skończyło się na pouczeniu. Interesowali się też oponami ale wytłumaczyłem im że to gładkie semi-slicki. Po wyjeździe z Krakowa zaczyna kropić, na szczęście szybko przestaje. W Krzeszowicach odbijam w bok zaliczyć rynek, do tej pory nie zaliczony. Między Krzeszowicami a Trzebinią zaczyna świtać. Zaliczam również rynek w Trzebini i Chrzanowie. Przede mną nieciekawie wyglądające chmury. Przed Jaworznem zaczyna padać. Staję na przystanku i ubieram foliowe ponczo przeciwdeszczowe, pora je przetestować. Jadę dalej i zaczyna się ulewa a tu nie ma gdzie się schronić. Aż mi dech zapiera z zimna. W końcu chowam się pod jakimś opuszczonym budynkiem. Ponczo działa, tzn. tam gdzie sięga jestem suchy. Ale dolna część rękawów, dolna część część nogawek i buty kompletnie przemoczone. Gdy przestaje padać ruszam dalej, docieram na rynek w Jaworznie i tu znów zaczyna lać, chowam się pod jakimś budynkiem. Próbuję zrobić jakieś ocieplacze na stopy z worków, ale nie zdaje to egzaminu. Gdy przestaje padać ruszam dalej. W sumie przez ten deszcz straciłem 1,5 - 2 godz. i plany dotarcia do Opola przed odjazdem pociągu stają pod znakiem zapytania. Zimno, jakieś 13'C. W Mysłowicach również zaliczam rynek. Docieram do Katowic i tu obmyślam plan co robić dalej. Pogoda niepewna, chyba po prostu pozwiedzam GOP. Gdy dojeżdżam do Chorzowa znów zaczyna lekko padać. W padającym deszczu objeżdżam Park Śląski ringiem rowerowym. Potem trochę błądzę i jadę na Bytom. Na szczęście przestaje padać. W Bytomiu zaliczam rynek i kieruję się na Zabrze. W Zabrzu pytam się o rynek, podobno brak, zaliczam więc w zastępstwie Plac Wolności. Wreszcie zaczyna się wypogadzać. Podejmuję decyzję że jadę do Gliwic. Kawałek jadę DK88 z zakazem dla rowerów. W Gliwicach nieco smutne wrażenie robią zlikwidowane linie tramwajowe, tory jeszcze są ale trakcji już brak. Pogoda piękna się zrobiła, ponad 20'C. Koło 15 jestem na rynku. Mała przerwa i wracam spowrotem do Katowic. Aby nie pobłądzić wracam częściowo po śladzie, nie lubię tak jeździć ale co zrobić. Zabrze, Ruda Śląska, Bytom, Chorzów. I tu mała awaria, zaczynam odczuwać miękkość w tylnim kole. Nie chce mi się łatać dętki więc jadę dalej. Znajduję stację benzynową, próbuję pompować kompresorem ale mi się to nie udaje. Próbuję pompować pompką, ale powietrze ucieka zaworem, może się wykręcił? Co robić, w asyście much zmieniam więc dętkę i pompuję. Strasznie się przy tym usyfiłem i naszarpałem z sakwą. Na dworzec w Katowicach docieram pół godziny przed odjazdem pociągu. Znowu wracam tym samym pociągiem, Regio, odjazd 19.07. Była woda w kiblu więc można było ręce umyć. Do Krakowa przyjeżdżam po 21. Honorowa runda wokół rynku i we mgle wracam do domu. Okazuję się że powietrze znowu uchodzi. Dopompowuję więc nieco aby jakoś się dotoczyć. Pomimo że nie udało się dotrzeć do Opola to wycieczka w sumie udana, Górny Śląsk nigdy mi się nie znudzi.
