Uppppalna przejażdżka :)
d a n e w y j a z d u
119.80 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:38.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zapierdalacz

Znów krakowski Balaton ;)
https://photos.app.goo.gl/wf6mnsLfQggsBmJ47
https://connect.garmin.com/app/activity/23867951718
Upały wracają!!! I to jakie! Pierwsze prognozy mówiły o
nawet 40 stopniach w Krk, potem zmienili na 39. Ostatecznie dziś będzie 38
stopni. Też fajnie, choć mogło by być więcej. Chętnie sprawdziłbym swój
organizm w 40 albo i 42 stopniach :) A do sprawdzania organizmu to jakaś taka
przejażdżka tylko rzecz jasna, wkoło komina. Wyruszam 8.30. Rzut oka na Zakrzówek, i wskakuję na WTRkę. Polecę nią na Tyniec, a potem zmienię szlak na
Velo Łączany, wzdłuż Kanału Łączańskiego. Tradycyjnie już łapię kapcia na
przodzie, jakiś miniaturowy kolec roślinny przebił mi oponę… Wymiana dętki w
cieniu lasu poszła raz dwa. Który to już kapeć? Piąty czy dziesiąty w czasie
ostatniego miesiąca? W kultowej Żabce w Łączanach wciągam pizzę. No gorąco
jest, ale liczyłem na coś więcej szczerze mówiąc. Szczerze mówiąc to 38 stopni
nijak się ma do 38 stopni na końcówce trasy do Budapesztu. Zresztą wtedy w
Słońcu miałem na liczniku 50 stopni, dziś w Słońcu mam tylko 45. Upały w Polsce
jednak nie umywają się do upałów na Węgrzech. Dociągam do Przewozu, i ostatnim promem przeprawię się na drugi brzeg Wisły. Ostatnim w sensie, że jest to
ostatni z trzech promów na Wiśle licząc od Krakowa, następny jest już most na
szosie wojewódzkiej na wysokości Zatora. Dalej na zachód się nie zapuszczam, bo
mam w planach dziś kąpiel – albo w Kryspinowie, albo w Bagrach. Po drugiej
stronie rzeki wspinaczka na wzgórze, na szczęście w cieniu lasu. Kawałek szosą
wojewódzką a potem jeszcze raz na wzgórza z których widać już zieloną kopułę Lasu Wolskiego oraz wystającą spośród niej sylwetkę klasztoru na Bielanach.
Najpierw postanawiam jednak obadać zalew w Kryspinowie, oraz sąsiedni mniejszy
zalew Budzyński. Tłumy ludzi, płatny wstęp, nie wiadomo czy można z rowerem
wejść, no to jednak nie dla mnie. Wykąpię się wieczorem w Bagrach. Objechałem
zatem tylko zalew terenową drogą, trochę gravelovania na szosce nie zaszkodzi
;) Zjechałem do Piekar, przekimałem się w krzakach przy brzegu Wisły, i gdy
dzień miał się powoli ku końcowi przeturlałem się przez miasto w stronę Bagrów.
Wieczorna kąpiel w Bagrach, taka koło 21szej no coś wspaniałego :) Ludzie już
się zbierają na chatę, coraz luźniej na plaży a woda ciągle przyjemna,
ciepło-chłodna :) Szkoda że nie umiem pływać. Zatem popluskałem się tylko w
bezpiecznej odległości, nie przekraczając drugiej linii boi. Po ochłodzie
jeszcze nocna rundka po mieście i piwko w parku i tak minęła mi ta rowerowa
rekreacja w najbardziej upalny (do tej pory) dzień 2026 roku :) Wypiłem jakieś 10-11l płynów podczas tej trasy.
8.35 - 0.05
Kategoria > km 100-149





























