Pidzej prowadzi tutaj blog rowerowy

Droga jest celem

Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. I/VII

d a n e w y j a z d u 180.60 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Szczyt
Czwartek, 1 stycznia 2026 | dodano: 09.01.2026


Naprawdę musiało teraz? Po X latach łagodnych zim? Gdy mam taką pracę?

https://photos.app.goo.gl/Jk476LA9ZQAnC26u5

1.01 89,9km Mocarny początek roku :) Za 11h zarobione ok. 480-490zł (na czysto), czyli rekord życiowy (poprzedni ok. 450zł). Czyli godzinówka ok. 44zł. A działo się to wszystko na Stuarcie, był fajny quest na 120zł za 10 dostaw. Wspomogłem się trochę Uberem - tu też stawki były soczyste. Widać że ludzie jeszcze "osłabieni" po Sylwestrze, i nie mieli siły sami gotować ;) Szkoda że nie nagrałem śladu z tej dniówki, bo byłoby co pokazać. Temperatury nawet przyjemne, lekki plusik/okolice zera.
2.01 53,6km Uber. Ciągle dokucza silny zachodni wiatr, do tego dziś dołączyły przelotne opady śniegu. Dlatego gdy zauważyłem pierwsze oznaki gołoledzi ewakuowałem się do domu. Nie będę ryzykował gleby dla 30zł więcej.
3.01 63,0km Słoneczny acz wietrzny dzionek na Uber.
4.01 54,2km Wstrętna zimnica. Wycieczka na Kliny z Uberem.
5.01 53,2km Niby mniej wieje ale dalej kurrrewsko zimno. Mam dość. Uber. +Zakupy w Świątyni Konsupcji, tj. Bonarce.
6.01 48,9km Uber+Wolt. Ta zima mnie zniszczy. Fizycznie i psychicznie.
(przerwa na atak zimy. zima 10-lecia kurwa)
15.01 64,4km upragniona odwilż. Za to na Uberze kursy po 2zł/km xD
16.01 49,7km Dziś Glovo+Uber. Odwilż ciąg dalszy. Napęd jedna rdza. Nie wiem kto pierwszy pierdolnie przez tą zimę, ja czy mój rower.
17.01 52,1km Rano wstaje, patrzę przez okno... znowu spadło BIAŁE GÓWNO!!! Ale rzucam okiem drugi raz - na parapecie warstwa ma raptem 0,5-1cm. Może nie będzie tak źle. No i nie było. Ten opad śniegu był miejscowy tylko, i skończył się na Kozłówku. W mieście sucho. Za to wieczorem znowu -10...
18.01 56,4km Uber/Wolt Zimno i syfiaście. Zszedłem z roweru na lód, krzywo stanąłem lewą nogą, i myślałem że znowu rozpierdoliłem rozpierdolone w listopadzie więzadła, taki ból... Na szczęście bez konsekwencji jednak...
19.01 59,6km Glovo/Stuart Znowu zimno, znowu mam dość. Dziwna dostawa na ul. Kolejową. Zadupiaste kolejowe tereny na tyłach fabryki kabli. Droga lodowisko, prowadziłem tam...
20.01 62,0km Glovo/Uber/Wolt MRÓZ i smog.
21.01 54,8km U/B/S/G Miałem coś powalczyć więcej na Glovo, ale brak zamówień taki, że wyjebałem wszystkie bloki po 1 kursie. Prawie oberwałem w łeb lodem który odpadł z dachu kamienicy. Mniej zimno, za to więcej smogu.
22.01 63,0km zimna i smogu c.d. głównie Uber, dwie pierwsze dostawy Ubera z Biedry z ciekawostek
23.01 56,4km zimno, smog, zerwana linka ham. i wyjebane uszczelki z amora, trza będzie zajrzeć do niego. Zwiedziłem kibelek w dawnym hotelu Forum.
24.01 37,4km Napaliłem się dziś na Quest na Uberze za 18 kursów. Ale już było wiadomo co się święci ;) Mżaweczka lekka, a wieczorem miała być gołoledź. O 16tej na Grodzkiej było już LODOWISKO. Tak że zsiadłem z roweru, i domu wróciłem częściowo na piechotę, a resztę tramwajem xD No dawno czegoś takiego nie pamiętam. JEDEN LÓD.
25.01 30,6km U/W Znów kropi, i znów będzie gołoledź. Dlatego nie jechałem za daleko, ino Kurdwanów, max Bonara, i do domu przed lodem zdążyć.
26.01 75,6km U/G/W odwilż FEST! 7 stopni na plusie! No dziś można powiedzieć, że była jakaś tam przyjemność z jazdy. Wieczorem mgły.
27.01 61,8km U/W/B/S plusik ale mniejszy niż wczoraj. Pierwsza od dawna rozlana zupka, i awaria licznika.
28.01 64,4km U/W Dziś okolice zera.
29.01 59,6km fajne kursy na Uberku. Dwa mini opady śniegu. Ciekawa dostawa ulotek z drukarni do Liceum w Galerii Krakowskiej (!)
30.01 24,1km Znów mżawka, na Kurdwanowie dopadła mnie gołoledź, i znów dużo z buta...
31.01 29,2km no to kurwa dla odmiany mróz. ILE JESZCZE? MAM DOŚĆ.


Kategoria Zbiorówka :(


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa encic
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]