Niewiele widać, ale to rynek w Krzeszowicach © Pidzej
Rynek w Trzebini © Pidzej
Rynek w Chrzanowie © Pidzej
Zaczyna się chmurzyć © Pidzej
Tutaj częściowo przeczekałem ulewę © Pidzej
Jakaś kopalnia © Pidzej
Rynek w Jaworznie © Pidzej
Rynek w Mysłowicach © Pidzej
Ciekawy hydrant © Pidzej
I fontanna © Pidzej
Śląskie klimaty 1 © Pidzej
Katowice © Pidzej
Galeria Skarbek © Pidzej
Park Śląski © Pidzej
Rzeźba Żyrafa © Pidzej
Kolejka linowa Elka © Pidzej
Brama ogrodu zoologicznego © Pidzej
Inna rzeźba © Pidzej
Park Śląski © Pidzej
Ring rowerowy w Parku © Pidzej
Elektrociepłowna Chorzów Elcho © Pidzej
Śląskie klimaty 2 © Pidzej
Jakiś bunkier © Pidzej
Rynek w Bytomiu © Pidzej
Opera Śląska w Bytomiu © Pidzej
Chyba Zabrze © Pidzej
Plac Wolności w Zabrzu © Pidzej
Tory kolejowe © Pidzej
Ładny wiadukt © Pidzej
Rynek w Gliwicach © Pidzej
Gliwice © Pidzej
Zlikwidowane tramwaje w Gliwicach © Pidzej
Tramwaj techniczny © Pidzej
Tramwaj techniczny © Pidzej
Tramwaj techniczny © Pidzej
Ciekawy kościół © Pidzej
Awaria (kapeć) © Pidzej
Dworzec w Katowicach © Pidzej
Powrót pociągiem © Pidzej
RPM: 69
NACHY SREDN: 1%
NACHY MAX: 8%
WYSOK MAX: 321
3.15 - 22.10
1,05 l
6 bułek z pasztetem, 6 bananów, 2 x 7 days, pierniki, duża czekolada, Prince Polo, baton energetyczny
Zaliczone gminy: 0
Kategoria > km 150-199, Powrót pociągiem, ^ UP 1000-1499m
Nowy Sącz, Tarnów
d a n e w y j a z d u
195.27 km
0.00 km teren
12:03 h
Pr.śr.:16.20 km/h
Pr.max:59.00 km/h
Temperatura:33.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1662 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
Wycieczka zaplanowana tak aby wracać pociągiem, bo dawno nim nie jechałem. Wyjazd po 3, po ciemku. Koło Gdowa zauważam że moja tylnia lampka ledwo świeci - baterie padają. Co tu robić, z duszą na ramieniu jadę dalej i zjeżdżam na pobocze gdy mija mnie jakiś samochód. Na szczęście za Gdowem zaczyna świtać. Za Łapanowem odbijam z wojewódzkiej w boczne drogi, które zaprowadzą mnie do krajówki na Sącz. Po drodze mnóstwo sadów owocowych, królują jabłka i śliwki. W Tęgoborzy efektowny zjazd serpentynami nad jez. Rożnowskie. Nowy Sącz zdobywam koło 9, zakupy (woda), trochę błądzenia i odpoczynek na ładnym rynku. Z Sącza wyjeżdżam DK28, kierunek: Grybów. Po drodze trochę górek. W Grybowie odpoczynek na ryneczku koło imponującego kościoła i skręcam w wojewódzką na Tarnów. Od Bobowej (wracałem stąd w zeszłym sezonie pociągiem) jadę nieznaną mi jeszcze drogą. Bardzo ładna, wije się wzdłuż niej linia kolejowa. Przed Ciężkowicami mijam rezerwat Skamieniałe Miasto, kusi żeby go pozwiedzać ale nie będę się pakował z rowerem w te skałki, podziwiam więc tylko to co widać z drogi. W Ciężkowicach odpoczynek w malutkim parku. W Tuchowie kupuję zapas wody (2 x 1,75l), później okazuje się, że niepotrzebnie tak dużo. Schładzam się też w rozstawionej na rynku kurtynie wodnej. Przed Tarnowem trochę urozmaicających drogę górek i lasów. Do Tarnowa docieram po 17. Początkowo planuję pozwiedzać miasto i powrót pociągiem o 21.44. Co ja tu będę jednak robił przez 4,5 godziny. Zmieniam więc plany, wrócę wcześniejszym (odjazd 19.31). Jadę obwodnicą na wschód, potem przez centrum na dworzec, by kupić bilety. Odpoczywam jeszcze trochę koło rynku i akurat minęły te 2 godzinki. Przejazd pociągiem bez przygód. Udana wycieczka.
