Turbacz 3
d a n e w y j a z d u
117.20 km
27.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:27.5
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

Widok z Godermana
https://photos.app.goo.gl/WXj54QsmtmWooZLZ9
https://connect.garmin.com/app/activity/24294694919
Tak więc nadchodzi wielkimi krokami pewnie już ostatnia w tym roku (buuu…) 2-dniowa fala upałów, i zamierzam wykorzystać pierwszy jej dzień na trip na Turrrbacz :) Trzeci w tym roku :) Nie ma ochoty na oranie asfaltu w dwie strony, zatem podjadę sobie PKP do New Targu. Przed trasą robię jeszcze serwis prawie wszystkiego w Peaku, tj. napęd, widelec, obie piasty. Zwłaszcza tylna wymagała zaglądnięcia, by spory luz. Zapodałem nowe łożyska – dalej jest luz, tylko że mniejszy :D Nie ma to jak stare dobre kulki i konusy od Shimano jednak.
Zrywam się z łóżka o 5 rano. Albo i nie rano, bo za oknem noc. Ciągnę szybko na dworzec, wsiadam w pociąg, ciągle ciemno. Odjazd planowo 5.58, na starcie już obsuwa 15 minut. A w New Targu pół godziny, jestem o 8.30, ale to i tak bardzo wcześnie, czasu a czasu. Poszukując nowych opcji podjazdu na szczyt wynalazłem żółty szlak. Ale nie ten kultowy żółty, z New Targu, a żółty z Łopusznej. Nie PTTK, tylko jakaś ścieżka dydaktyczna czy cuś. Tak więc ciągnę asfaltową (piękną!) trasa Velo Dunajec do Łopuszna, i próbuję odnaleźć wspomniany szlak. Oznaczeń brak. Przez cały ten żółty szlak znajdę dosłownie jeden, przewrócony słupek z oznaczeniem. Nie wiem czy to nie jest czasem robota miejscowych zachłannych góroli, którzy celowo niszczą oznaczenia. Bo moje pole, mój las, moje wszystko, itp., wiadomo ocb. Ale to tylko hipoteza. W każdym razie mam na telefonie stosowną mapę, która poprowadzi mnie jak po sznurku. Pogoda – żyleta. Niecałe 30 stopni, zero szans na deszcz czy burzę. Początek szlaku to średnio stroma asfaltowa ścianka – z kapitalnym widokiem na ścianę Tatr! A potem zaczyna się całkiem przystępna pod rower leśna droga. Zero błota, nachylenia do podjechania. Tzn. byłyby do podjechania, gdyby nie małe problemy ze sprzętem. Nie wchodzi mi „jedynka”… Tzn. wchodzić wchodzi, ale łańcuch skacze po zębatce jak szalony. Powód raczej oczywisty – skrajnie zużyty napęd. A dokładnie rozciągnięty łańcuch nie przyjmuje już tej jednej, prawie nie zużytej, największej koronki. Próby regulacji kąta opasania/dolnego zakresu na nic się zdają, jak skakało, tak skacze dalej. A jeszcze w lipcu gdy byłem poprzednio na Turbaczu było ołkej... Zatem zamiast na 30-46 jadę na 30-40, i serce mi zaraz wybuchnie albo dostanę wylewu ;) Walczę ile się da, ale podprowadzania było więcej niż być powinno. Plan podjazdu zakłada też zdobycie 3 nowych szczytów na tym żółtym szlaku: Legutków (704), Goderman (coś jakby po DE, 721) oraz Gralowej (873). Aby zdobyć Legutków muszę odbić ze szlaku i błądzić po polach i chaszczach. Gdy jestem w odległości ze 40m od wielkiej sosny która rośnie na szczycie (paluch ją pokazuje), uznaję go za zaliczony. Jak chodzi zaś o
