Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Turrrbacz :)

d a n e w y j a z d u 170.90 km 27.50 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:32.5 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Sobota, 27 czerwca 2026 | dodano: 12.07.2026



https://photos.app.goo.gl/A3qEJXinZfYWRRrs5

https://connect.garmin.com/app/activity/23406248710

Do trzech razy sztuka :) Dziś zdobyłem Turrrrbacz. Nauczony doświadczeniem że wyjazdy w góry o 7 rano nie mają sensu, bo już wtedy jest upał, dziś wystartowałem zaraz po 5tej.

I tak jest gorąco :) Do Polski zmierza właśnie potężna fala upałów, maxy mają być pod 40 stopni! A dziś jest jej początek, ze 30-33 ma być na południu kraju, z tym że w górach oczywiście chłodniej. Tonę we własnym pocie, wypijam kolejne litry  płynów, i jakoś ciągnę powoli asfaltem przez Dobczyce, Kasinę, Mszanę. Po drodze do wciągnięcia 3 przełęcze: Wierz banowska, zaraz obok Wielkie Drogi oraz ostatni wspin na przeł. Przysłop Lubomierski, skąd wjeżdża się już na Gorczańskie szlaki. No tu to już w ogóle patelnia, odpoczywam kilka razy żeby nie wyzionąć ducha. Napędza mnie wizja chłodu górskiego strumienia oraz cienia iglastego lasu. W zasadzie pierwotny plan był taki, że z Lubomierza chciałem wjechać (raczej wepchać) rower niebieskim szlakiem na Gorc, a potem grzbietem, zielonym szlakiem, grzbietem kierunek Turbacz. Z tym że ten plan był zbyt ambitny. Wybieram łatwiejszy, znany mi już wariant: z Lubomierza czerwonym szlakiem rowerowym na pol. Jaworzynę Kamienicką, skąd już rzut beretem na Turbacz. Spory kawałek wjeżdża się wgłąb Gorczańskich kniei asfaltową  alejką wzdłuż potoku. O tak, chłód od potoku bije bardzo przyjemny :) Cała dolina tonie w  łopianach, i w cieniu ogromnych świerków/jodeł. Mam zapas 2,5l wody także przygotowany jestem dobrze :) Kawałek dalej zaczyna się terenowy szlak. Choć teren jest to (jak na Beskidy) bardzo lekki – ubita, lekko kamienista  droga, która łagodnie trawersuje zbocza gór i stopniowo nabiera wysokości. Podjeżdżalne w 100%, nawet dla dziecka, tyle że męczące. Droga ciągnie się i ciągnie, zalicza kilka serpentyn ponad głębokim parowem potoku. Ruch nawet jakiś jest, mijam kilku turystów, jednego e-bike’a, oraz 2 terenówki. W końcu las  przerzedza się, to znak że do szczytowych partii gór już niedaleko. Pojawiają się widoki (m.in. na Gorc, na który chciałem jechać), i zaczynają rozległe, porośnięte bezkresnymi  borowinami polany, spośród których sterczą samotne kikuty martwych drzew. Docieram do charakterystycznego miejsca. Jeszcze 2 lata temu droga tutaj kończyła się ślepo, a w lewo szła ledwie widoczna zielona ścieżka przez polanę. Ale zaraz, zaraz, coś tu się pozmieniało. Przedłużyli tą drogę, tj. wysypali kamieniami i ma ona dalszy swój bieg stromo pod górę, po polanie. No i dalej dało by się jechać, z tym że jest taki upał a mnie tak brakuje sił. Więc wypycham tylko rower z mozołem, odpoczywając co chwila. Byle uciec z tej piekielnej łąki, byle do lasu. A całe to piękne miejsce to polana Jaworzyna Kamienicka. Jest też więc i słynna  Kapliczka Bulandy, i rozległe widoki na morze gór :) Kilka fotek i