Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2026

Dystans całkowity:2192.70 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:365.45 km
Więcej statystyk

Wawa 1

d a n e w y j a z d u 207.50 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 23 maja 2026 | dodano: 26.05.2026



https://photos.app.goo.gl/dAra8zFtdtX3P35e8

https://connect.garmin.com/app/activity/22994275037
(na śladzie brak zwiedzania Wawy 90km, i 2 razy na dworzec/z dworca Krk 2x10km)

Lato za pasem, czas więc zwiększyć trochę dystanse oraz ogólnie rozmach wycieczek :) A nie jeździć ciągle wzdłuż Wisły do Oświęcimia. Na pierwszy ogień idzie Warszawa. Tak żeby sobie coś na spokojnie pozwiedzać, czyli wariant z Radomia. Bilety kupione tydzień wcześniej, i tak ledwo się udało. Tak bardzo brakuje miejsc w pociągach Wawa – Krk.
Rowerek narychtowany i spakowany dzień wcześniej. Start o wpół do siódmej, pociąg mam o 7.56. Zdążam z zapasem takim że wciągam jeszcze zapiekanę na dworcu na dobry start. Wychodzą dwa felery. Pierwszy - wziąłem nie te rękawiczko co trzeba, tylko stare, roztegowane... Drugi to siadłem na gumie do żucia. Wkleiło się w spodenki.

*^(*^&*%&.

