Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2026

Dystans całkowity:799.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:266.63 km
Więcej statystyk

Leniwa niedzielna przejażdżka

d a n e w y j a z d u 112.20 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:27.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Niedziela, 9 sierpnia 2026 | dodano: 13.08.2026


Najkrótsza z trzech przepraw promowych na Wiśle na zachód od Krakowa

https://photos.app.goo.gl/2zqfcuPMCUAcUUik7

https://connect.garmin.com/app/activity/23928869135

Taka tam leniwa niedzielna przejażdżka po okolicy wyszła. Pierwotnie myślałem o jakimś Turbaczu, ale gdzie tam. Boli lewy kulas plus ogólne zmęczenie, ino na tyle wystarczyło mi dziś ambicji. Co nie znaczy że nie zdobyłem dziś żadnych górskich szczytów, bo jeden był ;) Za Tyńcem mianowicie, w miejscu gdzie nowo wybudowana droga podcina zbocze góry, wspiąłem się na szczyt Grodzisko (280m n.p.m.) Od jakiegoś czasu kusił mnie ten zielony szlak pnący się strrrromo do góry :) Dziś wreszcie się zmobilizowałem i wtaszczyłem tam rower, i siebie do góry bardzo stromą ścieżką. Nie było łatwo. Cały szczyt porośnięty jest brzozowo-liściastym lasem. Poza widokami na Wisłę prześwitującą spośród drzew, oraz na śmigających dołem rowerzystów, nie ma tu nic ciekawego. Od szczytu zielony szlak jest już dla odmiany tak gładki i prosty, że da się nim jechać nawet na szosówce. Szlakiem zjeżdża się do szosy Tyniec-Skawina. Jak teraz patrzę na mapę to tam jest lasek i zielony szlak idzie dalej, jest jeszcze kilka kolejnych wzgórz do zdobycia. Muszę się tam kiedyś wybrać na MTB. Potem poleciałem na zachód wzdłuż Wisły, zmieniając co chwila brzeg rzeki. Głównie za pomocą promów :) Fajna sprawa te promy. A przepłynąłem się dziś wszystkimi trzema (bilety 1-1,5zł), plus przejechałem stopniem wodnym Łączany. Zjadłem pizzę w ulubionej Żabce w Łączanach, i potoczyłem się w stronę Krakowa już północną stroną Wisły. Wieczorem poszwendałem się trochę po mieście. Piękna słoneczna, acz nie upalna pogoda. Ślady upałów widać za to w przyrodzie! Niski poziom Wisły, oraz pożółkłe liście na drzewach! Na początku sierpnia! A topole to już w ogóle lecą z liści konkretnie. Jak we wrześniu.

8.35 - 23.25


Kategoria > km 100-149

Uppppalna przejażdżka :)

d a n e w y j a z d u 119.80 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:38.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Środa, 5 sierpnia 2026 | dodano: 13.08.2026


Znów krakowski Balaton ;)