Ładny kościół, nie pamiętam już gdzie © Pidzej
Park maszyn © Pidzej
Zassało drogę © Pidzej
Sady owocowe © Pidzej
Na przystanku © Pidzej
Efektowny zjazd nad jez. Rożnowskie © Pidzej
Nowy Sącz zdobyty © Pidzej
Ratusz w Nowym Sączu © Pidzej
Odpoczynek pod kasztanowcem © Pidzej
Krajówką na Grybów © Pidzej
Grybów © Pidzej
Imponujący kościół w Grybowie © Pidzej
Grybów © Pidzej
Bobowa © Pidzej
Skałki przed Ciężkowicami © Pidzej
Skałki przed Ciężkowicami © Pidzej
Ratusz w Tuchowie © Pidzej
Zapas wody © Pidzej
Nie pamiętam już gdzie © Pidzej
Przerobiony zakręt na większy promień © Pidzej
Obsadzona kwiatkami droga © Pidzej
Ratusz w Tarnowie © Pidzej
Dworzec w Tarnowie © Pidzej
RPM: 69
NACHY SREDN: 2%
NACHY MAX: 9%
WYSOK MAX: 506
3.05 - 22.25
4,55 l
6 bułek z pasztetem, 5,5 banana, pierniki, 3 wafelki, czekolada
Zaliczone gminy:
Małopolskie: 7
Trzciana
Żegocina
Iwkowa
Kamionka Wielka
Ciężkowice
Gromnik
Tuchów
Kategoria > km 150-199, Powrót pociągiem, ^ UP 1500-1999m
Przełęcz Ostra
d a n e w y j a z d u
176.67 km
0.00 km teren
10:42 h
Pr.śr.:16.51 km/h
Pr.max:62.00 km/h
Temperatura:33.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2084 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
Plan na dziś to niby Gorce. Jednak w trakcie jazdy doszedłem do wniosku że nie ma sensu się tam pakować z sakwą i bez hydraulicznych tarczówek. Zmiana planów, może Nowy Sącz? Na przeł. Wierzbanowskiej odbijam więc na Skrzydlną. NS to jednak trochę daleko więc podejmuję decyzję że jadę na przeł. Ostrą (821m n.p.m.). W Limanowej szukam więc odpowiedniej drogi. Są tutaj rozgrywane rajdy samochodowe, więc na serpentynach są charakterystyczne biało-czerwone tarki z ułożonych krawężników. Podjazd idzie ciężko, za to w nagrodę piękny zjazd aż do Kamienicy. Tam dłuższy odpoczynek i przyglądanie się codziennemu życiu lokalesów. Teraz czeka mnie jeszcze jeden męczący podjazd, na przeł. Przysłop (750m n.p.m.) i piękny zjazd do Mszany. Tutaj odpoczywam trochę w mało zadrzewionym "parku". Potem wojewódzką do Lubnia, rzadko jeżdżę tą drogą, zawsze to jakaś odmiana. Potem serwisówką wzdłuż Zakopianki do Myślenic. W Myślenicach, na Zarabiu Raba to jedno wielkie kąpielisko. I tu nasuwa mi się taka refleksja. Jez. Dobczyce, położone poniżej Myślenic jest ujęciem wody dla Krakowa, i jest szczelnie ogrodzone, zakaz kąpieli, pływania itp.. I jaki to ma sens skoro powyżej zbiornika wszyscy się kąpią? Z Myślenic powrót bocznymi drogami, trochę pobłądziłem. Udana wycieczka.
Mgły o świcie © Pidzej
Kamieniołom © Pidzej
Rynek w Limanowej © Pidzej
Początek podjazdu © Pidzej
Serpentyny na podjeździe © Pidzej
Rzeka Kamienica © Pidzej
Rzeka Kamienica © Pidzej
Park w Mszanie © Pidzej
Drogą serwisową wzdłuż Zakopianki © Pidzej
Kąpielisko na Rabie powyżej jez. Dobczyckiego © Pidzej
RPM: 68
NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 10%
WYSOK MAX: 791
3.30 - 19.15
5,35l
6 bułek z pasztetem, 6 bananów, 3 wafelki, pierniki
Kategoria > km 150-199, ^ UP 2000-2499m
Przełęcz Kocierska
d a n e w y j a z d u
180.89 km
0.00 km teren
10:39 h
Pr.śr.:16.98 km/h
Pr.max:48.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1521 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
Początkowo plan był taki aby z Kocierza przejechać kawałek szlakiem na górę Żar. Jednak czułem że przez niewyspanie będę musiał skrócić trasę. I tak wyszła niewymagająca wycieczka na Kocierz. Podczas podjazdu trochę pogrzmiało ale nie było burzy. W Andrychowie i Zatorze dłuższe odpoczynki.