chowam się szybko w cieniu lasu. Obieram zielony->czerwony szlak na polanę Długą i dalej na schronisko pod Turbaczem. Wg. drogowskazów 45minut marszu. Rowerem z 15 minut :) Trochę łomotu po szlaku wyłożonym  kłodami, i już jestem na wielkiej polanie, a na drugim jej końcu widać już okazały budynek schroniska pod Turbaczem. Widać też panoramę Tatr, a ponad nią coraz mniej ciekawie wyglądające chmury, w tym jeden wielki wysoki biały grzyb. Z którego może być (ale nie musi) potem burza ;) W schronisku ludzi kupa, w tym circa 7 rowerzystów. Ja chyba jestem jedynym przedstawicielem tradycyjnej, nieelektrycznej szkoły MTB ;) Reszta to elektryczne motorki a nie rowery. Wciągam naleśniki oraz piwo. 48zł :D Jakby coś większego zjeść i deser to można bez problemu ze stówy wyskoczyć :D No ale nic, nie jem przecież tu codziennie obiadu, czasem można sobie pozwolić. Tymczasem chmurzastych grzybów nad Tatrami jest już kilka :) Kilka fotek, i siup na ścieżkę, na czerwony szlak na sam szczyt Turbacza. Tzn. ścieżka to tu była kiedyś, rok temu rozorali ją i jest teraz szeroka droga pełna głazów i korzeni. Podjeżdżalne w 99%, zjeżdżalne w 100%. Jednego progu z korzeni nie umiem bowiem podjechać. Mała sesja foto, i w dół pod schronisko. Plan na zjazd jest najfajniejszy możliwy tzn. czerwonym do Rabki. Jak dla mnie flow nie z tej ziemi – idealny poziom trudności, albo raczej łatwości. Trochę kamieni oraz korzeni oczywiście jest, ale zjeżdżalne dla mnie w 95%. Dwa odcinki pod Turbaczem wolę sprowadzić. Do tego szlak jest już dobrze wyprażony upałami, błota prawie brak, czyli też tak jak lubię. Po drodze międzylądowanie na Starych Wierchach, i tu też tankowanie – drugie piwko. Zaraz potem jest Maciejowa, i kolejne trzecie schronisko. Nie piłem tu nigdy piwa, ale dziś chyba odpuszczę, bo trzy to za dużo, trzeba wszak wracać asfaltem do domu. Na Maciejowej widzę też coraz rzadszy w górach widok, tj. dwa tradycyjne fulle, bez elektryki. Ogólnie dziś w Gorcach rowery nieelektryczne policzyć można było na palcach jednej ręki. I to włącznie z moim rowerem. Odcinek z Maciejowej do Rabki to już lot a nie zjazd, bardzo łatwy i szybki odcinek. W Rabce chillout w parku, jakieś koncerty i śpiewy góralskie. Dobijam trochę atmosfer w oponki, wciągam cheeseburgera w moim ulubionym bistro na dworcu. I stąd mam jakieś 65km asfaltu do domu. W dół do Mszany, potem mozolne kręcenie pod górę na przeł. Wielkie Drogi/Wierzbanowską. Tam podejmuję jedyną słuszną decyzję, i ściągam koszulkę. Zjazd 65km/h z gołą klatą jest bardzo orzeźwiający :) W Dobczycach ładuję się jeszcze energolem i batonami, i resztkami sił ciągnę hopki do Wieliczki. Ostatni zjazd do Wieliczki znów 60+ km/h :) Do domu dowlokłem się o 1.30. Burzy jednak nie było.

Udana wycieczka, Turbacz zawsze spoko :) A jutro tropikalny żar wleje się do Polski, już nie mogę się doczekać :) Ale raczej jakaś taka przejażdżka będzie tylko po okolicy. Nie podejmuję się jazdy po górach w 40 stopniach ;)

5.10 - 1.30


Kategoria > km 150-199, Terenowo


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa winal
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]