Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Wpisy archiwalne w kategorii

> km 100-149

Dystans całkowity:23394.21 km (w terenie 361.00 km; 1.54%)
Czas w ruchu:500:41
Średnia prędkość:18.62 km/h
Maksymalna prędkość:75.00 km/h
Suma podjazdów:88914 m
Liczba aktywności:196
Średnio na aktywność:119.36 km i 6h 10m
Więcej statystyk

Turbacz 2

d a n e w y j a z d u 108.50 km 23.50 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:30.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Niedziela, 26 lipca 2026 | dodano: 30.07.2026



https://photos.app.goo.gl/ZXnnEUuPB3DJ9qi98

https://connect.garmin.com/app/activity/23747327496

Dwójeczka w tytule, gdyż to drugi Turbacz w tym roku :) Trzy Turbacze to był by dobry wynik. Sobota wieczór, szybka decyzja. Jutro 30 stopni i zero szans na burze, zatem to idealna pogoda na wycieczkę w góry. Aby się jednak nie zamęczać, i nie orać asfaltem w dwie strony, podjadę pociągiem do New Targu. Akurat udało się kupić bilet na ostatnie miejsce siedzące z rowerem.

Wyruszam 7.30, pociąg z Krakowa Głównego 8.53. Podróż mija wolno i przyjemnie. Wolno bo 115km w 2 godziny to nie jest rekordowy czas (a pociąg IC, czyli pośpiech). Jedzie z nami też dziwny rowerzysta, który chyba nie wie co to Turbacz, mówi o jakichś asfaltach i szutrówkach :D Pewnie myśli że to jakaś wieś, a nie najwyższy szczyt Górców. Mniejsza jednak o to. W New Targu o 11tej, uzupełniam zapasy i ruszam ostro do góry. A jest co kręcić, zółty szlak jakkolwiek łatwy by nie był, to jednak to są Beskidy, i są kamienie, stromizny i błoto. A "jedynka" u mnie słaba, raptem 30x46. Następny napęd muszę kupić z kasetą 48 albo i 50 bo to nie jest jazda. Co stromsze odcinki podprowadzam, bo to nierówna walka. Błota trochę więcej niż zwykle, wszak były ostatnio deszcze i burze. Ruch turystyczny bardzo intensywny, mnóstwo piechurów, rowerów (głównie zelektryfikowanych) a nawet inne 4 kołowe pojazdy które jadą tam nie wiem czy do końca legalnie. Może tak, a może nie, a może ch*j to wie. Na szczęście dziś zero bandytów na krosach i kładach. 2 godziny i wiaderko potu później jestem na szczycie :) Tzn. prawie na szczycie, bo pod schroniskiem. Tu to już w ogóle tłumy, dawno takich nie widziałem. Wciągam to co zawsze, tj. naleśniki z dżemem +piwko, żeby nie zbankrutować (48zł). Potem końcowy atak na szczyt, pod betonowy obelisk. Jak zawsze podjechane 99% (bez jednego progu z korzeni), a zjechane 100%. Pogoda super stabilna, godzina młoda, czas na zjazd. Oczywiście ulubionym, czerwonym do Rabki :) Tu też bez niespodzianek, dwie kamienno-błotniste strome rynny zaraz za Turbaczem jak zwykle sprowadzam. A potem to już prawie że płynna jazda. Prawie, bo "wieczne kałuże" są za sprawą ostatnich deszczy bardziej rozległe. Jedno małe wodowanie było, prawego buta ;) Na Starych Wierchach zgodnie z odwieczną tradycją międzylądowanie (odpoczynek), i międzytankowanie (piwko) :) Odcinek Stare Wierchy - Maciejowa - Rabka to już z górki na pazurki, tempo ekspresowe. Błota też mniej niż na odcinku Turbacz - Stare Wierchy. Na Maciejowej zajeżdżam pod schronisko, trzeba by je kiedyś obadać i napić się piwka. Ale to już nie dziś, co za dużo to niezdrowo. Szybko lot do Rabki, końcówka szlaku wysypana kamieniami, ależ się po tym leci. Z ciekawostek taki oto znak postawili, w polach, na górskim szlaku :D W Rabce jak zawsze ten co zawsze Cheeseburger tam gdzie zawsze. Mniam. Z ciekawostek parowóz jechał, z pociągiem retro, niestety nie zdążyłem uwiecznić na fotce. Rabka - Kraków to 65km asfaltu do nawinięcia. Formalność. W dół do Mszany, pod górę do Kasiny, jedna, druga przełęcz i dłuuuugi lot w dół do Dobczyc. Vmax prawie 70km/h. W Dobczycach wspomagam się jeszcze kebsem (otwarte do północy codziennie!). Na koniec kilka hopek Pogórza Wielickiego do wciągnięcia, i potężny zjazd do Wieliczki. Noc ciepła, forma dobra, tak że ta asfaltowa końcówka to też jest przyjemność z jazdy. W parku jeszcze oskrobalem rower patykiem z błota, i domyłem mokrymi chustkami.