Obelisk na przeł. Sanguszki © Pidzej
Most na Skawie w Zembrzycach © Pidzej
Sucha Beskidzka © Pidzej
Potężny masyw Skrzecznego © Pidzej
Łękawica © Pidzej
Na podjeździe © Pidzej
Na podjeździe © Pidzej
U celu © Pidzej
Kocierz © Pidzej
Basenik w górach ;) © Pidzej
Zabytkowa pompa w Andrychowie © Pidzej
Andrychów © Pidzej
Obsadzona pięknymi dębami droga na Zator © Pidzej
Ciekawy kościół w Zatorze © Pidzej
Kierunek: Kraków © Pidzej
Znak straszy ale tak stromo nie było © Pidzej
RPM: 68
NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 11%
WYSOK MAX: 701
4.00 - 19.40
2,8l
5 bułek z pasztetem, 6 bananów, ciastka HIT kokosowe, 4 wafelki, czekolada
Kategoria > km 150-199, ^ UP 1500-1999m
Nowy Targ
d a n e w y j a z d u
174.98 km
0.00 km teren
10:33 h
Pr.śr.:16.59 km/h
Pr.max:59.50 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2116 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
Trasa mniej więcej taka:
Miały być Krowiarki ale wyszedł Nowy Targ. Dobre i to. Rano padało ale potem się przejaśniło. W Nowym Targu odpoczywam godzinę na rynku i spowrotem.
Zakopianką na południe. Pochmurno ale jeszcze nie pada © Pidzej
Drogą serwisową wzdłuż Zakopianki, już pada © Pidzej
Szczebel © Pidzej
Lubień, po lewej trawersująca zbocze Zakopianka © Pidzej
Najwyższy szczyt po lewej to Babia Góra, przed nią na środku pasmo Policy © Pidzej
Zabytkowy kościółek w Piątkowej © Pidzej
Rynek w Nowym Targu © Pidzej
Tatry © Pidzej
Standardowe zdjęcie z Rabki © Pidzej
Standardowe zdjęcie z przeł. Wielkie Drogi © Pidzej
RPM: 71
NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 11%
WYSOK MAX: 794
5.20 - 19.55
Kategoria > km 150-199, ^ UP 2000-2499m
Rabka
d a n e w y j a z d u
175.07 km
0.00 km teren
09:37 h
Pr.śr.:18.20 km/h
Pr.max:61.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1918 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
To miała być ambitna górska trasa (Gorce). Na przeł. Przysłop stwierdziłem jednak że nie dam rady, kondycja jeszcze za słaba. I chyba dobrze zrobiłem bo w dodatku ochłodziło się i zaczęło kropić. Zajechałem tylko do Rabki, trochę odpocząłem i wróciłem do domu. Góry muszą jeszcze poczekać.
Standardowy widoczek z przeł. Wielkie Drogi © Pidzej
"Park" w Mszanie Dolnej © Pidzej
Standardowe zdjęcie z Rabki © Pidzej
Odpoczynek nad rzeką © Pidzej
Standardowy widoczek z przeł. Wielkie Drogi © Pidzej
RPM: 71
NACHY SREDN: 3%
NACHY MAX: 14%
WYSOK MAX: 719
5.10 - 20.00
Kategoria > km 150-199, Nieudane wypady, ^ UP 1500-1999m
Pasmo Lubania
d a n e w y j a z d u
160.00 km
23.00 km teren
10:42 h
Pr.śr.:14.95 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:3000 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
Początek opisu, który zacząłem pisać zaraz po wycieczce, ale mi się odechciało:
W zeszłym sezonie zaliczyłem "główną" część Gorców, tj. rozróg Turbacza a dziś postanowiłem zaliczyć drugą część, czyli Pasmo Lubania. Wyjazd przed świtem, po czwartej. Po drodze to czego się spodziewałem, temperaturowa masakra, za Dobczycami 3 stopnie... W takich warunkach jedyne co można sensownego robić to kręcić pedałami, i to szybko kręcić, żeby nie zamarznąć. Postój urządzam dopiero w Wiśniowej, start po nim nie był zbyt przyjemny. Słońce zaczyna przygrzewać dopiero gdzieś na przeł. Przysłop. W Krościenku melduję się po 11 (na liczniku 105km asfaltu) i wjeżdżam na czerwony szlak. Szczerze mówiąc po tym co wyczytałem na różnych blogach to bardzo obawiałem się tego szlaku. A tu się okazuje że jak na Beskidzkie warunki jest on po prostu łatwy. Takie wysokie góry, a "Beskidzka rąbanka" właściwie nieobecna, korzeni mało a nachylenia przyjemne. Zjazd tym szlakiem byłby szybki i płynny, a i pod górę jedzie się spoko, pchania jest niewiele.
