Szczyt luty (zbiorówka)
d a n e w y j a z d u
0.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt
Stan na 16.02, będzie więcej.
1.02 56,8km Fajna dniówka na Uberze. Mróz ale taki w suchej swej odmianie, czyli mniej mroźny.
2.02 48,5km j.w. Mroźny, słoneczny dzień na Uber.
3.02 45,4km j.w. z tym że mróz powoli odpuszcza
4.02 63,3km Dziś już koło zera. Glovo i in.
5.02 60,1km Dziś na plusie. Chciałem coś powalczyć na Glovo, ale brak kursów, wywaliło mnie na Hutę i musiałem się ratować innymi apkami.
6.02 59,8km Owilż na maxa, mini deszczyk. Glovo.
7.02 71,5km Walczyłem na Glovo, ale znów brak kursów i przesiadka na Ubera. Odwilż c.d.
8.02 56,4km Głównie Uber. Najpierw mały deszczyk, potem mały śnieżek.
9.02 57,2km Znów mróz. Uber/Wolt.
10.02 50,4km Przedwiośnie. G/U/W/S.
11.02 51,7km WIATR WE WŁOSACH!!! Można jechać bez czapki tak ciepło! (ale kask ofc mam). Mega roztopy, podtopione łąki i zwały piachu po zimie. U/W/B/S
12.02 78,9km no dziś to już ze 12' na plusie :) U/W/S/B
13.02 66,1km wiosna w pełni :) Piątek 13-tego okazał się szczęśliwy, wygrałem w zdrapce 177zł :) U/S/W
14.02 31,7km pół dniówki na Uber/Wolt. Zgodnie z prognozami po południu zaczęło padać, i w coraz większym deszczy wróciłem kursem zjazdowym na Prokocim. I to by było na tyle z wiosny. Znowu jebło śniegiem, i znów postojowe. Zaraz nie wiem co się ze mną stanie... Tyle dobrze że przeziębienie zbiegło mi sie z tym śniegiem i siedzeniem w domu. Z nudów se łożyska w tylnej piaście w MTB wymieniłem. Shimano na łożyskach maszynowych to padlina. Robili na kulkach i wytrzymywało kilkadziesiat kkm, a te nowe łożyska wytrzymują kilka kkm...
na 16.02 stan 797,8km, na koniec miesiąca to jakoś podzielę na wpisy.
Kategoria Zbiorówka :(
Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. VII/VII
d a n e w y j a z d u
180.55 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

Zaciszny kącik w bloku. Miałem ochotę se tu siąść i nie wychodzić na tą zimnicę...
Kategoria Zbiorówka :(
Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. VI/VII
d a n e w y j a z d u
180.55 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

A to jeden z nielicznych dni tego stycznia, gdy była jakaś przyjemność z jazdy.
Kategoria Zbiorówka :(
Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. V/VII
d a n e w y j a z d u
180.55 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

W Łęgu hajcują aż miło.
Kategoria Zbiorówka :(
Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. IV/VII
d a n e w y j a z d u
180.55 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

Pan Dąb. Tego to aż powykręcało z zimna.
Kategoria Zbiorówka :(
Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. III/VII
d a n e w y j a z d u
180.55 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

Dawno nie widziałem zamarzniętej Wisły. Nie będę tęsknił za tym widokiem jednak.
Kategoria Zbiorówka :(
Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. II/VII
d a n e w y j a z d u
180.55 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

Śnieg ładnie wygląda, i na tym jego zalety się kończą. Zima to syf, kiła i mogiła.
Kategoria Zbiorówka :(
Szczyt styczeń (zbiorówka) cz. I/VII
d a n e w y j a z d u
180.60 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