Podróż do Radomia mija za to spokojnie i przyjemnie. Im dalej na północ tym bardziej zachmurza się, ale tak było też w prognozach, a padać z tego nie powinno. Z ciekawostek podobno jakimś objazdem jedziemy, przez Włoszczową. Oraz w Kielcach łączenie dwóch pociągów w jeden (ten drugi przyjechał z Gliwic). W Radomiu lekkie opóźnionko ale bez tragedii. W Radomiu obieram kurs na Brzózę (nie Brzozę). Jest lekko pod wiatr (też zgodnie z prognozami) ale mimo to jedzie się wybornie. Boczne drogi, mały ruch, spalone Słońcem, pachnące żywicą sosnowe lasy Mazowsza :) Przejeżdżam pod potężną linią WN, która patrząc w jedną stronę prowadzi do majaczącej na horyzoncie ogromnej elektrowni w Kozienicach. A gdzie prowadzi w drugą stronę? Cholera wie, ale jest szansa że w stronę stolicy. Gdy przejeżdżam pod takimi słupami, zawsze zachwyca mnie ogrom tych instalacji. I to że płynie nimi prąd do milionów żarówek, fabryk, latarni ulicznych itp. itd. Z miasteczek docieram do Głowaczowa, a stąd jeszcze bardziej boczną i dziurawą drogą do Magnuszewa. Tu wskakuję na krajówkę, która jest bardziej ruchliwa. Okolice mocno naznaczone przez wojnę, podziwiać można różne wojskowe pomniki i zabytki – takie jak armata (haubica?) oraz czołg T-34. Krajobraz zmienia się z lasów na morza sadów owocowych, z który słynie Mazowsze. A ja jestem coraz bardziej głodny. Wypatruję kebaba ale nic takiego nie ma w miejscowościach, które mijam. Dopadam zatem sklep i ratuję się suchym prowiantem. W Piasecznie wciągam upragnionego kebsa. Powoli zbliża się zmrok, do Wawy (tablicy WARSZAWA) dociągam chyba punktualnie o zachodzie Słońca. Warszawa jak to Warszawa, odległości ogromne. Zanim dojadę do centrum to 15km trzeba nakręcić… Jakieś tam małe zakupy na noc i rozpoczynam nocne, a potem dzienne zwiedzanie. Głównie to co zawsze, Śródmieście, PKiN, drapacze chmur, Praga, kręcę się w kółko… Jakoś nie mam pomysłu ani sił na coś bardziej ambitnego. Noc jest ciepła i bardzo imprezowa (sb/ndz). Zawsze nie mogę się nadziwić jakie to wszystko w tym mieście jest ogromne, przeskalowane, w porównaniu do Krakowa. Np. takie mosty w Krk mają max 150m długości, te w Wawie kilkaset metrów do kilometra… Nie wspominając o wysokości, którą muszą osiągać, aby wspiąć się na Skarpę Wiślaną. Biurowce, wieżowce to już w ogóle inna liga. Ogólnie to wszystko takie piękne, potężne, dumne i wspaniałe z jednej strony. Z drugiej strony to nie wiem czy bym się odnalazł w takim mieście. Nawet z moją formą, przemieszczać się po takim mieście na rowerze… Chyba wolę mój ciasny, śmierdzący i wypierdziany Kraków ;) Nie wspominając o górach na rzut beretem :) Na takich właśnie rozkminkach mija mi to zwiedzanie. Wciągam zapiekankę od Lussi, i podwójną jajecznicę w barze mlecznym. Zaszywam się w krzaczorach na wschodnim brzegu Wisły, żeby dokonać ablucji. Za pomocą 2/3 paczki mokrych ręczniczków zmywam z siebie większość brudu i smrodu. Żeby jako tako prezentować się w pociągu. Plus czyste ciuchy ofc. Siedząc pod mostem Świętokrzyskim (też ogromnym) podziwiałem sąsiedni most kolejowy. Jak te pociągi tam nakurwiają! W sensie ile ich tam jeździ!!! Dosłownie pociąg za pociągiem, po 2-3 pociągi na minutę chyba!!! Miałem jeszcze jechać na zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza, ale brakło sił i chęci. Posiedziałem, pokimałem sobie trochę na ławeczkach w parkach. Na koniec pozwiedzałem sobie przejścia podziemne w okolicach dworca. No tam to się można zgubić, prawdziwy labirynt łączący dwa dworce kolejowe, metro, biurowce i kto wie co jeszcze. Na dworcu jak to dworcu, czasem podejdzie jakiś typ i czegoś chce. Tak było i tym razem. Koleś mówi że mu plecak ukradli z telefonem, laptopem, nie ma pieniędzy nie ma nic. Rodzice w Pradze, jakiś hostel mają w Krk, chce żebym mu kupił bilet do Pragi (260zł) to mi odda pieniądze. I że jest zawodnikiem MMA i pojechał do Warszawy podpisać kontrakt... Kurwa czy ja wyglądam na 6-latka żeby mi bajki opowiadać?! Powrót PKP niestety w standardzie „Bangladesz”. Za krótki na takie trasy 4-członowy Flirt z za małą ilością miejsc, za małą ilością wieszaków na rowery (zamocowanych tak że rowery blokują przejście). Klimatyzacja nie działa, w środku temperatura równa tej na zewnątrz, tj. 27 stopni i mała ilość tlenu w powietrzu, delikatnie rzecz ujmując… Pociąg przepełniony, siedzenie na podłodze, bolą nogi. Pociąg wraz ze zbliżaniem się do Krakowa wlecze się coraz bardziej, coraz częściej staje, jedzie 20km/h, uj wie o co chodzi. Ale o dziwo to jest rozkładowo tak, jedzie prawie 5 godzin. W Krk przed 19tą. Zdążam jeszcze na referendum.

Udana wycieczka, Wawa zawsze spoko, lubię się poszwędać na rowerze po stolicy. A do przygód z PKP jestem przyzwyczajony ;)

6.35 (sb) - 19.50 (ndz)