Teraz, prawie rok później ze szczegółów niewiele pamiętam ale najważniejsza jest akcja z osami:
W trakcie szukania jednego ze szczytów mała przygoda - wlazłem w gniazdo os i otrzymałem prawie 10 użądleń :P Bateria w liczniku się wyczerpała więc dane przybliżone. Powrót pociągiem.
Wschód Słońca nad Beskidem Wyspowym
© Pidzej
Pieniny
© Pidzej
Wzdłuż Dunajca, po prawej Gorce
© Pidzej
Na szlak wjeżdżam w Krościenku
© Pidzej
Wyłaniają się Tatry
© Pidzej
Na szlaku
© Pidzej
Baza namiotowa pod szczytem Lubania
© Pidzej
Lubań zdobyty
© Pidzej
Na szczycie
© Pidzej
Widoki z Lubania
© Pidzej
Debili na quadach nie brakowało :/
© Pidzej
Do wyboru, do koloru
© Pidzej
Na szlaku
© Pidzej
Stacja turystyczna Studzionki
© Pidzej
Tatry
© Pidzej
Przeł. Knurowska
© Pidzej
Tatry
© Pidzej
Pieniny, jez. Czorsztyńskie, Tatry
© Pidzej
Pieniny, jez. Czorsztyńskie
© Pidzej
Tatry
© Pidzej
Zaliczone szczyty:
Średni Groń (1225)
Lubań (1211)
Jaworzyna (1050)
Runek (1005)
Runek Hubieński (997)
Kotelnica (946)
Bukowinka (937)
Przeł. Knurowska (846)
Turkówka (835)
Marszałek (828)
Przeł. Przysłop Lubomierski (750)
Przeł. Wielkie Drogi (562)
Przeł. Wierzbanowska (502)
RPM:
NACHY SREDN:
NACHY MAX:
WYSOK MAX: 1186
4.15 - 23.00
3,7l
smarowanie łańcucha
Kategoria > km 150-199, Terenowo, ^ UP 3000-3499m
Pilsko
d a n e w y j a z d u
170.99 km
20.00 km teren
11:10 h
Pr.śr.:15.31 km/h
Pr.max:55.50 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2314 m
Kalorie: kcal
Rower:Mexller Solaris 0.4 (archiwalny)
(końcówka śladu dorysowana ręcznie, bo GPS padł)
Nieplanowana przerwa wypadła :/ Ogarnąłem za to mniej więcej rowerek, co prawda na starej ramie, ale da się jeździć. Kupiłem też nowe oponki - Geax Saguaro 2.2, z których jestem więcej niż zadowolony.