Godermana - docieram tu centralnie na szczyt szczytu, znajduję się on na środku pola uprawnego, łatwo dotrzeć, kawałeczek od szlaku. Widoki na Tatry – M – E – G – A (fotka tytułowa). Gralową, cóż, objeżdżam w niewielkiej odległości szlakiem i uznaję za zaliczoną. Nic za wszelką cenę, nie będę przedzierał się przez strome zbocza i zwalone drzewa, raz tak wdepłem w gniazdo os :) W międzyczasie żółty szlak nie-PTTK dobija do niebieskiego szlaku PTTK, i nim dociągnę na dobrze mi już znaną Bukowinę Waksmundzką. Po drodze jedna sroga stromizna, skalna rynna w kształcie litery V, i tachanie roweru pod górę. Na Bukowinie jak to na Bukowinie, mnóstwo buków :) Pełno poskręcanych, powyginanych wiatrem drzew, na pniach których jakby wypisany jest cały ten trud trwania w wysokich górach. Stąd na szczyt Turbacza już w zasadzie rzut beretem. Do niebieskiego dołącza kolejno czarny, zielony i żółty szlak i taka ich „wiązka” idzie już pod samo schronisko. Szlak znów bardzo przyjemny i podjeżdżalny, nawet na „dwójce”. Za zakrętem w lewo wyłania się potężna bryła schroniska. Jedno z największych w polskich górach, 110 miejsc noclegowych! Turystów dziś ilość średnia, no ale wrzesień i środek tygodnia. Reprezentacje dwóch teamów: E-MTB i MTB dziś są wyrównane :) Z reguły jest miażdżąca przewaga elektryków. W schronisku tradycyjnie piwko + naleśniki. A potem hyc na szczyt Turbacza, pod obelisk, kawałeczek czerwonym szlakiem. Pomimo braku jedynki dziś podjechałem wszystko :) Nawet ten jeden próg z korzeni, na którym zwykle wymiękam. Fotka pod obeliskiem, i nazad, pod schronisko, zjechałem ofc 100%. Młoda godzina, raptem 13ta, miałem niby jakieś plany na eksperymentalne zjazdy innymi szlakami. Ostatecznie jednak stanęło znów na czerwonym do Rabki. On jest taki fajny, że nie mogłem mu się oprzeć. Dwie wysypane kamieniami rynny jak zwykle wolę sprowadzić, jednak pozostałe 95% szlaku to bardzo płynna i przyjemna jazda. Na szlaku totalna susza, jedyna woda to słynne „wieczne kałuże”, ale też mniejsze niż zwykle. Zainteresowały mnie pewne niebieskie kwiaty, to dość nietypowe, kwiaty kwitnące we wrześniu. Na Starych Wierchach tradycyjnie międzylądowanie, i międzytankowanie - drugie piwko :) Odcinek przez Maciejową do Rabki to już w zasadzie formalność. Sru w dół, i tyle :) Circa 2h zajął mi zjazd Turbacz-Rabka, wliczając pit-stop na Starych Wierchach. W Rabce tradycyjnie wciągam cheeseburgera w moim ulubionym bistro na dworcu (podrożał z 17 na 18zł!). No a reszta to już mozolne trochę oranie 60km asfaltu do Krakowa. Do Mszany w dół, do Kasiny pod górę. W Żabce w Kasinie wspomagam się zapiekanką i energolem. Wszędzie piętrzące się na kilka metrów stosy betonowych podkładów kolejowych. Budowa linii kolejowej BARDZO odmieni tą okolicę. Na przeł. Wielkie Drogi zapada już powoli zmrok. Ostatnie fotki panoramy Beskidu Wyspowego. I SRU w dół, do Dobczyc :) Vmax coś koło 60km/h, terenowe opony z klockami buczą przy tej prędkości prawie jak jakiś motór :) W Dobczycach wspomagam się pysznym kebsem tam gdzie zawsze. No i trzeba jeszcze wymęczyć te kilka podjazdów w poprzek Pogórza Wielickiego. Inwersje temperatur spore, raz ciepło, raz zimno. Na koniec znów ekstra zjazd, też coś koło 60ki, do centrum Wieliczki. Piwko, a nawet dwa w parku na osiedlu. W domu o 00.50.
I tak minęła ta kolejna, trzecia już wycieczka na Turbacz w tym sezonie. Być może ostatnia w tym roku, a może nie :) Kocham Turbacz :)
Zaliczone szczyty:
Gorce:
Turbacz (1310)
Rozdziele (1198)
Obidowiec (1106)
Bukowina Waksmundzka (1102)
Groniki (1027)
Jaworzyna Ponicka (995)
Mnisko (959) – dopisać do tabelki po prawej, bo brakuje!!!
Bardo (948)
Wierchowa (940)
Przeł. Pośrednie (918)
Gralowa (873)
Przysłop (pod Maciejową) 836 – dopisać do tabelki po prawej, bo brakuje!!!
Przeł. Pod Godermanem (820)
Maciejowa (815)
Goderman (721)
Legutków (704)
Beskid Wyspowy:
Przeł. Wielkie Drogi 562
Przeł. Wierzbanowska 502
5.10 - 00.50
Kategoria > km 100-149, Powrót pociągiem, Terenowo





