Udana wycieczka :) Taki Turbacz Idealny. Pogoda idealna, piwka takoż. Bez sensu orać asfaltem na MTB w dwie strony, w jedną wystarczy.

7.30 - 1.15


Kategoria > km 100-149, Powrót pociągiem, Terenowo

Góreczki koło Rabeczki

d a n e w y j a z d u 137.92 km 5.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:27.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Niedziela, 21 czerwca 2026 | dodano: 12.07.2026



https://photos.app.goo.gl/WJ1eNGtQLguRUpfFA

https://connect.garmin.com/app/activity/23330081733
https://connect.garmin.com/app/activity/23344926797

Po dniu przerwy znów wyruszyłem na górskie szlaki, z myślą zdobycia wielkich szczytów ;) Ale po kolei. Nietypowo obudziła mnie poranna burza O.o No nic przeczekałem, wyjechałem godzinkę później, o 7.30, gdy drogi trochę podeschły. Jadę na Wieliczkę, ale chmury coś nie chcą przechodzić. Ciągle coś się kotłuje. Patrzę na radary burzowe, i wychodzi mi że żadna burza mnie nie goni, tylko to ja gonię burzę. Więc nie jadę zbyt szybko, odpoczywam i wciągam bułki, aby jej nie dogonić ;) A jadę standard, na Dobczyce, Wiśniową, Kasinę, Mszanę. Myślę to o Turbaczu, to o Starych Wierchach, albo chociaż Maciejowej? Zobaczymy co z tego wyniknie, ale sukcesów wielkich się nie spodziewam. Tymczasem mijam ślady burzy: rwącą rzekę, zalane rowy, połamane gałęzie oraz kamienie i błoto, naniesione na szosę z górskich dróg. Okoliczni mieszkańcy jak i strażacy OSP wspólnymi siłami porządkują cały ten bałagan. W okolicy przełęczy Wielkie Drogi odwiedzam dawno nieodwiedzany pomnik. Jest to prawdziwa ciekawostka. Pomnik upamiętnia bitwę z września '39 roku, a do jego budowy wykorzystano wieżę niewielkiego czołgu Vickers, który tu walczył w obronie przed Niemcami: LINK
Pogoda taka se. Porno i dusno. To chmury, to znów Słonko. Burza wisi w powietrzu, tak czuję. Tak więc dociągam do Rabki Zaryte, i tu postanawiam obadać niebieski szlak do centrum Rabki, chyba nim jeszcze nie jechałem (ale kto to wie, kto to spamięta?). Po drodze są dwa szczyty do zaliczenia: Grzebień (679) oraz Bania (609).
[ Wtedy wydawało mi się że to nowości, że jeszcze nie byłem, i wpadną mi do tabelki ze szczytami po prawej. Po powrocie do domu jednak okazało się, że mam jej już zdobyte ;) ]
Szlak z początku przejezdny, potem staje się jednak wąską ścieżką w lesie. Coś tam ujechać by się dało, ale strach. Po lewej bardzo stroma skarpa, opadająca do doliny potoku. Tak więc raczej prowadzonko. Zgodnie z oczekiwaniami w końcu wyjeżdżam jednak na rozległą polanę. Porośnięta młodymi dębami oraz chyba jakimiś drzewkami owocowymi (stary sad?). Rozpościerają się z niej kapitalne widoki na Luboń Wielki, oraz morze innych gór. Aby zdobyć dwa wspomniane szczyty, Grzebień i Banię, trzeba zboczyć trochę ze szlaku. Grzebień to najpierw bardzo stromy wypych, a potem w miarę płaska jazda na szczyt. Szybka fota, i lecę nazad po śladzie. Bo pogoda się psuje! Karkołomne znoszenie roweru z powrotem na polanę. Mijam stado owiec, pasterza mówiącego w dziwnym języku, i po pewnym błądzeniu obieram leśną drogę na szczyt Bani. Raz, dwa, fotka tabliczki, i z górki na pazurki, do Rabki. Zdążam jakieś 5 minut przed ulewą :) Przeczekuję ją na dworcu. Wciągam też niedrogiego cheeseburgera w moim ulubionym dworcowym bistro. Gdy rozpogadza się nieco, ruszam w drogę powrotną. W zasadzie po śladzie, Mszana, Kasina, Wiśniowa, Dobczyce. Już bez pogodowych ekstremów. Sprawnie toczę się do Krakowa. W Kasinie szybkie wspomaganie w Żabce. Pomimo że jakichś niesamowitych szczytów dziś nie zdobyłem, to i tak było fajnie :)