Naprawdę musiało teraz? Po X latach łagodnych zim? Gdy mam taką pracę?
https://photos.app.goo.gl/Jk476LA9ZQAnC26u5
1.01 89,9km Mocarny początek roku :) Za 11h zarobione ok. 480-490zł (na czysto), czyli rekord życiowy (poprzedni ok. 450zł). Czyli godzinówka ok. 44zł. A działo się to wszystko na Stuarcie, był fajny quest na 120zł za 10 dostaw. Wspomogłem się trochę Uberem - tu też stawki były soczyste. Widać że ludzie jeszcze "osłabieni" po Sylwestrze, i nie mieli siły sami gotować ;) Szkoda że nie nagrałem śladu z tej dniówki, bo byłoby co pokazać. Temperatury nawet przyjemne, lekki plusik/okolice zera.
2.01 53,6km Uber. Ciągle dokucza silny zachodni wiatr, do tego dziś dołączyły przelotne opady śniegu. Dlatego gdy zauważyłem pierwsze oznaki gołoledzi ewakuowałem się do domu. Nie będę ryzykował gleby dla 30zł więcej.
3.01 63,0km Słoneczny acz wietrzny dzionek na Uber.
4.01 54,2km Wstrętna zimnica. Wycieczka na Kliny z Uberem.
5.01 53,2km Niby mniej wieje ale dalej kurrrewsko zimno. Mam dość. Uber. +Zakupy w Świątyni Konsupcji, tj. Bonarce.
6.01 48,9km Uber+Wolt. Ta zima mnie zniszczy. Fizycznie i psychicznie.
(przerwa na atak zimy. zima 10-lecia kurwa)
15.01 64,4km upragniona odwilż. Za to na Uberze kursy po 2zł/km xD
16.01 49,7km Dziś Glovo+Uber. Odwilż ciąg dalszy. Napęd jedna rdza. Nie wiem kto pierwszy pierdolnie przez tą zimę, ja czy mój rower.
17.01 52,1km Rano wstaje, patrzę przez okno... znowu spadło BIAŁE GÓWNO!!! Ale rzucam okiem drugi raz - na parapecie warstwa ma raptem 0,5-1cm. Może nie będzie tak źle. No i nie było. Ten opad śniegu był miejscowy tylko, i skończył się na Kozłówku. W mieście sucho. Za to wieczorem znowu -10...
18.01 56,4km Uber/Wolt Zimno i syfiaście. Zszedłem z roweru na lód, krzywo stanąłem lewą nogą, i myślałem że znowu rozpierdoliłem rozpierdolone w listopadzie więzadła, taki ból... Na szczęście bez konsekwencji jednak...
19.01 59,6km Glovo/Stuart Znowu zimno, znowu mam dość. Dziwna dostawa na ul. Kolejową. Zadupiaste kolejowe tereny na tyłach fabryki kabli. Droga lodowisko, prowadziłem tam...
20.01 62,0km Glovo/Uber/Wolt MRÓZ i smog.
21.01 54,8km U/B/S/G Miałem coś powalczyć więcej na Glovo, ale brak zamówień taki, że wyjebałem wszystkie bloki po 1 kursie. Prawie oberwałem w łeb lodem który odpadł z dachu kamienicy. Mniej zimno, za to więcej smogu.
22.01 63,0km zimna i smogu c.d. głównie Uber, dwie pierwsze dostawy Ubera z Biedry z ciekawostek
23.01 56,4km zimno, smog, zerwana linka ham. i wyjebane uszczelki z amora, trza będzie zajrzeć do niego. Zwiedziłem kibelek w dawnym hotelu Forum.
24.01 37,4km Napaliłem się dziś na Quest na Uberze za 18 kursów. Ale już było wiadomo co się święci ;) Mżaweczka lekka, a wieczorem miała być gołoledź. O 16tej na Grodzkiej było już LODOWISKO. Tak że zsiadłem z roweru, i domu wróciłem częściowo na piechotę, a resztę tramwajem xD No dawno czegoś takiego nie pamiętam. JEDEN LÓD.
25.01 30,6km U/W Znów kropi, i znów będzie gołoledź. Dlatego nie jechałem za daleko, ino Kurdwanów, max Bonara, i do domu przed lodem zdążyć.
26.01 75,6km U/G/W odwilż FEST! 7 stopni na plusie! No dziś można powiedzieć, że była jakaś tam przyjemność z jazdy. Wieczorem mgły.
27.01 61,8km U/W/B/S plusik ale mniejszy niż wczoraj. Pierwsza od dawna rozlana zupka, i awaria licznika.
28.01 64,4km U/W Dziś okolice zera.
29.01 59,6km fajne kursy na Uberku. Dwa mini opady śniegu. Ciekawa dostawa ulotek z drukarni do Liceum w Galerii Krakowskiej (!)
30.01 24,1km Znów mżawka, na Kurdwanowie dopadła mnie gołoledź, i znów dużo z buta...
31.01 29,2km no to kurwa dla odmiany mróz. ILE JESZCZE? MAM DOŚĆ.
Kategoria Zbiorówka :(
Sylwester 2025
d a n e w y j a z d u
50.90 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:-10.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Szczyt