Kategoria > km 200-249, Powrót pociągiem

Przejażdżka bez celu

d a n e w y j a z d u 101.80 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Niedziela, 3 maja 2026 | dodano: 16.05.2026



https://photos.app.goo.gl/cuJsvrs8qdDVVNbA6

https://connect.garmin.com/modern/activity/22754456943

Wyszedłem trochę późno, i nie miałem za bardzo pomysłu na wycieczkę. Ostatecznie wyszło takie kręcenie się po okolicy. Najpierw na centrum, jakieś pochody 3-majowe. Potem Młynówką Królewską do Mydlnik, brzegiem Lasu Wolskiego, obok zalewów w Kryspinowie dotarłem do Tyńca. Piękna letnia pogoda, tak że w Tyńcu mnóstwo rowerzystów, kamperowiczów i innych pływaków. Kładką na drugi brzeg Wisły, kawałek Velo wzdłuż Kanału Łączańskiego. Potem na drugi prom, i bokami w stronę miasta. Trochę gravelowania (to teraz modne) na szosówce, i znów Tyniec, i domu po wale wiślanym.

11.05 - 22.20


Kategoria > km 100-149

Tam gdzie zawsze :)

d a n e w y j a z d u 189.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zapierdalacz
Sobota, 2 maja 2026 | dodano: 16.05.2026



https://photos.app.goo.gl/boPRwwB5U4XZWvyy6

https://connect.garmin.com/modern/activity/22743081031

Czyli przejażdżka do Oświęcimia :) Rowerek po wiosennym remonciku - linki, pancerze, klocki, owijka itp. Tak że jedzie się przyjemnie, zwłaszcza przednia przerzutka ładnie chodzi oraz bardzo przyjemna w dotyku jest nowa owijka. Pogoda piękna, mnóstwo rowerzystów, zwłaszcza w bliskich okolicach Krakowa. Do Oświęcimia można dojechać szlakami rowerowymi na 100 różnych sposobów. Dziś obrałem wariant: z początku za WTR, potem na drugi (patrząc od Krk) rzadko odwiedzany prom. Wody malutko, Wisła bardzo wąska. W Łączanach nazad na południowy brzeg rzeki. Docieram do Zatora, wciągam w Żabce pizzę, i się zastanawiam. Czy z powrotem, czy atakować Oświęcim? Wieje w plecy, stanęło na Oświęcimiu. Były jak zawsze mocne akcenty, pościgi i wyścigi. W Oświęcimiu małe zwiedzanko bulwarów Soły, i nazad. Aby przyspieszyć, na Zator kurs DK 44. W Zatorze znów hop na szlaki rowerowe. Trochę tu pobłądziłem, ale to dobrze, bo przez przypadek dotarłem w ciekawe miejsce. Kopiec Grunwaldzki. Nie taki rzecz jasna okazały, jak krakowskie kopce, może ma kilka metrów wysokości. Obok fajna wiata odpoczynkowa w cieniu topoli. Trochę się tam zasiedziałem, tak że na wałach Wisły złapał mnie wieczór, i niezły chłód, koło 5 stopni. Jak zwykle zatem w Tyńcu ekakuowałem się z nadwiślańskiego wału na szosę, i nią dotarłem do Krakowa.

8.30 - 00.35


Kategoria > km 150-199

Szczyt maj (zbiorówka) cz. III/III

d a n e w y j a z d u 564.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Piątek, 1 maja 2026 | dodano: 04.06.2026


Kategoria Zbiorówka :(

Szczyt maj (zbiorówka) cz. II/III

d a n e w y j a z d u 564.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Piątek, 1 maja 2026 | dodano: 04.06.2026


Kategoria Zbiorówka :(

Szczyt maj (zbiorówka) cz. I/III

d a n e w y j a z d u 564.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Piątek, 1 maja 2026 | dodano: 15.05.2026


Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty...

