Tam gdzie zawsze :)
d a n e w y j a z d u
189.60 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zapierdalacz

https://photos.app.goo.gl/boPRwwB5U4XZWvyy6
https://connect.garmin.com/modern/activity/22743081031
Czyli przejażdżka do Oświęcimia :) Rowerek po wiosennym remonciku - linki, pancerze, klocki, owijka itp. Tak że jedzie się przyjemnie, zwłaszcza przednia przerzutka ładnie chodzi oraz bardzo przyjemna w dotyku jest nowa owijka. Pogoda piękna, mnóstwo rowerzystów, zwłaszcza w bliskich okolicach Krakowa. Do Oświęcimia można dojechać szlakami rowerowymi na 100 różnych sposobów. Dziś obrałem wariant: z początku za WTR, potem na drugi (patrząc od Krk) rzadko odwiedzany prom. Wody malutko, Wisła bardzo wąska. W Łączanach nazad na południowy brzeg rzeki. Docieram do Zatora, wciągam w Żabce pizzę, i się zastanawiam. Czy z powrotem, czy atakować Oświęcim? Wieje w plecy, stanęło na Oświęcimiu. Były jak zawsze mocne akcenty, pościgi i wyścigi. W Oświęcimiu małe zwiedzanko bulwarów Soły, i nazad. Aby przyspieszyć, na Zator kurs DK 44. W Zatorze znów hop na szlaki rowerowe. Trochę tu pobłądziłem, ale to dobrze, bo przez przypadek dotarłem w ciekawe miejsce. Kopiec Grunwaldzki. Nie taki rzecz jasna okazały, jak krakowskie kopce, może ma kilka metrów wysokości. Obok fajna wiata odpoczynkowa w cieniu topoli. Trochę się tam zasiedziałem, tak że na wałach Wisły złapał mnie wieczór, i niezły chłód, koło 5 stopni. Jak zwykle zatem w Tyńcu ekakuowałem się z nadwiślańskiego wału na szosę, i nią dotarłem do Krakowa.
8.30 - 00.35
Kategoria > km 150-199





