Tradycyjny rowerowy Sylwester. Pojeździłem kilka h po mieście, dobić trochę km. Zimnica taka że co ok. 1,5h musiałem się dogrzewać w Aldi/kebabie/na Orlenie, aby dotrwać do północy. Tradycyjnie przywitałem Nowy Rok pod Kopcem Krakusa. Jak zawsze było mnóstwo ludzi, fajnie, głośno wesoło i kolorowo :) Jak kiedyś będzie cieplej to muszę się wybrać na Kopiec Piłsudskiego w Lesie Wolskim na Sylwestra, bo dawno nie byłem.
Cel czyli 22kkm w sezonie jest zdobyty :) Nieśmiało myślałem żeby wycelować w 22222km, ale kontuzja kolana na przełomie lis/gru wyłączyła mnie z gry na tydzień, i pokrzyżowała ten plan. I tak jest roczny rekord życiowy :) A w czerwcu b.r. miałem życiowy rekord miesięczny - 3000km.
https://photos.app.goo.gl/9LtdtWS7agW8jmqc9
Gdzieś tam byłem w 2025, coś tam widziałem:
Brzoskwinki na torcie:
3x Bratysława
2x Budapeszt (w tym jeden połączony z Balatonem)
1x Balaton. Uwielbiam :)
Poza tym:
3x Turbacz
2x Warszawa
I trochę krótszych tras.
Reszta to tłuczenie km po Krk jako dostawca jedzenia.
I jeszcze taka ciekawostka: oprócz 22000km w 2025 roku, wybiło mi też równe 220000km z Bikestats!
Zaliczone nowe gminy 2025: brak
Zaliczone szczyty 2025 (pogrubione - tegoroczne, nowe zdobycze):
Beskid Wyspowy:
przeł. Wielkie Drogi 562 x10
przeł. Wierzbanowska 502 x10
Chełm 648
Przeł. Jaworzyce 576 x2
Lubomir 904 x2
Trzy Kopce 894 x2
Łysina 891 x2
Gorce:
Bukowina Obidowska 1040
Hrube 1027
Bukowina Miejska 1143
Turbacz 1310 x3
Rozdziele 1198 x3
Obidowiec 1106 x3
Tobołów 994
Tobołczyk 966
Przeł. Przysłop Lubomierski 750 x5
Przeł. Sieniawska 711
Przeł. Wierch Młynne 750
Piątkowa 715 x3
Obidowa 865 x3
Przeł. Knurowska 846
Przeł. Borek 1009
Czoło Turbacza 1259
Groniki 1027 x2
Przeł. Pośrednie 918 x2
Jaworzyna Ponicka 995 x2
Bardo 948 x2
Maciejowa 836 x2
Jaworzyna Kamienicka 1288
Kiczora 1282
Beskid Żywiecki
Przeł. Bory Orawskie (Spytkowicka) 709 x2
Przeł. Pieniążkowicka 709 x6
Pieniny:
Przeł. Snozka 653
Beskid Żywiecko-Kisucki:
Przeł. Graniczne 755
Góry Lubowelskie (SK):
Sedlo Vabec 760
Niżne Tatry (SK)
Vernarske Sedlo 1053 - miałem już to zaliczone, ale nie było w tabelce!!!
Kategoria > km 050-099
Rozruch kolana
d a n e w y j a z d u
46.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zapierdalacz

Kolano jako tako działa, wspomagam się jeszcze Voltarenem i uważnie stawiam każdy krok. Syfiasta, zimna, mglista, wilgotna, zimnica. Tak można by opisać dzisiejszy dzień.
https://photos.app.goo.gl/suHnorGfKZaDcDBn7
https://connect.garmin.com/modern/activity/21167889699
10.35 - 15.35
Kategoria > km 010-049





