https://photos.app.goo.gl/mJYx36C9W4G6kzHaA

1.05 62,9km ciepło, coraz cieplej. Mały ruch w interesie, ale trochę zarobione na U/W/B
4.05 72,6km Lato! Pierwszy ciepły wieczór w tym roku :) Tak ciepły, że można przycupnąć wieczorem w parku po robocie, i wypić zimne piwko, ze wskazanie na dwa. Co też niniejszym  uczyniłem :) Z ciekawostek wiozłem dziś na Uber przesyłce gipsowy odcisk szczęki. Czy jak to się tam nazywa. Trochu strach, co będzie jak uszkodzę? Zapakowany tylko w worek strunowy.
5.05 76,2km Lata ciąg dalszy. Ciepły wieczór jak wczoraj. Pojeżdżone na wszystkim, tj. Uber/Stuart/Wolt/Bolt/Glovo. Ostatnio Glovo i Wolt jakoś idą w odstawkę. Na Glovo nie lubię konieczności akceptowania wszystkiego, a na Wolt chujowej apki. Tak że ostatnio głównie Uber + Stuart, czasem wspomogę się Boltem.
6.05 65,8km Dniówka S/U/B. Mini burza.
7.05 67,0km Mały deszczyk sztuk: 2. A po deszczykach ochłodzonko, i zachmurzonko. U/S/B.
8.05 75,3km No i po lecie, taka bardziej wiosna. U/S/W.
9.05 77,0km A dziś to już długie spodnie. S/U/G/B. Dużo po Ruczaju.
10.05 76,0km Ładny dzionek na U/S/B. M.in. Górka Narodowa.
11.05 45,2km Pół-dniówka, bo po południu deszcz. U/S.
12.05 63,1km Dniówka po deszczu. Chłodno i pochmurno. U/S.
13.05 69,8km Zimny maj, zimny kraj. Dostawa na ulicę Malutką :DDD S/U/B
14.05 60,0km Trochę cieplej, ale to ciągle nie to. S/U/B.
15.05 60,3km Dziś przelotne deszcze, na zmianę chmurzyska i Słońce. Wieczorem piękny pomarańczowy zachód Słońca. Bez potrzeby skierowałem się kursami do Prokocimia/Bieżanowa/Wieliczki (Uber). Tak krajoznawczo wyszło.
18.05 91,0km Bardzo dobra dniówka, głównie Stuart. Wysokie mnożniki, popadujący mały deszczyk po deszczowym weekendzie, pierwsze przejaśnienia. Zasyfiony świeżo umyty rower.
19.05 83,4km Ładna pogoda, ale wieczór jeszcze chłodny. G/U/S/B
20.05 64,6km Pogoda ładna, ale dniówka słaba. Bez sensu jazda na Wolt, bez sensu wycieczka do Wieliczki na Jaworową, ogólnie nic nie szło. U/S/W
21.05 74,7km Dziś dniówka na S/U. Dwie ulewy, z czego w pierwszej jechałem :) Bo miałem stygnące zamówienie w torbie, płatne gotówką przy odbiorze ;) Wymyło mi całkiem olej z łańcucha, musiałem dokupić...
22.05 64,2km Dziś krócej, bo jutro wycieczka do Wawy. A dziś dwie mini wycieczki: do Skotnik, i do Mydlnik :) Co kilka km dopompowywałem koło tył, pierdolca prawie dostałem...
26.05 88,3km Letnia i dobra dniówka na U/S/W
27.05 86,1km Ciepła i wietrzna dniówka na S/U/G
28.05 69,9km Słaba dniówka na U/S/B. Słabe stawki na Uberze, rzędu 2-2,5zł/km. Trochę na północ, w stronę Zielonek, wieczorem nad Zalew Nowohucki. Ładnie tu.
29.05 77,5km Około, bo znowu zawieszony licznik... Dużo po N. Hucie, a nawet wycieczka do Raciborowic (za Hutę). U/S. Jeżdżenia dużo, ale pieniędzy mało, bo znowu Uber 2zł/km...
30.05 57,0km Znowu km przybliżone... Krótka dniówka po opadach deszczu, i zakupy w M1. Kupiłem nowy licznik Profex za 30zł, bo mnie zaraz chuj strzeli...
31.05 65,9km Wypogadza się i ociepla, dniówka na U/S/B. Wycieczka na Ruczaj.


Kategoria Zbiorówka :(