A dziś zdobyłem Pilsko. 1557m n.p.m. To chyba najwyższy legalnie dostępny rowerowo szczyt w Polsce. Było ciężko, ale właśnie czegoś takiego potrzebowałem na "zresetowanie się" i przełączenie z powrotem na rowerowy tryb ;) Wyjazd po ciemku, punkt 4. Dobrze, że wziąłem czapkę pod kask, bo temperatura w dolinach w granicach 6 stopni! W Sułkowicach przerwa na śniadanie, strasznie tam zmarzłem ale na szczęście podjazd na przełęcz Sanguszki pozwala się rozgrzać. Gdzieś w połowie drogi między Suchą a Jeleśnią zimno i wszechobecne mgły ustępują wreszcie Słońcu, które towarzyszy mniej więcej do samego szczytu. Przydługą bo ~100km asfaltową dojazdówkę kończę w Korbielowie zgodnie z planem, po 10 a na szlak wyruszam przed 11. Zielonym szlakiem, biegnącym wzdłuż wyciągu sporo dało by się podjechać ale ja za bardzo nie mam już siły i roweru dosiadam tylko na co bardziej płaskich odcinkach. Na Hali Miziowej obieram czarny szlak, który zaprowadzi mnie na Polski wierzchołek Pilska. No właśnie - ZAPROWADZI, bo po kilkuset metrach szlak staje dęba, a zbocze przybiera 40-50% nachylenie i zaczyna się prowadzenie. Miejscami wygląda to tak: wypchnięcie roweru w przód za pomocą samych rąk - krok w przód - wypchnięcie - krok i tak na zmianę ;) Ludzie dziwnie na mnie patrzyli. Ta masakra kończy się na kopule szczytowej, wąską ścieżką w kosodrzewinie da się sporo podjechać/zjechać. Na najwyższy (Słowacki) wierzchołek jeszcze kawałeczek zielonym i kilka minut po 14 osiągam szczyt, udało się! Za długo tam nie zabawiłem, bo strasznie wiało i zbierały się nieciekawie wyglądające chmury. Zjechałem jeszcze kawałek zielonym (piękny singielek) na Słowację zaliczyć Skalisko (1450) i pora wracać. Na Miziową wracam po śladzie - zjazd wśród kosodrzewiny - sprowadzanie - zjazd po łące pod schronisko. Na powrót do cywilizacji obieram też zielony ale do Sopotni, nie do Korbielowa. I to był świetny wybór, szlak szybki i przyjemny ale pozwalający amortyzatorowi popracować bo trochę kamieni i korzeni jednak jest. Po drodze odbijam ze szlaku zaliczyć jeszcze dwa szczyty: Buczynkę (1205) i Uszczawne (1145). W międzyczasie rozładował mi się drugi komplet aku. Tzn. aparatu już się nie włączy a GPS pokazuje rozładowaną baterię. Włączam więc go tylko od czasu do czasu żeby sprawdzić drogę. Kawałek dalej zgodnie z planem wskakuję na gładką szutrówkę (wyczytałem o niej u kogoś na BS) i tu to już leci się jak po asfalcie. Szosowy zjazd ze Sopotni to przedłużenie tej całej rowerowej ekstazy. Coraz chłodniej i nawet coś tam próbowało kropić ale przestało. Droga do Suchej dłużyła mi się niemiłosiernie, a podjazdy brałem już zakosami (a na jakieś 600m trzeba się tam wdrapać). Po drodze łapie mnie zmrok, na pociąg zdążam z 45 min. rezerwą (odjazd 20.46).
Ktoś pewnie zapyta czy warto się pchać w takie góry na rowerze? Moim zdaniem warto bo wbrew pozorom z Pilska można sporo zjechać, po kolei:
- kilkaset metrów ostrożnej jazdy ścieżką w kosodrzewinie, z fragmentami prowadzenia
- kilkaset metrów sprowadzania
- kilkaset metrów zjazdu po łące na Miziową
- 3,5km fajnego zjazdu zielonym
- 2,5km szybkiego zjazdu szutrówką
Wjazd od strony Polski to faktycznie masakra ale jeśli cały zielony od strony Słowacji jest taki fajny jak odcinek Skalisko - Pilsko to być może jest to idealny szlak na rower, na pewno go kiedyś wypróbuję.
Pomnik w Sułkowicach
© Pidzej
Mglisty poranek
© Pidzej
Most na Skawie w Zembrzycach
© Pidzej
Jeleśnia, prawie setka na liczniku
© Pidzej
Zielonym wzdłuż wyciągu
© Pidzej
Nowe oponki
© Pidzej
Gdzieś po drodze
© Pidzej
Hala Miziowa
© Pidzej
~1300m n.p.m
© Pidzej
Łatwiejszy fragment czarnego szlaku
© Pidzej
Pilsko zdobyte!
© Pidzej
1557m n.p.m
© Pidzej
Zjechałem jeszcze kawałeczek na Słowację - Skalisko (1450m n.p.m.)
© Pidzej
Panoramka, zrobiona w drodze powrotnej
© Pidzej
Babia Góra
© Pidzej
I jeszcze rowerek, potem padły aku
© Pidzej
Zaliczone gminy: 1
Śląskie:
Jeleśnia
RPM: 73
NACHY SREDN: 5%
NACHY MAX: 27%
WYSOK MAX: 1539
4.00 - 22.45
3,6l
Kategoria > km 150-199, Powrót pociągiem, Terenowo, ! Wycieczka Sezonu 2013, ^ UP 2000-2499m





