7.25 - 00.15


Kategoria > km 100-149, Terenowo

Przejażdżka bez celu

d a n e w y j a z d u 101.80 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Niedziela, 3 maja 2026 | dodano: 16.05.2026



https://photos.app.goo.gl/cuJsvrs8qdDVVNbA6

https://connect.garmin.com/modern/activity/22754456943

Wyszedłem trochę późno, i nie miałem za bardzo pomysłu na wycieczkę. Ostatecznie wyszło takie kręcenie się po okolicy. Najpierw na centrum, jakieś pochody 3-majowe. Potem Młynówką Królewską do Mydlnik, brzegiem Lasu Wolskiego, obok zalewów w Kryspinowie dotarłem do Tyńca. Piękna letnia pogoda, tak że w Tyńcu mnóstwo rowerzystów, kamperowiczów i innych pływaków. Kładką na drugi brzeg Wisły, kawałek Velo wzdłuż Kanału Łączańskiego. Potem na drugi prom, i bokami w stronę miasta. Trochę gravelowania (to teraz modne) na szosówce, i znów Tyniec, i domu po wale wiślanym.

11.05 - 22.20


Kategoria > km 100-149

Wzdłuż Wisły na zachód :)

d a n e w y j a z d u 135.40 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 18 kwietnia 2026 | dodano: 20.04.2026



https://photos.app.goo.gl/NcKVW3JB1TiWJjhz5

https://connect.garmin.com/modern/activity/22575634937

Nie byłem jeszcze w pełni dyspozycji po chorobie, więc takie leniwe kręcenie WTR, Velo Skawa, Doliną Karpia i innymi szlakami mi wyszło. 3 razy przepłynąłem się promami, w tym 2 razy tym samym, w Przewozie. Do Oświęcimia nie dotarłem, dotarłem za to do Zatora. Wciągnąłem tam pizze w Żabce. Wiosna rozkwita, słonko przygrzewa, ale wieczór dziś chłodny.