https://photos.app.goo.gl/wf6mnsLfQggsBmJ47

https://connect.garmin.com/app/activity/23867951718

Upały wracają!!! I to jakie! Pierwsze prognozy mówiły o nawet 40 stopniach w Krk, potem zmienili na 39. Ostatecznie dziś będzie 38 stopni. Też fajnie, choć mogło by być więcej. Chętnie sprawdziłbym swój organizm w 40 albo i 42 stopniach :) A do sprawdzania organizmu to jakaś taka przejażdżka tylko rzecz jasna, wkoło komina. Wyruszam 8.30. Rzut oka na Zakrzówek, i wskakuję na WTRkę. Polecę nią na Tyniec, a potem zmienię szlak na Velo Łączany, wzdłuż Kanału Łączańskiego. Tradycyjnie już łapię kapcia na przodzie, jakiś miniaturowy kolec roślinny przebił mi oponę… Wymiana dętki w cieniu lasu poszła raz dwa. Który to już kapeć? Piąty czy dziesiąty w czasie ostatniego miesiąca? W kultowej Żabce w Łączanach wciągam pizzę. No gorąco jest, ale liczyłem na coś więcej szczerze mówiąc. Szczerze mówiąc to 38 stopni nijak się ma do 38 stopni na końcówce trasy do Budapesztu. Zresztą wtedy w Słońcu miałem na liczniku 50 stopni, dziś w Słońcu mam tylko 45. Upały w Polsce jednak nie umywają się do upałów na Węgrzech. Dociągam do Przewozu, i ostatnim promem przeprawię się na drugi brzeg Wisły. Ostatnim w sensie, że jest to ostatni z trzech promów na Wiśle licząc od Krakowa, następny jest już most na szosie wojewódzkiej na wysokości Zatora. Dalej na zachód się nie zapuszczam, bo mam w planach dziś kąpiel – albo w Kryspinowie, albo w Bagrach. Po drugiej stronie rzeki wspinaczka na wzgórze, na szczęście w cieniu lasu. Kawałek szosą wojewódzką a potem jeszcze raz na wzgórza z których widać już zieloną kopułę Lasu Wolskiego oraz wystającą spośród niej sylwetkę klasztoru na Bielanach. Najpierw postanawiam jednak obadać zalew w Kryspinowie, oraz sąsiedni mniejszy zalew Budzyński. Tłumy ludzi, płatny wstęp, nie wiadomo czy można z rowerem wejść, no to jednak nie dla mnie. Wykąpię się wieczorem w Bagrach. Objechałem zatem tylko zalew terenową drogą, trochę gravelovania na szosce nie zaszkodzi ;) Zjechałem do Piekar, przekimałem się w krzakach przy brzegu Wisły, i gdy dzień miał się powoli ku końcowi przeturlałem się przez miasto w stronę Bagrów. Wieczorna kąpiel w Bagrach, taka koło 21szej no coś wspaniałego :) Ludzie już się zbierają na chatę, coraz luźniej na plaży a woda ciągle przyjemna, ciepło-chłodna :) Szkoda że nie umiem pływać. Zatem popluskałem się tylko w bezpiecznej odległości, nie przekraczając drugiej linii boi. Po ochłodzie jeszcze nocna rundka po mieście i piwko w parku i tak minęła mi ta rowerowa rekreacja w najbardziej upalny (do tej pory) dzień 2026 roku :)

8.35 - 0.05


Kategoria > km 100-149

Szczyt sierpień (zbiorówka)

d a n e w y j a z d u 567.90 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Sobota, 1 sierpnia 2026 | dodano: 13.08.2026

Stan na 12.08: 567,9km, będzie więcej.

3.08 ~77,0km Upalna (35'C) i owocna dniówka na Uber, zjebany licznik i zakup nowego licznika w Lidlu za 25zł. Biorę szybko z półki, nie patrzę nawet co to dokładnie jest. Potem okazuje się że kupiłem licznik bezprzewodowy za 25zł... Pierwszy bezprzewodowy licznik w życiu :D No zobaczymy co z tego będzie.
4.08 52,2km Lekka dniówka głównie na Uber, dziś upał tak pod 37'C. Nie szła robota, za po poszła mi kolejna dętka :D Tym razem na przodzie, chyba na łatce, pewnie od upału. No to kurs na Deca po nową dętkę xD
6.08 77,3km Ładna dniówka w końcówce upałów. Takie fala upałów zawsze kończą się przejściem frontu burzowego, tak było i dziś. Niebo wyglądało bardzo nieciekawie, ale ostatecznie burze przeszły bokiem, przez Wieliczkę, ominęły centrum Krk.
7.08 66,8km Po deszczach kończących falę upałów dniówka na U/W/B. Ochłodzonko.
8.08 57,8km Leniwa dniówka na U/W/B/S. Ale mnie dziś wkurwił Stuart, zamówienie z KFC 46zł przepadło, tj. musiałem sobie za nie zapłacić i potem zjeść. Nie lubię tej aplikacji, tu support nie istnieje, jak coś pójdzie nie tak płacisz ze swoich za uszkodzone zamówienie albo pomyłkę. Dlatego nie wożę na Stuart drogich zamówień.
10.08 78,1km Lekki (30'C) upał, dniówka również lekka gdyż dziś na tapecie był zakup wtyczek do prodiża oraz wieczorna kąpiel w Bagrach :) Ta zaległa, z wczoraj ;)
11.08 65,3km Pogodny ciepły dzień, wieczór chłodny. U/W/B. Ale liście lecą z topoli po tych upałach, a i inne drzewa podsychają i żółkną. Jak we wrześniu!!!
12.08 93,4km Ale szalona dniwóka :) Kurs (Uber) na Niepołomice za 43zł (+napiwek 19zł). Powrót do Krk oczywiście na pusto, ale i tak się opłacało :) U/W/B/S. Dzień pogodny i ciepły, a wieczór chłodny, prawie zimny.


Kategoria Zbiorówka :(