10.10 - 23.15


Kategoria > km 100-149

Pod Puszczę, i pod Las.

d a n e w y j a z d u 110.30 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:15.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Piątek, 14 listopada 2025 | dodano: 17.11.2025



Takie tam ruchanie kilometrów. Ten sezon jest naprawdę mocarny jak chodzi o przebieg :) Najpierw w stronę Puszczy, choć do samej Puszczy nie wjechałem. Potem w stronę Lasu Wolskiego, choć do samego lasu nie wjechałem. Za to objechałem go dookoła. Potem nazad pod Niepołomice, też bez wjeżdżania doń. Wieczorem nie wiadamo po co błotna przeprawa z Brzegów na Złocień. Chyba po to żeby myć rower, bo mi się nudzi.

https://photos.app.goo.gl/j3dNdRNanp2joUhi7

https://connect.garmin.com/modern/activity/20989731726

10.45 - 21.05 


Kategoria > km 100-149

WTR/Puszczą do Bochni

d a n e w y j a z d u 112.80 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Niedziela, 2 listopada 2025 | dodano: 03.11.2025



Pogoda równie piękna co wczoraj. Nie mając jakichś niesamowitych pomysłów, poleciałem częściowo wałem, częściowo puszczą, trochę też wojewódzką do Bochni. W Bochni wdrapałem się na Uzbornię, i wszedłem na taras widokowy. Z którego nie widać panoramy Bochni, bo drzewa są za wysokie. Powrót przez Puszczę już po zmroku. Trochu strach, spotkałem ogromną sarnę. Potem jeszcze po wale Wisły do centrum. Nie wiem co Garmin zrobił ze śladem?! Dawaj ślad niegrzeczny Garminku!!!

https://photos.app.goo.gl/VRkrzdtfbadsKShm9

edit: no i Garminek dał mi ślad:
https://connect.garmin.com/modern/activity/20918173646

11.00 - 22.35


Kategoria > km 100-149

Przejażdżka

d a n e w y j a z d u 103.20 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 1 listopada 2025 | dodano: 03.11.2025


Szosowe MTB w Lesie Wolskim ;)

Wiedziałem iż trzeba odpocząć na wycieczce rowerowej po całym miesiącu tyrania jako kurier rowerowy. Tylko nie miałem pomysłu na wycieczkę. Skończyło się na tym że zawróciłem w połowie drogi do Puszczy, i pojechałem w drugą stronę. Wałami Rudawy do Mydlnik, a potem do Lasu Wolskiego. Była odrobina MTB na szosówce. Niestety okazało się że szosowe opony słabo współpracują z wapiennymi kamieniami pokrytymi liśćmi ;) I musiałem kawałek podprowadzić. Potem weszłem jeszcze na kopiec, zjechałem do centrum, i odwiedziłem cmentarz. W porywach ponad 20 stopni dziś było, można było całkiem na krótko jechać przez kilka h.

https://connect.garmin.com/modern/activity/20863195954

https://photos.app.goo.gl/pk9j6xH2wgqNUM1v6

10.50 - 22.35


Kategoria > km 100-149

WTR/Puszczą do Bochni

d a n e w y j a z d u 125.80 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 27 września 2025 | dodano: 29.09.2025



Zapowiadali okienko pogodowe, tj. brak deszczu i temp. blisko 20 stopni, a więc lekka traska do Bochni. Z rana zimno, a potem przez kilka h było może te okolice 20ki. Trochę WTR, trochę wioskami, trochę przez Puszczę Niepołomicką. W Puszczy trochę MTB na szosówce ;) W Bochni uphill na Uzbornię - wzgórze takie, w obrębie miasta. Wieczorem chłód potężny na wale wiślanym. Jesień zaskoczyła kolarzy - widziałem w tej zimnicy wielu śmiałków w krótkich gatkach :D 

https://photos.app.goo.gl/Re2vSaFYoY4PMRCn8

https://connect.garmin.com/modern/activity/20523184192

10.20 - 23.50


Kategoria > km 100-149

Lubomir

d a n e w y j a z d u 107.30 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:27.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Poniedziałek, 22 września 2025 | dodano: 23.09.2025


(widoczek kawałek poniżej szczytu)

https://photos.app.goo.gl/T7VnLMZhQFPeN6L9A

https://connect.garmin.com/modern/activity/20469925305

I jeszcze jedną wycieczkę udało mi się zrealizować w ostatnim dniu lata :) Kalendarzowym, jak i chyba termicznym. Bo temperatur rzędu 27-28 stopni w tym roku raczej nie doświadczymy już. A odwiedziłem dziś Lubomira. Jest to najbliższy Krakowa szczyt Korony Gór Polski. Nieśpiesznie dociągam asfaltem na przeł. Jaworzyce (576m n.p.m.), skąd czeka mnie już właściwa wspinaczka na Lubomira (903m n.p.m.). Początek asfaltem, do przysiółka wsi, a potem już terenowym szlakiem. Z odpoczynkami oczywiście, z tętnem ponad 160, ale dziś podjechanie wszyściutko w 100% :) Ani metra prowadzenia :) Kilka fotek na szczycie, i zbieram się w dół szlakiem. Przez Łysinę, na Kudłacze (schronisko). Momentami z duszą na ramieniu, ale również zjechana całość. Pierwszy raz w życiu wszystko podjechane i zjechane :) Mała rzecz a cieszy. Na szlaku pustki, spotkałem tylko jedną Panią. Szybki zlot asfaltem do Pcimia. A potem chciałem sprawdzić czy da się ze Stróży do Zarabia (dz. Myślenic) dotrzeć nie wzdłuż Zakopianki, a drugą stroną Raby. No i tak: dać się da. Ale droga jest gruntowa i miejscami cała zatopiona w wodzie. Tak że nie polecam ;) Przez te 2km zabłociłem cały rower. Póki błoto świeże umyłem koła w Rabie, a potem pojeździłem po trawie. Ścieżką pieszo-rowerową dotarłem do wojewódzkiej szosy. Powrót prawie standardowy: Borzęta, Gorzków, Koźmice Wlk., Siercza, Wieliczka. Prawie bo w Bieńkowicach rozkopany most, i do Gorzkowa objazd przez Byszyce. Zero zimnicy w dolinach, wróciłem w krótkim rękawku :)

11.40 - 23.30

Zaliczone szczyty:

Beskid Wyspowy:
Przeł. Jaworzyce 576
Lubomir 904
Trzy Kopce 894
Łysina 891


Kategoria > km 100-149, Terenowo

Gorce Tour II

d a n e w y j a z d u 121.40 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:27.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Niedziela, 15 czerwca 2025 | dodano: 28.06.2025



Przedłużyłem sobie urlopik o jeden dzień, i tak nie ma do czego wracać, wyjebali mnie z pracy :) W tą gorącą bardzo niedzielę zaliczyłem sobie jeszcze raz klasyczek dookoła Gorców, ale w skróconym wariancie. Tj. zamiast przez Krościenko/przel. Snozka dziś pojechałem przez Ochotnicę/przeł. Knurowską. Ochotnica to najdłuższa wieś w Polsce, droga przez przeł. Knurowską powstała w celach militarnych. Serpentyny na zjeździe, widoki na jezioro Czorszyńskie oraz Tatry to klasa sama w sobie :) Dziś zjechałem 20% ściankę w Rdzawce już bez zatrzymań, jednak nie taka straszna ta stromizna. Trzeba tylko oszczędnie używać hamulców, tj. raz przód, raz tył, raz oba, a raz bez hamowania.
https://photos.app.goo.gl/g85KQSWNfRyjJAYp8

https://connect.garmin.com/modern/activity/19447437479

9.30 - 21.20

Zaliczone szczyty:

Gorce:
Przeł. Przysłop Lubomierski 750
Przeł. Knurowska 846
Piątkowa 715
Obidowa 865


Kategoria > km 100-149, Rabka 2025